Astronauta misji Apollo 15: W przetrwaniu pomogła mi codzienna rutyna

04.09.2019 19:07
Al Worden, astronauta misji księżycowej Apollo 15: - W przetrwaniu pomogła mi codzienna rutyna
fot. Piotr Drabik

Byłem szczęśliwy, mając taką właśnie pracę. Nie denerwowałem się, bo byłem na to przygotowany - tak o podróży na Księżyc mówił płk Al Worden, amerykański astronauta i uczestnik misji Apollo 15. W krótkiej rozmowie z portalem RadioZET.pl opowiedział o kulisach misji sprzed 48 lat.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Na pytanie, jak spędził noc przed startem Apollo 15, odpowiedział: - Zastanawiałem się, gdzie jest mój szampan. Podczas spotkania w Krakowie pułkownik Alfred Worden, 87-letni amerykański astronauta, często żartował.

Tradycyjnie - co można zobaczyć na nagraniach z innych wywiadów - i tym razem był ubrany w jasnoniebieską kurtkę z naszywkami NASA (Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) i emblematem misji Apollo 15.

Zobacz także

Worden był jednym z 24 astronautów, którzy wzięli udział w załogowych misjach księżycowych. W stronę Srebrnego Globu poleciał 26 lipca 1971 roku wraz z Davidem Scottem i Jamesem Irwinem. Kiedy oni spacerowali po Księżycu, Worden przez trzy dni samotnie krążył wokół Księżyca w statku dowodzenia misji Endeavour.

Pomimo że taki sam scenariusz był podczas pozostałych sześciu załogowych misji księżycowych, to właśnie jemu Księga Rekordów Guinnessa przyznała tytuł „najbardziej odizolowanego człowieka w historii”.

W oczekiwaniu na kolegów, Worden wybrał się na kosmiczny spacer. Przez 38 minut przebywał poza statkiem kosmicznym, aby dotrzeć do modułu silnikowego i spróbować naprawić mechanizm wysuwania się jednej z kamer. Jak wspominał, miał wówczas idealny widok zarówno na Księżyc, jak na Ziemię.

Nikt wcześniej, ani później nie znajdował się w otwartym Wszechświecie tak daleko od Ziemi – dokładnie 315 000 kilometrów. Pierwszy, i jedyny dla Wordena lot kosmiczny, zakończył się 7 sierpnia 1971 roku, kiedy załoga Apollo 15 bezpiecznie wylądował na Pacyfiku.

Od małej farmy w stanie Michigan, po prestiżową akademię wojskową West Point, służbę w siłach powietrznych Stanów Zjednoczonych, aż do elitarnego grona księżycowych astronautów programu Apollo. Życie Alfreda Wordena – podobnie jak księżycowy krajobraz – było pełne wzlotów i upadków.

Al Worden przed misją Apollo 15
fot. NASA

Zobacz także

Pomimo bardzo udanej misji księżycowej, astronauta nie wrócił już do lotów w kosmos. Powód?

Załoga Apollo 15 - bez konsultacji z NASA - zabrała na pokład statku prawie 400 kopert ze znaczkami. Jedną czwartą kupił niemiecki filatelista, a zyski z transakcji astronauci rozdzielili między siebie. Tłumaczenie, że pieniądze mają być zabezpieczeniem na przyszłość ich dzieci, nie pomogło. Choć w działaniu Wordena, Iriwna i Scotta nie było nic nielegalnego, to NASA jednak przykładnie ukarała całą trójkę zakazem kolejnych lotów w kosmos.

Znacznie chętniej niż o tamtej sprawie, Worden opowiadał o kulisach księżycowej misji. Miejsce spotkania z astronautą nie było przypadkowe. Amerykańska firma Motorola Solutions, która w Polsce ma swoją siedzibę w Krakowie, opracowała w latach 60. ubiegłego stulecia cały system komunikacji pomiędzy statkiem kosmicznym a kontrolą lotów.

Zobacz także

Otoczony przez dziennikarzy gość zza oceanu w końcu podchodzi do stolika, gdzie udało nam się zadać mu kilka pytań.

Jak czuje się astronauta w chwili, gdy jest najbardziej odizolowanym człowiekiem w historii?

- Przyznano mi taki tytuł w Księdze Rekordów Guinnessa, ale myślę, że to nonsens. Wcale nie czułem się najbardziej samotną osobą w historii. Te trzy dni, były najlepsze w moim życiu.

Czy bał się pan samotnie okrążając Księżyc?

- Nie, dlaczego miałbym się bać? Byłem szczęśliwy mając taką właśnie pracę. Nie denerwowałem się, bo byłem na to przygotowany. W przetrwaniu w tak trudnych warunków pomagała codzienna rutyna na orbicie Księżyca.

Okrążył pan Srebrny Glob 74 razy. Co pan robił w tym czasie?

- Byłem zajęty 24 godziny na dobę. Wykonywałem mnóstwo fotografii powierzchni Księżyca oraz innych zjawisk. Czasami to były pierwsze zdjęcia wybranych części Księżyca. Ponadto, wykonywałem wizualne obserwacje kosmosu i przeprowadzałem badania naukowe.

Al Worden podczas spaceru kosmicznego
fot. NASA

Zobacz także

Dlaczego to właśnie pan nie wylądował na Księżycu?

- Dlaczego myślisz, że samo lądowanie na Księżycu jest tak istotne? To nie jest ważne, jeśli jesteś członkiem programu Apollo. To bardzo proste - jeśli jesteś dobrym pilotem i dowódcą na Ziemi, to jedyne czego potrzebujesz w misji Apollo, to nauczyć się jak latać wokół Księżyca. Astronauci, którzy lądowali na Księżycu, byli moimi pasażerami. To odpowiedzialne zajęcie sprowadzić ich bezpiecznie z powrotem.

Czy pana zdaniem komercjalizacja podboju kosmosu to szansa czy zagrożenie?

- Dla mnie na przykład firma taka, jak SpaceX Elona Muska, nie jest zwykłą cywilnym przedsiębiorstwem. Kto płaci SpaceX? NASA. To żadna nowość. Firma North American Rockwell, która w latach 60. XX wieku budowała statki kosmiczne dla misji Apollo, też była opłacana przez NASA. Moim zdaniem to żadna komercja. Jedyną osobą, która sobie może na to pozwolić jest Jeff Bezos (miliarder i założyciel firmy Blue Origin – przyp. red.), ponieważ on sam opłaca swoje projekty. Nie jest zależny od finansowania z zewnątrz.

Czy może pan sobie wyobrazić polską flagą na Księżycu albo Marsie?

- To nie będzie dla mnie zaskakujące. Będę o wiele bardziej zdumiony, jeśli wy będziecie na to gotowi.

(Dzień po wizycie w Krakowie, astronauta przekazał prezydentowi Andrzejowi Dudzie w Kielcach polską flagę, która znalazła się na pokładzie statku kosmicznego podczas misji Apollo 15).

Polska flaga z Apollo 15
fot. Jan Bielecki/East News

Zobacz także

RadioZET.pl