Spięcie na linii Węgry - Chorwacja. Chodzi o dostęp do morza
- Nie mielibyśmy problemu z odcięciem się od rosyjskich surowców, gdyby nie zabrano Węgrom dostępu do morza - odpowiadał Viktor Orban na krytykę jego postawy w sprawie unijnego embarga na rosyjską ropę. Na wypowiedź premiera Węgier zareagowało ministerstwo spraw zagranicznych Chorwacji. "Potępiamy wszelkie aspiracje terytorialne wymierzone w inne suwerenne kraje".
W związku z tymi komentarzami rząd wezwał ambasadora Węgier w Zagrzebiu. W przeszłości Viktor Orban nie raz stosował rewizjonistyczną narrację terytorialną kraju, między innymi gdy w 2020 r. opublikował na Facebooku mapę przedstawiającą "Wielkie Węgry", która obejmowała obszary utracone przez Budapeszt na mocy traktatu z Trianon z 1920 r. po upadku imperium austro-węgierskiego.
Chorwacja, która od ponad wieku rządzi większością wschodniego wybrzeża Adriatyku wraz ze Słowenią, obraziła się na komentarz Orbana, że terytorium zostało odebrane Węgrom. - Ci, którzy mają morze i porty, są w stanie przywieźć ropę na tankowcach – powiedział Orban w wywiadzie dla węgierskiego radia
- Gdyby nam go nie odebrano, mielibyśmy też port - dodał premier Węgier. Orban blokuje na forum UE nałożenie embarga na zakup rosyjskiej ropy, sprzeciwia się dostarczaniu broni, a prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nazywa"przeciwnikiem".
Węgry dementują
Orban często przedstawia się nie tylko jako przywódca prawie 10 milionów mieszkańców Węgier, ale także "milionów" etnicznych Węgrów mieszkających w sąsiednich krajach, którym jego rząd nadał obywatelstwo i prawo do głosowania.
Węgry zaprzeczają, by miały jakiekolwiek ambicje terytorialne w stosunku do innych państw. Chorwacki rząd "nie zrozumiał" wypowiedzi Orbana, napisał w poście na Facebooku Tamas Menczer, sekretarz stanu w węgierskim MSZ. "Premier wspomniał o fakcie historycznym" - napisał Menczer. "Mamy nadzieję, że nasi chorwaccy przyjaciele nie poddadzą się histerii".
Źródło: RadioZET.pl/Bloomberg
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET