Janusz Korwin-Mikke fot. Maciej Luczniewski/REPORTER/East News

Korwin-Mikke: Wolę zagłosować na SLD niż na PiS. Ci pierwsi wiedzą, że socjalizm nie działa [WYWIAD]

16.04.2018

Kadencja Janusza Korwin-Mikkego w Parlamencie Europejskim zakończyła się mocnymi słowami na temat polskiego rządu. Chociaż sondaże wyborcze są dla niego bezlitosne, przygotowujący się do wyborów samorządowych prezes Wolności przekonuje, że wkrótce znów będzie o nim głośno. Zapytaliśmy go, co planuje zrobić jako prezydent Warszawy i jak dokładnie chce realizować zapowiedzianą „walkę z dyktaturą PiS”.

Do Brukseli wyjeżdżał Pan z hasłem, że Unia Europejska, jak Kartagina, musi zostać zniszczona. Minęło kilka lat i Pana w Brukseli już nie ma, a Unia dalej stoi. I co teraz?

Mury Jerycha trzeba naruszyć. Zostawiłem to młodszym ludziom. Następna kadencja Parlamentu Europejskiego będzie zapewne ostatnia. W Brukseli już wszyscy o tym po cichu mówią. Śledził Pan wybory we Włoszech? Większość zdobyli eurosceptycy. Za rok będzie jeszcze lepiej.

Wkrótce w całej Europie dominować będą eurosceptycy, więc po unio-wyborach po prostu rozwiążemy Unię w Europarlamencie. Oczywiście nie od razu. Zajmie to pięć lat, bo trzeba będzie pobierać diety...

Nie sądzi Pan, że ludzie narzekają na Unię, nie dlatego, że faktycznie mają jej dość, tylko po prostu dlatego, że lubią narzekać? Może po dwóch kadencjach eurosceptyków będą tęsknić za Unią?

Wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez rozwiązanie Unii. Tu pojawiają się dwie, całkowicie odmienne koncepcje. Jedna, którą reprezentuje panna Maryna Le Penówna, zakłada zamknięcie poszczególnych państw na ich podwórkach.

Zgodnie z drugą wrócimy do sytuacji z końca XIX wieku, kiedy w całej Europie nie było żadnego paszportu (poza Rosją) ani nie było żadnych ceł i wszystkie towary jeździły swobodnie między państwami. Żeby zostać w Schengen, nie potrzebujemy żadnej unii.

Rządząca partia mimo wszystko z Unii uciekać nie chce. Ogłaszając powrót do Polski, zapowiedział Pan „walkę z dyktaturą PiS”, a ten nawet w słabszym momencie notuje poparcie na poziomie 30 proc. Polakom chyba pasuje ta dyktatura…

PiS przekupuje ludzi. A to 500 Plus, a to Mieszkanie Plus. Do tego dodajmy demagogiczny ruch ze zmniejszeniem diet poselskich. Co z tego? Ja uważam, że politycy w ogóle nie powinni otrzymywać diet. Dzięki temu polityką zajmowaliby się tylko ludzie zamożni. Jeśli poseł jest biedny, to potem daje się przekupić lub po prostu kradnie.

"

W XIX wieku w całej Europie nie było żadnego paszportu (poza Rosją) ani nie było żadnych ceł i wszystkie towary jeździły swobodnie między państwami. Żeby zostać w Schengen, nie potrzebujemy żadnej unii. "

Tylko że przeciętny Kowalski widzi 500 złotych i nie zastanawia się, w jaki sposób te pieniądze do niego dotarły. Gdyby powiedział mu pan, że zlikwiduje Pan 500+, to uznałby to za próbę odebrania mu pieniędzy. I jak Pan przekona takiego człowieka, że to dla niego dobre?

Większości i tak nie przekonam. Moim celem jest przekonanie 15 procent. Właśnie takie poparcie byłoby potrzebne, żeby coś zrobić, gdyby w Polsce pojawił się jakiś Pinochet.

Wie Pan, ludzie nie wierzą politykom. A ja wierzę. Jeżeli PiS mówi, że PO to banda złodziei, to należy im uwierzyć. Jeżeli PO mówi, że PiS to banda oszołomów, to też trzeba im wierzyć. Tylko nie rozumiem, dlaczego ludzie na zmianę głosują na jednych lub na drugich. I jedni, i drudzy obiecują, że coś dadzą. My nic nie damy, ale nie będziemy zabierać. Dzięki temu ludzie będą bogatsi.

 Janusz Korwin-Mikke w Popołudniu z Radiem ZET: dobry Europejczyk nienawidzi UE

Zanim zostanie Pan Pinochetem, chce Pan objąć fotel prezydenta miasta. Chce Pan przypomnieć o sobie przed kolejnymi wyborami, czy faktycznie ma Pan jakiś pomysł na Warszawę?

Przeniosłem się teraz do Otwocka, ale niemal codziennie jestem w Warszawie i za każdym razem szlag mnie trafia. Chcę, żeby Warszawa była miastem przyjaznym kierowcom, a dzieje się wręcz przeciwnie. Proszę spojrzeć na drogę do Falenicy. Jest dwupasmowa. Wcześniej była jednopasmowa i w korkach stało się przez godzinę. Co by się stało, gdyby otwarto tam kolejny buspas? Znów byśmy stali godzinami. Buspasy trzeba zlikwidować. Ludzie pracy jeżdżą teraz samochodami i to oni tłoczą się w korkach, żeby urzędnicy mogli sobie jeździć poza kolejką autobusami.

To tylko przykład. Tu chodzi o zmianę stylu myślenia o mieście. Z drugiej strony trzeba postawić na więcej autobusów i zlikwidować tramwaje. Tramwaj w śródmieściu to jakiś kuriozalny pomysł z XIX wieku.

zet2 fot. Agnieszka Sniezko/East News

Zostawmy na chwilę komunikację miejską. Hasło „reprywatyzacja” pojawi się w pana kampanii?

Reprywatyzację trzeba przeprowadzić natychmiast. Pani Hanna Gronkiewicz-Waltzowa robiła to latami, ponieważ kiedy coś się długo przeciąga, to zdesperowani ludzie są skłonni dawać łapówki, żeby było szybciej. Trzeba zrobić to błyskawicznie, a przestępców skutecznie łapać. Nie widzę powodu, żeby cokolwiek wstrzymywać z powodu kilku oszustów.

"

Wierzę politykom. Jeżeli PiS mówi, że PO to banda złodziei, to należy im uwierzyć. Jeżeli PO mówi, że PiS to banda oszołomów, to też trzeba im wierzyć. "

Jaką Warszawę Pan zastał, widzimy, a jaką Pan zostawi?

Taką, po której da się jeździć. To najważniejsze. Warszawę dla ludzi. A to, co dla ludzi jest istotne, to żeby dało się po mieście poruszać. To, jak wygląda dom, zależy ode mnie. To, jaką mam pracę, również. Ale to, co robię między domem a pracą, zależy od miasta. Facet, który wymyślił ronda, na których nie da się skręcić normalnie w lewo, powinien pójść siedzieć za sabotaż.

Wie Pan, ile jest wart metr kwadratowy w centrum Warszawy? Setki tysięcy złotych. Setki metrów kwadratowych stoją puste, bo nie można skręcić w lewo. To jest sabotaż, przez który warszawiacy codziennie tracą miliony złotych. Trzeba też kompensować roboty drogowe. Zamiast dziesięciu inwestycji na raz, powinno się robić je po kolei. Jedną oddać, zacząć kolejną. W Chinach, kiedy robi się autostradę, robotnicy pracują nad odcinkiem 10 kilometrów. Skończą, zaczynają następny, ale po tych poprzednich dziesięciu kilometrach można już jechać.

zet4 fot. Wiktor Dabkowski/East News

W przypadku kandydata PiS pojawiają się dwa nazwiska: Jaki i Dworczyk. Przygotowuje Pan na nich jakąś strategię?

Pan Patryk Jaki jest zwyczajnym komunistą, co zresztą normalne w PiS, i z wielką przyjemnością będę go zwalczać. Przekonuje, że walczy z nieuczciwą reprywatyzacją, ale tak naprawdę walczy z reprywatyzacją w ogóle. A kim jest pan Dworczyk, nie mam pojęcia. Jego nazwisko słyszałem tylko raz.

Uważa pan, że PiS ma duże szanse w Warszawie?

Na szczęście nie. Z tego samego powodu co ja. Stolica nie lubi prawicy, nawet fałszywej. Lubi za to wysokie podatki, bo z nich żyje. Kiedy śp. Ronald Reagan uzyskał w skali kraju poparcie ok. 60 proc., to w stolicy głosowało na niego zaledwie 25 proc. PiS ma większe szanse ode mnie, bo to komunistyczna partia, ale podpadli Warszawiakom w sprawach obyczajowych.

Na koniec porozmawiajmy jeszcze o Pana partii. Od roku nie ma z Panem pana Przemysława Wiplera, a to chyba w nim pana wyborcy widzieli kolejnego lidera. Co będzie, kiedy przejdzie Pan na emeryturę? Nie boi się, że bez Pana to wszystko się rozleci i powstanie np. partia Berkowicz, partia Zajączkowska, a Dziambor wróci do Nowej Prawicy?

Nie. Absolutnie nic takiego się nie stanie. Wręcz przeciwnie, może się okazać, że Wolność przyciągnie jeszcze więcej ludzi z Nowej Prawicy.

Dzień z Januszem Korwin-Mikkem w Radiu ZET

zet3 fot. Stefan Maszewski/REPORTER/East News

Ostatnie wybory skończyliście tuż pod progiem, ale teraz w sondażach już was w ogóle nie widać. Nie ma Pan wrażenia, że rolę niszowej partii wolnościowej, którą spełnialiście, przejęły trochę Nowoczesna i Kukiz’15, z tą różnicą, że oni są w parlamencie, a was nie ma?

Sondażownie pracują dla układu: rządzącego lub PO, dlatego produkują takie wyniki... Kiedy spojrzy Pan na sondaże niezależnych biur, jak np. Millward Brown, zobaczy Pan ponad 5 proc. A co do drugiej części pytania, to ani .Nowoczesna, ani Kukiz’15 nie są ugrupowaniami wolnorynkowymi.

Zdaje Pan sobie sprawę, że przez ostatnie 2,5 roku ani razu mnie nie pokazali w TVN, a w TVP Info może raz? Jest na nas pełna blokada w telewizji, bo jesteśmy zagrożeniem i dla PO, i dla PiS. Kiedy zacznie się kampania, to będą musieli pokazywać i ludzie sobie o nas przypomną.

"

Ja wolę zagłosować na SLD niż na PiS, bo tam są przynajmniej ludzie, którzy już wiedzą z doświadczenia, że socjalizm nie działa. Kaczyński ma jeszcze złudzenia.  "

To na koniec niech Pan jeszcze powie, co Pan sądzi o dużej polityce. W USA rządzi Trump, na Węgrzech Orbán, a w Polsce Kaczyński. Wszyscy mówią, że prawica triumfuje. Pan ma inną opinię?

Całkowite nieporozumienie terminologiczne. JE Donald Trump jest prawicowy co najwyżej w połowie. Jego pomysł, np. z cłami, nie ma nic wspólnego z prawicą! P. Orbán w ogóle nie jest prawicowcem, a Jarosław Kaczyński… Ja wolę zagłosować na SLD niż na PiS, bo tam są przynajmniej ludzie, którzy już wiedzą z doświadczenia, że socjalizm nie działa.

Kaczyński ma jeszcze złudzenia, że w wydaniu à la sanacja to się sprawdzi. Zdecydowanie mamy do czynienia z nową formą komunizmu, tylko w innej postaci. Jak mówiła Coco Chanel, „nowe to tylko inaczej opakowane stare”. I tak jest z PiS. To komuniści w nowym pudełku z Krzyżem na wierzchu.

Rozmawiał Mateusz Albin