Kiedy ceny paliw spadną? Orlen podał konkretną datę
Wysokie ceny paliw powodowane są przez niewystarczającą podaż oleju napędowego. Sytuacja ma się zmienić dopiero w połowie przyszłego roku, gdy uruchomione zostaną nowe rafinerie na Bliskim Wschodzie, w Afryce i w Azji. - Wtedy w globalnym przemyśle rafineryjnym pojawią się niezbędne rezerwy, których obecnie brak, i ceny paliw spadną w relacji do cen ropy - stwierdził główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski.
Ceny paliw w pierwszych dniach października mocno wzrosły. Sytuacja na najbliższy okres wydaje się być ustabilizowana – nie należy spodziewać się ani dalszych podwyżek, ani odwrócenia trendu i spadku cen na stacjach. Z drożyzną, szczególnie dotyczącą oleju napędowego, będziemy musieli żyć jeszcze przez niemal rok – stwierdził Adam Czyżewski. Problemem kształtującym obecny poziom cen jest bowiem niedostateczna podaż diesla. Dopóki nie zostanie zwiększona jego produkcja, na obniżki na stacjach nie ma co liczyć.
Ceny paliw nie spadną do połowy 2023 roku. Orlen tłumaczy dlaczego
Ceny oleju napędowego wzrosły znacznie bardziej niż ceny benzyny czy ropy naftowej. Główny ekonomista Orlenu stwierdził nawet, że tego surowca jest nawet aż za dużo.
- Nie bez wpływu na obecną sytuację jest decyzja OPEC+, redukująca eksport ropy, po której ceny na rynkach wzrosły. Paliw brakuje, podczas gdy ropy jest nadmiar i decyzja OPEC+ jest na to dowodem. Ograniczenie eksportu ropy ma na celu podtrzymanie jej cen przed dalszym spadkiem – wyjaśnił główny ekonomista Orlenu.
- Sytuacja na globalnych rynkach paliw jest nietypowa, bo po raz pierwszy od paru dekad popyt na paliwa (głównie na diesla) przewyższa dostępne moce rafineryjne. Z tego powodu pojawianie się nowych czynników ryzyka - obaw, że paliw zabraknie - silniej przenosi się na ceny – dodał Czyżewski.
Olej napędowy jest poszukiwany także ze względu na grożący nam kryzys energetyczny – traktowany jest on jako paliwo ratunkowe w przypadku braku możliwości korzystania z gazu czy węgla.
- Szczególnie głęboki jest niedobór diesla, gdyż dodatkowy popyt na to paliwo generuje energetyka. Dostępne instalacje generujące ciepło i prąd, napędzane olejem napędowym i opałowym łagodzą niedobory energii spowodowane brakiem gazu ziemnego – dodał analityk PKN Orlen. Sytuacja unormuje się dopiero po pojawieniu się nowych mocy produkcyjnych, czyli po uruchomieniu budowanych właśnie rafinerii.
Stanie się to jednak dopiero w połowie 2023 roku – wcześniej nie ma więc co liczyć na dające się odczuć obniżki. Chyba, że umocni się złoty – Rafał Zywert, analityk rynku paliw w spółce Reflex, wyliczył dla RadioZET.pl, ze gdyby dolar był po 4 zł, to za litr benzyny płacilibyśmy mniej niż 6 zł.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET