`

Rosjanie kompletnie odlecieli. Tu nic nie zgadza się z prawdą

4 min. czytania
14.07.2023 14:25
Obserwuj nas na Google

Rosyjskie media szeroko komentowały szczyt NATO, który odbył się 11 i 12 lipca w Wilnie. Problem w tym, że przedstawiane przez nich "fakty", lekko mówiąc, wybiórczo podchodziły do prawdy. Serwis Ukrinform zebrał pięć największych fake-newsów, które wmawiano rosyjskiemu społeczeństwu.

Rosyjska propaganda o szczycie NATO w Wilnie
fot. Mindaugas Kulbis/Associated Press/East News, PA/ALEXANDER KAZAKOV/KREMLIN / POOL MANDATORY CREDIT

Wojna w Ukrainie trwa już ponad 500 dni. W tym czasie wojska Władimira Putina udowodniły, że miano drugiej armii na świecie było mocno przesadzone. Przypomnijmy, że przed rozpoczęciem inwazji autokrata twierdził, że zdobędzie Kijów w dwa dni. Rosyjskim żołnierzom trzeba jednak przyznać, że jeśli chodzi o bestialstwo, zwłaszcza wobec cywilów, to nie mają sobie równych. 

Brak sukcesów na froncie i poważne straty wśród żołnierzy Rosjanie starają się nadrabiać totalną propagandą. Narracja mediów sterowanych przez Kreml nieustannie mija się z prawdą, wmawiając odbiorcom, że "operacja specjalna" idzie zgodnie z planem, a świat obawia się "wielkiej Rosji". 

Rosyjska propaganda a rzeczywistość

Z początkiem tego tygodnia rosyjskie media dały prawdziwy popis. Wszystko za sprawą szczytu NATO w Wilnie, który odbył się w dniach 11-12 lipca. Przypomnijmy, że w ramach ustaleń Ukraina ma zostać przyjęta do Sojuszu i otrzymać gwarancje bezpieczeństwa, omówiono też kolejne pakiety pomocowe - tak to wyglądało w rzeczywistości. A co usłyszało rosyjskie społeczeństwo? Agencja Ukrinform przedstawiła "Top 5 rosyjskich fejków o szczycie NATO w Wilnie. 

Kłamstwo pierwsze. Zachód jest zmęczony Ukrainą

Na początek ukraińscy dziennikarze przytaczają publikacje z Telegrama, gdzie rosyjscy propagandyści z dumą oznajmili, że "świat jest już zmęczony Ukrainą". Jako dowód przedstawiali zdjęcia pierwszych stron tabloidów, takich jak "Daily Express", "Daily Record" czy "Daily Mirror". Faktycznie, najbardziej promowanym tematem była tam historia dziennikarza BBC, który miał płacić osobie nieletniej za erotyczne zdjęcia. 

Rosjanie pominęli jednak tytuły, takie jak "The Times", "The Guardian", "The Independent" czy "The Daily Telegraph". Tam oczywiście dominowały informacje dotyczące wojny w Ukrainie i ustaleń szczytu NATO w Wilnie. 

Rosjanie zakłamują rzeczywistość. "Ukraina nie została zaproszona do NATO"

Rosjanie, którzy śledzą, a co ważniejsze, ufają mediom sterowanym przez Kreml, dowiedzieli się też, że sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg jest rozczarowany wynikami ukraińskiej kontrofensywy. Propaganda chciała w ten sposób rozpowszechnić wśród społeczeństwa narrację, że zachodni partnerzy nie wierzą w sukces Ukrainy. 

Argumentem był tym razem fragment wywiadu, którego Stoltenberg udzielił "Politico". Według Rosjan mówił on o poważnych problemach ukraińskiej ofensywy - co oczywiście mija się z prawdą. W rzeczywistości sekretarz optymistycznie ocenił perspektywy sił zbrojnych i zauważył, że mimo trudności, ukraińskie wojska posuwają się naprzód. "Rosyjska propaganda przypisała sekretarzowi słowa, których nie powiedział" - podaje Ukrinform.

Manipulacja słowami Jensa Stoltenberga

Rosyjskie media rządowe informowały, że Ukraina nie została zaproszona do NATO na szczycie w Wilnie przez nieudaną kontrofensywę. Na Telegramie propagandyści rozpisywali się o ukraińskiej porażce na froncie i wmawiali odbiorcom, że brak spektakularnych sukcesów zadecydował o decyzji Sojuszu.

Co się wydarzyło w rzeczywistości? Podczas publicznych wystąpień politycy nie komentowali wyników ukraińskiej armii w starciach z Rosjanami. Dodatkowo prezydent Wołodymyr Zełenski otrzymał zapewnienie, że jego kraj w przyszłości dołączy do NATO w trybie uproszczonym.

- Ukraina jest teraz bliżej NATO niż kiedykolwiek. Potwierdziliśmy, że zostanie członkiem Sojuszu i ułatwimy drogę do tego. Dziś spotykamy się jako równi. Oczekuję dnia, w którym spotkamy się jako sojusznicy - powiedział Jens Stoltenberg.

"Rosja nie używa amunicji kasetowej. W rzeczywistości zabili nią setki osób

Na początku lipca prezydent USA Joe Biden ogłosił, że Ukraina otrzyma od Stanów Zjednoczonych amunicję kasetową. Decyzja była szeroko komentowana i wzbudziła kontrowersje, ponieważ amunicja kasetowa została zakazana przez międzynarodową konwencję przyjętą podczas konferencji w Dublinie w 2008 roku. Do tej pory dokument podpisały 123 państwa. Konwencji nie ratyfikowały jednak m.in. Stany Zjednoczone, Rosja i Ukraina, a także Polska.

W rosyjskich mediach pojawił się wywiad z ministrem obrony Sergiejem Szojgu, który twierdził, że rosyjska armia powstrzymuje się od używania amunicji kasetowej, "ale zostanie do tego zmuszona po tym, jak Ukraina zacznie używać broni przekazanej przez USA.

W rzeczywistości armia rosyjska aktywnie korzysta z amunicji kasetowej, zarówno w walkach na froncie, jak i atakach na ukraińskie miasta, w których giną cywile. Przykładami są m.in. Charków, Sumy czy Zaporoże. "8 kwietnia Rosjanie uderzyli w stację kolejową Kramatorsk pociskiem balistycznym Toczka-U z głowicą kasetową. W ataku zginęło ponad 60 osób w tym dzieci.

Rzecznik szybko się poprawił. O tym Rosjanie jednak nie wspomnieli

Wodą na młyn dla rosyjskich propagandystów była pomyłka rzecznika Departamentu Stanu USA Matta Millera, który podczas konferencji prasowej powiedział, że "wojna jest strategiczną porażką Ukrainy". Rzecznik po chwili przeprosił za pomyłkę i sprecyzował, że miał na myśli porażkę Rosji. Tego ostatniego fragmentu rosyjskie media oczywiście nie przytoczyły. 

Na tym jednak nie koniec. W serwisie Telegram pisano też, że "Miller powiedział, że przystąpienie Ukrainy do NATO oznaczałoby wojnę USA z Rosją, i za kadencji Joe Bidena do tego nie dojdzie". "To wymysł rosyjskich fałszerzy. Miller nie składał takich oświadczeń" - pisze Ukrinform. 

Redakcja poleca

RadioZET.pl/Ukrinform

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET