Zamknij

Andrzej Krzywy: W trakcie pandemii pracuję fizycznie na budowie

Jakub Plecha
11.05.2021 19:01
Andrzej Krzywy
fot. Jakub Kamiński /East News

- Razem z grupą De Mono mieliśmy zagrać koncert 30 maja, jednak został przeniesiony przez niepewną sytuację pandemiczną - mówił Andrzej Krzywy w Radiu ZET. Muzyk zauważa, że zapisy najnowszego rozporządzenia mówiące o występach na żywo są absurdalne. - Mógłbym grać solo z kasetą, ale z zespołem już nie mogę. Teoretycznie, gdybym nazwał nasz występ kabaretem, to już moglibyśmy wystąpić. To jest paranoja i trochę oszukaństwo - dodał i zdradził Damianowi Michałowskiemu, że w trakcie pandemii dorabia na budowie.

Andrzej Krzywy ubolewa, że sytuacja muzyków podczas pandemii znacząco się pogorszyła, a ostatnie rozporządzenie utrzymało zakaz występów grup muzycznych. - Artysta z taśmą może wystąpić, ale w grupie muzycznej już nie może zagrać. Chyba że każdy z członków byłby jednoosobowym zespołem i gralibyśmy w tym samym czasie. To może jest jakieś rozwiązanie - ironizował gość Radia ZET.

Andrzej Krzywy w audycji “Gość Radia ZET” opisał, jak pandemia koronawirusa wpłynęła na działalność grupy De Mono. - Zwykle graliśmy ok. 60 koncertów rocznie, a w 2020 wystąpiliśmy tylko dwa razy. Nie ukrywam, ciężko się z tego utrzymać. Znam wielu artystów, którzy się przebranżowili. To nie jest tak, że każdy z nas leży i narzeka, jak ma źle. Zaraz ktoś powie: "ale grałeś tyle lat i mogłeś odłożyć pieniądze". Każde oszczędności kiedyś się kończą, a mija rok, odkąd nie możemy normalnie występować i zarabiać - stwierdził muzyk.

- Wykonujesz jakąś dodatkową pracę? - pytał prowadzący program Damian Michałowski. 

- Pomagam mojemu szwagrowi, który jest cieślą i konstruuję drewniane budowle. Pracuję fizycznie na budowie - mówił Andrzej Krzywy. Jak podkreśla, musiał podjąć się dodatkowej pracy, bo przez brak koncertów nie mógłby się utrzymać. - Może gdybym był kawalerem, to dałbym sobie radę. Jednak muszę utrzymać rodzinę. Nie chcę jedynie siedzieć w domu i myśleć, że sytuacja pandemiczna jest fatalna. [...] Nie jestem jakąś "obsraną gwiazdą", która będzie płakać, że ma źle. Staram się wspomagać domowy budżet - dodał. 

Opłata reprograficzna to dobre rozwiązanie

Damian Michałowski pytał muzyka o opłatę reprograficzną i Fundusz Wsparcia Artystów. - Jestem za, bo ten dodatek dotyczy mojej grupy zawodowej. Zawsze była przewidziana jakaś dodatkowa opłata za zakup nośników, która była przekazywana artystom - tak sprawę opłaty reprograficznej i Fundusz Wsparcia Artystów komentował Andrzej Krzywy w Radiu ZET. Wokalista zespołu De Mono podkreślił, że na funduszu skorzysta każdy artysta. - To nie są opłaty, które diametralnie wpłynie na cenę nośników - dodał.

- Dlaczego mamy dokładać artystom? Każdy z nich może przecież wykonywać dodatkową pracę. - pytał Damian Michałowski. 

- Dla mnie to uczciwe rozwiązanie. Artyści uważani są za darmozjadów, bo teoretycznie robimy rzeczy, które wydają się niepotrzebne. Fundusz nie jest dla osób, którym nie wyszło w danej dziedzinie. Każdy z artystów będzie mógł z niego korzystać - mówił Andrzej Krzywy. Muzyk podkreślił, że według projektu ustawy artysta będzie musiał udokumentować swoją działalność artystyczną.

Pytany o wsparcie rządowe, które artyści mogą otrzymywać przez pandemię COVID-19, odpowiada: - Dostaję co miesiąc dotacje, ponadto mam zapewnione pieniądze z funduszu socjalnego dla artystów. To nie są jednak duże sumy. Nie mam zamiaru narzekać, dlatego poszedłem do pracy i zostałem stolarzem.

Całość na RadioZET.pl

RadioZET.pl