Zamknij

Opiekun molestował dzieci na obozie. "Przychodził w nocy i czyścił nam dydki"

06.12.2019 13:33
Poznań. Dyrektor domu dziecka Caritasu molestował dziecko na obozie sportowym
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER, zdjęcie ilustracyjne

Dyrektor domu dziecka Caritasu w nocy przychodził do swojego podopiecznego na obozie sportowym i pod pretekstem higieny osobistej – molestował go. Krzysztof K. w końcu usłyszał wyrok.

Do molestowania dwóch chłopców w wieku poniżej 15 lat – według śledczych – dochodziło w 2017 roku podczas obozu sportowego w Pucku. Obóz organizowała Salezjańska Organizacja Sportowa z Poznania. Krzysztof K. był wtedy opiekunem. Po powrocie z kolonii jeden z molestowanych chłopców opowiedział rodzicom o zachowaniu Krzysztofa K. - byłego dyrektora Domu Dziecka Caritas w Lesznie, a jednocześnie byłego prezesa Polonii Leszno. 

Opiekun wycieczki podchodził do dzieci, zsuwał spodnie od pidżamy, dotykał genitaliów, psikał czymś i mówił: »Chyba się nie umyłeś, to ja cię umyje«. Dla syna było szokiem, że ktoś go w nocy myje. Nie wiem, dlaczego na to pozwalał. Myślę, że był na tyle zaspany i zmęczony, że nie wiedział, co dokładnie się dzieje

– miał zeznać ojciec chłopca, cytowany przez poznańską "Wyborczą".  Matka dziecka miała dodać: "syn powiedział: »Ten pan jest zboczony, bo przychodził do nas w nocy i czyścił nam dydki«. To są jego słowa. Przed obozem syn spał sam. Potem nie było mowy, by go zmusić. Przez rok spał ze mną i mężem razem w łóżku.

Opiekun skazany za molestowanie

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa K. o przestępstwa pedofilskie i posiadanie dziecięcej pornografii. On sam nie przyznał się do winy. W piątek poznański sąd rejonowy skazał go na 3 lata i 2 miesiące więzienia. Mężczyzna ma odbywać karę pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym dla sprawców przestępstw na tle seksualnym.

Zobacz także

Sąd uznał mężczyznę za winnego posiadania pornografii dziecięcej i molestowania jednego z chłopców. W odniesieniu do przestępstwa, którego miał się dopuścić względem drugiego z małoletnich – sąd uniewinnił mężczyznę podkreślając, że "brak jest jednoznacznych dowodów wskazujących na winę oskarżonego". Sędzia Przemysław Wita zaznaczył, że chłopiec w swoich zeznaniach nie wskazywał wprost, że był ofiarą niewłaściwego zachowania mężczyzny, a jedynie – że Krzysztof K. przychodził w nocy do pokoju chłopców, "coś robił, ale on nie widział, coś mu opowiadali inni, którzy nie spali".

Sędzia wskazał w tym przypadku także na nieprawidłowości w działaniu prokuratury. Jak mówił, o ile jeden z chłopców został przesłuchany po ok. miesiącu od zawiadomienia o przestępstwie, to drugi – po ok. 7 miesiącach od powrotu z kolonii.

Nie rozumiem kompletnie tego. Trudno mi to zrozumieć, dlaczego dopiero po tak długim czasie to dziecko zostało przesłuchane. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że po takim czasie nawet osoba dorosła, a tym bardziej dziecko – pewnych rzeczy może już po prostu nie pamiętać dokładnie. Trudno tu dywagować, czy to mogło mieć jakieś znaczenie, natomiast nie powinno tak się dziać, że po tak długim czasie osobę, co do której od początku było wiadome, że to dziecko może jakieś wiadomości posiadać, przesłuchać tak późno

– mówił sędzia. Na Krzysztofa K. został także nałożony 5-letni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk i wykonywania wszelkich zawodów związanych z wychowaniem, edukacją, leczenie i opieką nad małoletnimi oraz zakaz przebywania w środowiskach i miejscach związanych z małoletnimi. Sąd orzekł również 5-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego oraz zapłatę nawiązki na rzecz chłopca w wysokości 5 tys. zł.

Wydany w piątek wyrok nie jest prawomocny. Krzysztofa K. nie było na sali w trakcie odczytywania wyroku. Strony postepowania nie chciały komentować postanowienia sądu. 

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/poznan.wyborcza.pl