Obserwuj w Google News

34-letnia Daria mieszkała ze zwłokami swoich dzieci. "Widać kości, a nadal leży w łóżeczku"

2 min. czytania
30.11.2023 12:41
Zareaguj Reakcja

Makabryczne odkrycie w Wielkich Łukach w Rosji. 34-letnia Daria mieszkała z rozkładającymi się ciałami swoich dwóch synów i córki. Wiadomo, że przez cały ten czas pobierała zasiłki na dzieci. Kobietę aresztowano pod zarzutem zabójstwa.

daria mieszkała z ciałami swoich dzieci
fot. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej

34-letnia kobieta całymi miesiącami mieszkała z rozkładającymi się zwłokami swoich dzieci. Przerażającego odkrycia dokonała jej matka, która przyjechała w odwiedziny. Widok, który tam zastała, jest trudny do opisania.

Horror rozegrał się w Wielkich Łukach w Rosji. Jak relacjonują lokalne media, ciała dwóch chłopców w wieku paru miesięcy oraz czterech lat i dziewczynki w wieku ośmiu lat znajdowały się w letnim domku, który 34-letnia Daria kupiła z zasiłków otrzymywanych na wsparcie opieki nad dziećmi. Zwłoki były ubrane, przykryte kocami, w stanie daleko posuniętego rozkładu.

Redakcja poleca

34-latka miesiącami mieszkała ze zwłokami swoich dzieci

"Już widać kości, choć nadal leży w łóżeczku" - relacjonowała mediom babcia dzieci. 34-latka została aresztowana pod zarzutem zabójstwa, ale nie jest do końca jasne, w jakich okolicznościach zmarły jej dzieci. Wykazać ma to dopiero dalsze śledztwo, choć wstępnie nie wyklucza się, że dzieci zmarły na skutek zaniedbania lub zagłodzenia.

Kobieta nie informowała służb o sytuacji w domu i śmierci dzieci, bo świadomie przez całe miesiące pobierała na nie zasiłki. Z lokalnych relacji wynika, że prowadziła imprezowy tryb życia i do tego głównie potrzebna była jej zapomoga.

Choć dramat w Wielkich Łukach rozgrywał się od dawna, nikt z sąsiadów nie zainteresował się losem trójki dzieci Darii. Jak to możliwe? Okazuje się, że sąsiedzi słyszeli dobiegające z domu krzyki, czuli także odór, ale uznali, że to rozkładający się szczur, który wcześniej wpadł do wentylacji. Sama 34-latka powiedziała później podczas przesłuchania, że dzieci zmarły we śnie.

Wiadomo, że od 2020 roku kobieta nie była pod nadzorem opieki socjalnej, bo pracownicy stwierdzili, że "wykazuje ona wyraźną poprawę w zachowaniu". Policja podała, że poza trojgiem zmarłych dzieci, 34-latka miała jeszcze dwoje - 12-latek mieszka z babcią, a 5-latka jest w rodzinie zastępczej.

Źródło: Radio ZET/ Mirror/ iz.ru

Nie przegap