Polskie maluchy podbijają Stany Zjednoczone
Grupa fanatyków starych samochodów, kolekcjonerów Fiatów 126p, wyruszyła w podróż z Chicago do Miami, a następnie do Key West – turystycznego portu w cieśninie florydzkiej. Po powrocie do Miami czekali na nich… były prezydent Lech Wałęsa i kierowca rajdowy Rafał Sonik.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Na Florydzie samochody wzbudziły ogromną furorę nie tylko ze względu na swą charakterystyczną budowę i sylwetkę. Okazało się, że są to samochody przez wielu mieszkańców tego stanu rozpoznawalne, bo zamieszkuje tam liczna społeczność kubańska. A właśnie na Kubie „maluchy” są bardzo popularnym środkiem transportu. Kubańczycy nazywają Fiata 126p pieszczotliwe „El Polaquito”, czyli Polaczek. - Miałem takiego – mówi szeroko otwierając oczy Matias, 57-letni uchodźca kubański, który napotkał grupę jadącą w drodze powrotnej z Key West do Miami. - Nigdy bym nie pomyślał, że spotkam te samochody w Stanach.
- Nie sposób nie mieć ogromnego sentymentu do malucha – powiedział w Miami w rozmowie z korespondentem Radia ZET Danielem Bociągą, kierowca rajdowy, zwycięzca Dakaru w quadach Rafał Sonik. - Mam pełne przekonanie, że jest to samochód rozpoznawalny, który wszystkim dobrze się kojarzy. Nie inaczej było na słynnej, biegnącej nad wybrzeżem Atlantyku ulicy Ocean Drive. Dzielnica South Beach to jedna z najdroższych w całych Stanach Zjednoczonych.
Polskie maluchy podbijają Stany Zjednoczone
Codziennie przemykają tam takie pojazdy jak Lamborghini, Ferrari czy Porsche. Ale dopiero obecność „maluchów” wywołała ogromne zainteresowanie. Przechodnie robili im zdjęcia, zatrzymywali się i długo przyglądali nietypowym pojazdom.
- To był kiedyś pomysł całkiem niezły – mówi o produkcji malucha były prezydent Lech Wałęsa. - Myślałem, że zaginie, ale przetrwał. I to nawet w Stanach. Tylko się cieszyć, że paru ludzi, zapaleńców podtrzymuje naszą tradycję.
Lech Wałęsa w Miami wziął udział w Kongresie 60 milionów, sympozjum którego nazwa ma symbolizować liczbę Polaków mieszkających w ojczyźnie i poza jej granicami. W ciągu dwudniowej konferencji dyskutowano jak podtrzymywać i wzmacniać relacje biznesowe pomiędzy Polską a USA. - Jesteście ludźmi sukcesu, bo trzymacie się z daleka od polityki. W polityce już są same odpady. Wy nie chcecie się tym brudzić – mówił Wałęsa do biznesmenów polskiego pochodzenia. - Proszę was, ludzi sukcesu – włączcie się trochę do polityki aby naprowadzić ją na dobre tory. A jeśli tego nie zrobicie, to miejcie tylko do siebie pretensje, że mądrzy ludzie zostawiają politykę słabszym – dodawał były prezydent.
Czy może wykorzystać swoje doświadczenia i zostać nieformalnym ambasadorem polskich spraw w USA? - Ja mam swoje pomysły i ja je realizuję – odpowiedział w rozmowie z korespondentem Radia ZET. - Miałem pomysł na walkę, na przeprowadzenie Polski do właściwego rozwoju i mam też pomysł na świat, na rolę Stanów Zjednoczonych. Ale ja bym nie chciał pouczać, ja bym nie chciał się wymądrzać. Jak komuś moje pomysły odpowiadają, to proszę bardzo - oddaję. Świat we mnie zainwestował, więc muszę wymyślać nowe rzeczy, bo to jest mój obowiązek w imię wdzięczności za to, że stałem się wielkim Wałęsą.
Źródło: Radio ZET