Wybuchł wulkan Marapi. Jest wiele ofiar śmiertelnych
Tragiczne informacje z Indonezji. Co najmniej jedenastu turystów zginęło w wyniku erupcji wulkanu Marapi w zachodniej części kraju – poinformował w poniedziałek Reuters, powołując się na przedstawicieli służb ratowniczych. Bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć.
- 5 zdjęć Zobacz galerię
Wulkan Marapi wybuchł w niedzielę, wyrzucając popiół na wysokość nawet 3 kilometrów. W strefie zagrożenia było 75 turystów, a 49 zostało ewakuowanych z tego obszaru – przekazał przedstawiciel służb ratowniczych. – 26 osób nie zostało ewakuowanych, znaleźliśmy 14, trzy żywe, a 11 martwych – powiedział w poniedziałek Abdul Malik, szef agencji poszukiwawczo-ratowniczej w Padang. Do akcji skierowano około 170 ratowników, w tym policję i żołnierzy.
Erupcja wulkanu Marapi. Pył pokrył ulice i samochody
– Po erupcji zamknięto dwie trasy wspinaczkowe, a mieszkańcom zboczy Marapi zalecono, aby trzymali się w odległości 3 kilometrów od ujścia krateru ze względu na potencjalny wypływ lawy – poinformował Ahmad Rifandi, urzędnik indonezyjskiego Centrum Wulkanologii i Łagodzenia Zagrożeń Geologicznych. Dodał, że ośmiu uratowanych zostało przewiezionych do szpitali z ranami oparzeniowymi, a jedna miała również złamaną kończynę.
Rzecznik Krajowej Agencji Zarządzania Katastrofami Abdul Muhari powiedział, że opadający popiół pokrył kilka wiosek i ograniczył widoczność. Władze Indonezji poinformowały, że ze względu na "zbyt niebezpieczne warunki" przerwano poszukiwania pozostałych turystów.
Marapi stał się znów aktywny po styczniowej erupcji, która nie spowodowała ofiar. Należy do ponad 120 aktywnych wulkanów w Indonezji, która jest podatna na wstrząsy sejsmiczne ze względu na położenie na "Pierścieniu Ognia" na Pacyfiku – łuku wulkanów i liniach uskoków otaczających Basen Pacyfiku.
Źródło: Radio ZET/Reuters/PAP
- "Widać było załamany lód i leżącą kurtkę". Nie żyje 40-latek
- Patryk Jaki demaskuje sytuację w PiS. "Duża część obozu była leniwa"
- KO i Polska 2050 tłumaczą się z ustawy wiatrakowej. "Nie rozumiem paniki"