Śmierć Polki na Mont Blanc. Czy padła ofiarą fałszywego przewodnika? [NOWE FAKTY]
Francuska żandarmeria prowadzi śledztwo ws. śmierci polskiej turystki na Mont Blanc. Okazuje się, że zarówno ona, jak i reszta polskich wspinaczy mogła paść ofiarą fałszywego przewodnika.
Nie milkną echa wypadku, do którego doszło 26 czerwca na odcinku podejścia do schroniska Tete Rousse. Polka szła w kilkunastoosobowej grupie polskich wspinaczy. Według francuskich mediów w pewnym momencie poślizgnęła się na śniegu i spadła z wysokości około 200 metrów. Pomimo dość szybko przeprowadzonej akcji ratunkowej kobieta nie przeżyła – zginęła na miejscu.
Fałszywy przewodnik?
Teraz w sprawie pojawia się nowy wątek. Wyprawa, w której brała udział Polka, miała zostać zorganizowana w sposób nieprofesjonalny, a na jej czele miał stać tzw. piracki przewodnik. Takie osoby bez wymaganej licencji prowadzą grupy turystów na górę. Często grupy nie są również wyposażone w odpowiedni ekwipunek np. raki.
Dlaczego ludzie decydują się na skorzystanie z usług naciągaczy? Jak zwykle w takich sytuacjach istotną rolę odgrywa czynnik finansowy. „Indywidualne wejście z przewodnikiem na Mont Blanc kosztuje nawet 800 euro. Stąd pojawienie się ofert «przebierańców» oferujących niższe stawki za zdobycie szczytu” – czytamy w artykule na Wirtualnej Polsce.
Tragedia na Mont Blanc. Nie żyje Polka– Uczestnicy wypraw z krajów Europy Wschodniej często decydują się na współpracę z przewodnikiem bez kwalifikacji. Niestety dopiero podczas wypadku przychodzi refleksja na temat poziomu profesjonalizmu takich osób – mówi w rozmowie z WP jeden z licencjonowanych przewodników z Chamonix, pragnący jednak zachować anonimowość.
RadioZET.pl/wp.pl/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET