Protestujący wdarli się do parlamentu. Sprzeciwiają się nominacji na premiera
Setki protestujących wdarło się do irackiego parlamentu w Bagdadzie. Są to zwolennicy irackiego duchownego Muktada as-Sadra, sprzeciwiający się nominacji na premiera Mohammeda Shia' Al Sudaniego z konkurencyjnego obozu politycznego.
Policja próbowała powstrzymać tłum za pomocą gazu łzawiącego, ale bezskutecznie. Protestujący włamali się do tzw. Zielonej Strefy w Bagdadzie, gdzie znajdują się budynki rządowe.
Irak jest pogrążony w politycznym i społeczno-gospodarczym kryzysie. Blok polityczny Muktady as-Sadra wyłonił się po wyborach w październiku jako największa frakcja parlamentarna, ale wciąż brakowało mu większości. Dlatego od dziewięciu miesięcy utrzymuje się impas w kwestii ustanowienia nowego rządu.
Tłumy krążyły po budynku parlamentu, wymachując flagami narodowymi, robiono sobie zdjęcia, śpiewano i wiwatowano.
Irak. Protestujący wdarli się do parlamentu w Bagdadzie
Premier Mustafa al-Kazimi wezwał protestujących do "natychmiastowego opuszczenia parlamentu", ostrzegając, że siły bezpieczeństwa zapewnią "ochronę instytucji państwowych i zagranicznych oraz zapobiegną wszelkim szkodom", co w domyśle miało oznaczać użycie siły.
Dopiero apel Muktady as-Sadra przekonał protestujących, którzy opuścili parlament. "Rewolucja reform i odrzucenie niesprawiedliwości i korupcji" – napisał na Twitterze Sadr, wspierając protestujących. "Twoje przesłanie zostało wysłuchane… sterroryzowałeś skorumpowanych" – dodał, wzywając demonstrantów do odmówienia modlitwy "przed powrotem do domu".
Blok Sadra zdobył 73 mandaty w zeszłorocznych wyborach, co czyni go największą frakcją w 329-osobowym parlamencie. Jednak od wyborów rozmowy na temat stworzenia nowego rządu utknęły w martwym punkcie.
RadioZET.pl/Guardian
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET