Zamknij

Kiedy ceny paliw zaczną spadać? „Chciałabym się mylić”

06.06.2022 13:43

Ceny paliw na stacjach biją rekordy, a z powodu szóstego pakietu sankcji UE, wprowadzającego embargo na import ropy naftowej z Rosji mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Czy są szanse, że paliwo potanieje w przyszłości i co musiałoby się stać, żeby do tego doszło?

pylon z cenami paliw na stacji Orlen
fot. Adam Burakowski/REPORTER/East News

Ceny paliw szokują kierowców. 6 czerwca za litr Pb 95 trzeba już płacić powyżej 8 zł, a kierowcy boją się, że pojawianie się na stacjach pylonów z miejscem na cztery znaki zamiast dotychczasowych trzech oznacza, że Orlen szykuje się już na przebicie przez ceny poziomu 10 zł.

Unia Europejska będzie musiała w ciągu pół roku zabezpieczyć alternatywne do kierunku rosyjskiego dostawy ropy naftowej. Pomóc w tym ma zdjęcie przez USA części sankcji z Wenezueli, dzięki czemu popłyną do nas dostawy z tego południowoamerykańskiego kraju. Dzięki temu ceny nie powinny w przyszłości katastrofalnie wzrosnąć. Ale czy pojawi się jakakolwiek szansa na to, że za paliwo będziemy płacić mniej? Urszula Cieślak z BM Reflex nie ma dla kierowców dobrych wiadomości.

Czy ceny paliw mogą spaść? „Tylko jeśli będzie globalny kryzys gospodarczy”

Tanio już było – tak wynika ze słów Urszuli Cieślak z BM Reflex, którą zapytaliśmy, czy dręcząca kierowców na stacjach drożyzna może odpuścić. Okazało się, że tak – ale warunek, który musiałby zostać spełniony, oznaczałby jeszcze większe problemy.

- Jeżeli doszłoby do takiego głębokiego, ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego i spadku PKB, to z całą pewnością ceny będą musiały spaść, bo to doprowadzi do spadku konsumpcji. Z poziomami co najmniej 7 zł zostaniemy już zapewne na długo – mówi Cieślak.

Specjalistka z BM Reflex przypomina, że problemy z podwyżkami cen paliw zaczęły się jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. Powodem był powrót Europy na ścieżkę wzrostu gospodarczego po spadku wywołanym przez pandemię COVID-19. Kraje OPEC nie zdecydowały się odpowiedzieć na wzrost zapotrzebowania zwiększeniem wydobycia, co wpłynęło stymulująco na ceny.

Czynnikiem mogącym zdestabilizować rynek stało się embargo na ropę naftową z Rosji. Perspektywy zmiany kierunku dostaw sprawiły, że ceny paliw rosły niezależnie od kosztów zakupu surowca przez rafinerie.

- Ten kryzys energetyczny zaczął się tak naprawdę już w zeszłym roku, podnoszenie się gospodarek po pandemii powodowało wzrost zapotrzebowania na surowce, to powoduje, że utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego będzie utrzymywało wysokie ceny paliw. Żeby ceny spadły, musiałaby się zakończyć wojna w Europie, żeby ryzyka rynkowe zostały wyeliminowane. Dużo zależy od tego, co stałoby się z sankcjami na Rosję i embargiem na import rosyjskiej ropy. Czy już nigdy do niej nie wrócimy jako Europa, czy też po zakończeniu wojny po jakimś czasie byłby możliwy powrót do ropy rosyjskiej? – wskazuje Urszula Cieślak.

Zastąpienie rosyjskiej ropy surowcem, chociażby z Wenezueli, nie sprawi automatycznie, że paliwa potanieją. Koszty logistyczne sprowadzania ropy naftowej z Ameryki Południowej będą bowiem znacznie większe, niż w przypadku kupowania jej od Rosji. Dodatkowym problemem może być zdolność rafinerii do przerobu wenezuelskiego surowca – nie we wszystkich obiektach będzie to możliwe ze względu na użytkowane instalacje i procesy technologiczne.

- Koszty logistyczne i transport ropy z odległych kierunków do Europy też będzie wpływał na wysokie ceny paliw dla klientów końcowych, dostawy i dystrybucja będzie droższa, niż w przypadku ropy rosyjskiej płynącej do Europy ropociągiem – informuje Cieślak.

Nawet w przypadku szybkiego i skutecznego zastąpienia ropy naftowej z Rosji surowcem od innych dostawców nie należy się więc spodziewać wyraźnego spadku cen. Możliwe będzie ich ustabilizowanie z korektą w dół, jedynym sposobem na powrót do poziomu 5 zł za litr byłaby światowa katastrofa gospodarcza i recesja. Za taki kryzys przyszłoby nam jednak zapłacić nawet więcej.

- Chciałabym się mylić, życzyłabym sobie i wszystkim, żeby te paliwa nie kosztowały tyle, żeby sytuacja się uspokoiła, ale powinna się zakończyć wojna, rynek powinien się ustabilizować, powinny zniknąć wszystkie ryzyka, ropa powinna płynąć. To jest trudna sytuacja, końca wojny nie widać. Ceny ropy spadną tylko wtedy, gdy dojdzie do ostrego kryzysu – podsumowuje Urszula Cieślak.

loader

RadioZET.pl