Minister Czarnek mówi o zwolnieniach, ZNP o katastrofie z wakatami. Brakuje nauczycieli czy nie?
Szkoły i przedszkola poszukują obecnie ponad 17 tys. nauczycieli. To ok. 30 proc. więcej niż rok temu o tej porze. - Sytuacja jest na pograniczu katastrofy – ocenia w rozmowie z RadioZET.pl prezes ZNP Sławomir Broniarz i podaje przykład: - Jeden brakujący nauczyciel w szkole to kilkudziesięciu uczniów, którzy nie mają lekcji.
Dyrektorzy szkół i przedszkoli mają już za sobą przygotowanie arkuszy organizacji pracy na następny rok szkolny 2023/2024. Zaznaczają w nich m.in. ilu nauczycieli będą potrzebować i ile jest wakatów. - Jeszcze nie w przyszłym roku, ale w perspektywie dwóch, trzech lat trzeba będzie zwolnić ok. 100 tys. nauczycieli z 700 tys. Zwłaszcza w szkołach średnich – powiedział pod koniec 2022 roku na antenie Radia ZET minister edukacji Przemysław Czarnek. Nie mówimy więc o obecnym roku. Ale jeśli mowa o zwolnieniu jednej siódmej nauczycieli, to pierwsze sygnały tego zjawiska powinniśmy już obserwować.
„Od września nie dostanę przedłużenia umowy”. „Właśnie dowiedziałam się, że nie będzie już dla mnie godzin w nowym roku szkolnym” – takie wpisy pojawiły się na nauczycielskich forach. Zazwyczaj chodziło o nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Czyżby więc rzucone przez ministra liczby zaczynały się ziszczać?
Brakuje prawie 20 tys. nauczycieli
- Są nauczyciele, którym się nie przedłuża umowy, są nauczyciele, którzy mają ponad 30 godzin. Są nauczyciele, którzy porzucili pracę, bo mają tego dość. Częstotliwość tych sytuacji jest odzwierciedleniem tego, co jest na rynku – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. A jak wygląda rynek pracy? - Wystarczy spojrzeć na strony kuratoriów oświaty. Tego się nie oszuka. Chociaż minister robi wszystko, żeby rzeczywistość zakłamać - stwierdza Broniarz. Kuratoryjne strony pokazują jedno: chętnych do pracy w oświacie brak.
W połowie czerwca szkoły i przedszkola szukały 17,2 tys. nauczycieli. To tak jakby brakowało prawie 2,5 proc. wszystkich nauczycieli. Najwięcej osób do pracy w oświacie poszukiwanych jest na Mazowszu, w Małopolsce i na Śląsku. Dane z kuratoryjnych stron zebrała grupa Dealerzy Wiedzy, która zajmuje się zmianami w systemie edukacji.
Najbardziej brakuje nauczycieli wychowania przedszkolnego – ponad 2,1 tys. wakatów. - Dramat. Od kilku lat co roku kogoś szukam – mówi dyrektorka jednego z warszawskich przedszkoli. Obecnie ma dwa wakaty. Jedna nauczycielka od wakacji odejdzie w ogóle z pracy, druga poszła na długie zwolnienie. - Sama obecnie zajmuję się jedną grupą dzieci, bo nie ma kto. Nadgodziny dla innych nauczycieli już nie wystarczają – mówi.
Równie mocno szkoły i przedszkola potrzebują psychologów (2,1 tys. ofert) i pedagogów (1,7 tys.). To związane jest przede wszystkim ze zmianą przepisów. Ministerstwo Edukacji i Nauki od września 2022 ustaliło minimalny wymiar zatrudnienia specjalistów w zależności od liczby uczniów. Obecnie 1,5 etatu dla psychologa i pedagoga przypada na 100 uczniów (na każde kolejne 100 wymiar etatu powiększa się o 0,2). MEiN nie przewidziało tylko, że specjalistów zgłaszających się do pracy w szkole nie będzie. - Nie za takie pieniądze - najczęściej słyszą dyrektorzy.
- Jakiś czas temu zatrudniliśmy młodą psycholożkę. Zmieniła pracę po dwóch miesiącach. Za jedną poradę dostaje teraz tyle, co za dwa dni pracy w szkole – opowiadała Dorota Kuchta, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Legionowie. Najczęściej – według wyliczeń ustawowych - dla psychologów, pedagogów przewidziano pojedyncze godziny, nie cały etat. To też zniechęca.
ZNP: dramat dopiero przyjdzie
Dla porównania z końcem kwietnia na stronach kuratoriów dostępnych było ponad 11,7 tys. ofert pracy dla nauczycieli. Maj skończył się z 16 tys. wakatów. Oczywiście, można mówić, że teraz w szkole jest sezon, kiedy dyrektorzy po stworzeniu organizacji pracy na przyszły rok zmieniają kadrę i szukają nowych pracowników. Jednak rok temu próg 16 tys. wakatów został przekroczony dopiero na początku lipca. - To jest wzrost rok do roku o 30 proc. - szacuje grupa Dealerzy Wiedzy.
Szczyt, jeśli chodzi o liczbę wakatów, rok temu przypadł na połowę sierpnia (21 tys.) - Jeśli tendencja 30 proc. się utrzyma, braki dojdą do 27 tys. nauczycieli – oblicza edukacyjna grupa z Facebooka. Obecnie w sześciu województwach liczba wakatów przekracza już 3 proc. wszystkich nauczycieli. To odpowiednik permanentnego braku jednej obowiązkowej lekcji w tygodniu w każdej klasie.
- Brak nauczycieli jest kompensowany bardzo dużą liczbą godzin ponadwymiarowych. Jeśli mimo to brakuje nauczycieli, to sytuacja jest na pograniczu katastrofy – komentuje Sławomir Broniarz i dalej wyjaśnia: - Pan minister twierdzi, że nie jest problemem brak jednego nauczyciela w szkole. Gdyby się zastanowił nad tym, to nie mówiłby tego rodzaju herezji. Bo ten jeden brakujący nauczyciel w szkole to mniej więcej kilkudziesięciu uczniów, czasami powyżej 100, którzy nie mają lekcji.
Prezes ZNP przypomina też, że godziny ponadwymiarowe nauczycieli są inaczej liczone niż godziny nadliczbowe w innych zawodach. Według Kodeksu Pracy każdy pracownik za pierwsze dwie nadgodziny ma płacone 50 proc. wynagrodzenia, za kolejne - 100 proc. Nauczyciele mają inne stawki.
Niemniej, pozaetatowymi godzinami mogą dorobić do podstawowej pensji. - To wywołuje z jednej strony pozorne zadowolenie, bo więcej zarabiają. Ale gdy słyszę od polonistki, że dostała 36 i pół godziny, to jest nie do zrealizowania. Można tak pracować przez miesiąc, dwa, ale nie przez rok – mówi. Uważa, że dodatkowe godziny to jedynie techniczna próba ratowania się w dramatycznej sytuacji. Przewiduje, że na 17 tys. wakatów się nie skończy, a z dramatem kadrowym spotkamy się dopiero w ciągu najbliższych miesięcy.
Co ze zwolnieniami nauczycieli?
Z drugiej strony rzeczywiście mamy do czynienia z wchodzącym do szkół niżem demograficznym. Ale na pewno nie w szkołach średnich. Te po raz kolejny – przez nakładające się na siebie reformy edukacji – przyjmują 1,5 rocznika. W związku z tym wręcz zwiększają liczbę klas, a co za tym idzie kadrę. I będzie tak do 2027 roku. Po wybuchu wojny w Ukrainie do polskich szkół dołączyły też dzieci zza wschodniej granicy, co też zwiększyło liczebność uczniów. Zarówno w podstawówkach, jak i w szkołach średnich.
- Jeśli pojawi się niż demograficzny, a w niektórych rejonach mamy do czynienia z taką sytuacją, to po prostu nauczyciele nie będą mieli godzin ponadwymiarowych, ale nie stracą etatu i samorządy ich nie zwolnią – tłumaczy Broniarz, odnosząc się do zapowiadanych przez ministra edukacji zwolnień.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET