"Wyglądali na smutnych". Nowe doniesienia po śmierci Kamila z Częstochowy
Zrobiliśmy wszystko, co należało do naszych obowiązków - mówiła dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej w Olkuszu Magdalena Jajkiewicz w sprawie śmierci 8-letniego Kamilka. Pracownicy miejscowego OPS otrzymują maile z pogróżkami - poinformowała "Gazeta Wyborcza".
Śmierć 8-letniego Kamila wstrząsnęła całą Polską. Po 35 dniach walki o życie chłopca lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka poinformowali 8 maja o śmierci dziecka. Jego matka Magdalena B. i ojczym Dawid B. czekają na proces, w którym będą odpowiadać za zarzuty zabójstwa i pomocnictwie w nim.
W momencie tragedii rodzina mieszkała w Częstochowie, skąd przeniosła się z Olkusza. Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza", lokatorzy bloku, w którym rodzina przez ponad pół roku wynajmowała mieszkanie, nie chcą rozmawiać. "Nie, dziękuję. Mam już dość tej sprawy", "Ja nic nie wiem, nic nie słyszałem" - to tylko niektóre z wypowiedzi olkuszan.
Śmierć 8-letniego Kamila. Groźby do pracowników OPS
Pracownica sklepu mięsnego tak mówiła o rodzinie chłopca: - Matkę Kamilka to raz na oczy widziałam. Weszła tylko do sklepu, rozejrzała się i wyszła. On (ojczym chłopca - red.) często przychodził. Zawsze kupował to samo: pierogi z mięsem i kurczaka z rożna, płacił gotówką, wychodził. Raz był z dziećmi, z Kamilkiem i Fabiankiem, wyglądali na smutnych.
Z rodziną chłopca miała do czynienia wcześniej miejscowa opieka społeczna. - Zrobiliśmy wszystko, co należało do naszych obowiązków. Oczywiście dziś każdy z nas może sobie zadać pytanie, czy można było zrobić coś więcej. Tego nie wiemy, nie jesteśmy w stanie przewidzieć pewnych zachowań i sytuacji, ale podejmowaliśmy wszelkie działania, należące do naszej kompetencji - mówiła "Wyborczej" dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej w Olkuszu Magdalena Jajkiewicz.
Po śmierci dziecka na skrzynkę mailową OPS w Olkuszu zaczęły spływać nienawistne wiadomości. "Zgłaszam was zwyrodnialcy na policję, za to, że nie zrobiliście nic w sprawie 8-letniego Kamilka, który przez was zmarł, szykujcie szczoteczki, prokurator już jedzie do was"; "jesteście winni śmierci Kamilka"; "macie ręce we krwi. Żyjcie z tym"; "przestańcie sobie pić kawusię w pracy, a weźcie się do roboty" - to tylko niektóre z nich.
Ewentualne niedopełnienie obowiązków przez OPS w Olkuszu jest jednym z wątków śledztwa badanych przez prokuraturę. Jeszcze nikt z tej instytucji nie usłyszał zarzutów w tej sprawie.
Kamil trzykrotnie uciekał z domu
Magdalena Jajkiewicz tłumaczyła: - Wiedzieliśmy, że występują tam problemy opiekuńczo-wychowawcze. Rodzinie została przyznana pomoc asystenta, który pojawiał się w tym domu średnio dwa razy w tygodniu, pomagając w załatwieniu spraw, z którymi rodzice sobie nie radzili. Cały czas współpracowaliśmy też z innymi służbami, byliśmy w stałym kontakcie ze szkołą, w której uczył się Kamil i przedszkolem, do którego chodził jego młodszy brat.
"GW" przypomniała, że 8-latek trzykrotnie uciekał z mieszkania matki i ojczyma w Olkuszu - 25 sierpnia, 13 listopada 2022 r. i 5 lutego tego roku. Ostatnim razem został odnaleziony przez osobę postronną na ulicy.
- Można przypuszczać, że chłopiec chciał jechać do taty do Częstochowy. Być może nie czuł się dobrze w nowym miejscu i tęsknił za swoim biologicznym ojcem - mówiła dziennikowi Jajkiewicz.
RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET