Co Polacy wiedzą w sprawie Nord Stream? Mały jacht i ukraiński komandos
Ekipa z małego jachtu miała doprowadzić do wybuchów na gazociągach Nord Stream – to najbardziej badana obecnie hipoteza wydarzeń z września 2022 roku. - W śledztwie nie brakuje polskich wątków – przekonuje w podcaście „Współrzędne Świata” Anna Gielewska z Fundacji Reporterów.
To jedno z najbardziej tajemniczych wydarzeń w ostatnim czasie w Europie. Po upływie prawie 10 miesięcy od wybuchów na rosyjskich rurociągach Nord Stream na Bałtyku wciąż nie wiadomo, kto i w jaki dokładnie sposób dokonał tego sabotażu.
- Myślę, że ostatnie dwa, trzy miesiące były przełomowe jeśli chodzi o nowe ustalenia. Zwłaszcza dzięki pracy niemieckich śledczych. Wygląda na to, że oni w sposób najbardziej kompleksowy badają tę historię, która jest fascynująca na wielu płaszczyznach – mówi Anna Gielewska, dziennikarka śledcza i wiceprezeska Fundacji Reporterów.
Wybuchy na Nord Stream. Tajemniczy jacht
Śledztwa w sprawie wybuchów na Nord Stream prowadzą nie tylko prokuratury w różnych krajach, ale także międzynarodowe zespoły dziennikarskie. Dzięki wspólnej pracy udało się do tej pory wykluczyć część teorii, na przykład o operacji pod parasolem amerykańskich służb.
- Wiemy, że hipotezą obecnie najbardziej badaną przez niemieckich śledczych jest ta o sabotażu 6-osobowej grupy, która podróżowała na niewielkim jachcie typu Bawaria pod nazwą Andromeda. Pomimo że łódka została do cna rozebrana, nadal nie mamy pewności co do jej trasy. Jacht nie miał zapisu AIS, który pozwala na ustalenie lokalizacji łódki – tłumaczy Gielewska.
Andromeda została wynajęta w marinie w niemieckim Rostocku przez Feerię Lwowa, spółkę zarejestrowaną w Polsce. Dowodem na to jest faktura, którą mają niemieccy śledczy. - Firma jest prowadzona przez Ukrainkę, która nie chce rozmawiać na ten temat. Wiele wskazuje na to, że nie jest osobą, która realnie tę firmę prowadzi i pełni rolę słupa. Za to właścicielką firmy jest obywatelka Ukrainy, która mieszka na okupowanym Krymie. Twierdzi, że nie jest związana z tą firmą, choć występuje w rejestrach – mówi gościni podcastu „Współrzędne Świata”.
Firma zarejestrowana w wirtualnym biurze na warszawskim Powiślu obracała milionami złotych. - Oficjalnie działa w branży turystycznej, choć nie ma w ogóle strony internetowej i w żaden sposób się nie reklamuje. Niczego nie można się o niej dowiedzieć, poza rejestrami – podkreśla dziennikarska śledcza.
- Wątek Andromedy badaliśmy bardzo sceptycznie, ale kolejne elementy zaczynają do siebie coraz bardziej pasować. Niedawno niemieccy śledczy zlecili dodatkowe ekspertyzy, które wykazały, że sabotaż z Andromedy mógł zostać wykonany. To kolejny dowód na to, że mogło to się wydarzyć. Ponadto ślady zniszczeń na gazociągach pokazują, że to mały ładunek wybuchowy uszkodził rurociągi.
Polskie wątki w śledztwie ws. Nord Stream
Zarejestrowana w Polsce firma odpowiedzialna za wynajem jachtu to nie koniec tropów, które w sprawie Nord Stream wiodą nad Wisłę. Dziennikarze śledczy potwierdzili, że Andromeda we wrześniu 2022 roku cumowała przez 12 godzin w Kołobrzegu. Co więcej, jej 6-osobowa załoga została skontrolowana przez Straż Graniczną.
- Nie wiadomo, czy to ta sama ekipa, która mogła dokonać sabotażu na Bałtyku. Polska prokuratura twierdzi, że Andromeda przypłynęła do Kołobrzegu z Wiek w Rugii. Tymczasem duńscy śledczy podają, że łódka pojawiła się na wyspie Christianso między 16-18 września, a 19 września miała być w Kołobrzegu.
Zdaniem Gielewskiej polscy pogranicznicy na pewno mają dane załogi Andromedy. Szczegółów kontroli nie ujawniono, ale Straż Graniczna potwierdziła sam fakt sprawdzenia jachtu podczas cumowania „w jednym z polskich portów”.
- Wiemy o dwóch osobach, które miały być na pokładzie łodzi. Jedną z nich jest ukraiński komandos, który posługiwał się rumuńskim paszportem. Obywatel, do którego należał ten dokument, nie opuszczał Rumunii w tym czasie.
Szukanie winnych wybuchów na Nord Stream
Kto zatem stoi za zleceniem i wykonaniem eksplozji na Nord Stream? Gościni podcastu „Współrzędne Świata” podkreśla, że wciąż jest za wcześnie na wskazywanie winnych.
- Motyw mogła mieć jedna i druga strona. Ukraina po to, żeby nie dopuścić do dalszego uzależniania Niemców od rosyjskiego gazu i uciąć raz na zawsze temat Nord Stream. Ale, co ciekawe, na kilka dni przed wybuchami Rosja zamknęła rurociągi. Ponadto, gdyby któraś z zachodnich służb miała twarde dowody na to, że to Rosja jest odpowiedzialna za te eksplozje, to na pewno podzieliłaby się tymi informacjami, biorąc pod uwagę dotychczasową ich strategię. Nie mówią też otwarcie o tym, że zrobiła to Ukraina.
Dziennikarka śledcza dodaje: - Nie wiadomo, czy potencjalna ukraińska ekipa działała na zlecenie władz Ukrainy. Poza tym - Rosjanie wiedząc, że ukraińskie komando planowało taką akcję sabotażową, mogło zdecydować się na operację pod fałszywą flagą.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET