Zamknij

Małgorzata Kidawa-Błońska: PiS bardzo boi się komisji i jak zawsze będzie piętrzył trudności

02.11.2022 14:56

- PiS bardzo boi się komisji i jak zawsze będzie piętrzył trudności. Platforma nie ma nic do ukrycia- powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej

Małgorzata Kidawa-Błońska
fot. Radio ZET

- Wcześniej, czy później komisja, która wyjaśni sprawy podsłuchów powstanie. Będzie działała demokratycznie, będą w niej na pełnych prawach uczestniczyli i przedstawiciele opozycji i eksperci i sprawujący władzę, bo te sprawę należy wyjaśnić. Na razie jest to pomysł, zapowiedź. Nasz wniosek leży już od kilku tygodni u pani marszałek. Wszystko, co pozwoli nam się przybliżyć do prawdy, będzie przez nas popierane. PiS bardzo boi się komisji i jak zawsze będzie piętrzył trudności, wymyślał nowe obostrzenia - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska – wicemarszałek Sejmu, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, w  popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.

„Platforma nie ma nic do ukrycia”

Dlaczego opozycja proponuję komisje śledczą, a nie chce zgodzić się na komisje weryfikacyjną? - Przy komisji śledczej byłby łatwiejszy dostęp dla mediów i dla społeczeństwa. Sejm jest właściwym miejscem, kiedy instytucje państwowe zawiodły. Zobaczymy co ten dokument będzie zawierał. Na razie pan premier rzucił hasło: nie komisja śledcza, komisja weryfikacyjna – wyjaśniała wicemarszałek Sejmu. -  Komisja weryfikacyjna weźmie zapewne pod lupę umowę gazową z 2010 r.- zauważyła gospodyni programu. - Ja naprawdę nie boję się tego, co tam będzie sprawdzane, bo Platforma nie ma nic do ukrycia -  odpowiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wicemarszałek Sejmu dodała: - Uważam, że ta komisja Platformie nie zaszkodzi, a wyjaśni te złe rzeczy, kiedy podsłuchiwano, kiedy grano taśmami i ciągle się nimi gra. To trzeba wyjaśnić dla bezpieczeństwa naszego kraju, bo musimy mieć zaufanie do Państwa, a będziemy mieć zaufanie, kiedy nie będzie takich tajemnic.

Beata Lubecka zapytała popołudniowego gościa Radia ZET, co rząd Platformy i PSL zrobił dla poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski, skoro np. Waldemar Pawlak był przeciwko Baltic Pipe? -  Rząd Donalda Tuska bardzo dużo zrobił, żeby uniezależnić nas od surowców z Rosji. Negocjowano umowy, zaczęliśmy szukać innych możliwości dostaw gazu i ropy. Zaczęliśmy budować gazoport.

„Donald Tusk nadal wierzy w to, że dojdziemy do porozumienia”

Beata Lubecka:  - Szymon Hołownia chce, aby zgłosić wotum nieufności i powołać premiera technicznego. Co pani na to? - Jestem przekonana, że w tej chwili to jest niemożliwe. Wszystkie ważne i trudne głosowania, które mogłyby coś zmienić w Polsce, cała koalicja rządząca głosowała razem. - Takie życzenie, marzenie Sz. Hołowni, że coś się zmieni w obozie władzy, a mnie się wydaję, że oni się coraz bardzie cementują. Były różne sytuacje i nigdy nie dało się nikogo od nich przekonać, żeby działał prodemokratycznie dla kraju – przedstawiła swoje stanowisko w tej sprawie Kidawa-Błońska.  Jedna lista opozycji nie wydarzy się na 100% ? - Nie ma tego na 100%. Jest rok do wyborów, a wszyscy liderzy opozycji uważają, że trzeba robić tak, aby wygrać te wybory i żeby była większość pozwalająca odrzucać wet pana prezydenta – powiedziała wiceprzewodnicząca PO. - Donald Tusk nadal wierzy w to, że dojdziemy do porozumienia i uważa, że trzeba zrobić wszystko, aby wygrać te wybory, a tylko jedna lista daje szanse wygrania z dużą większością.

"Pojechałabym na debatę z prezydentem Dudą do Końskich. Uważam, że trzeba było tam być"

 - No tak, ale Rafał. Trzaskowski nie pojechał do Końskich na debatę z prezydentem Dudą – powiedziała Beata Lubecka, gdy tematem rozmowy stała się odmowa D. Tuska ws debaty z M. Morawieckim. - Ja bym pojechała. Dlatego, że debata prezydencka w Końskich, wiem że była w trudnych warunkach zorganizowana, ale trzeba było tam być. Ja bym pojechała – powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Sejmu, wiceprzewodnicząca PO.   

 - To dlaczego Rafał Trzaskowski przegrał wtedy wybory? – zapytała prowadząca. - Na to złożyło się wiele rzeczy. Kampania była trudna, nierówne były szanse, jeśli przypomnimy sobie, co robiły media publiczne, to trudno było w niektórych miejscach kraju trafić z informacją, a szedł na niego wielki hejt i to było obrzydliwe – odpowiedział popołudniowy gość Radia ZET. „Czy nie uważa pani, że takie błędy decydują o przegranej?” padło pytanie od słuchacza.  - Przypominam, że Donald Tusk wiele tygodni temu mówił, że bardzo chętnie porozmawia z prezesem Kaczyńskim w dowolnym miejscu. Prezes Kaczyński powiedział, że nie będzie - jak zawsze -  rozmawiał z Donaldem Tuskiem – odpowiedziała Kidawa-Błońska.

„Donald Tusk słusznie powiedział nie”

TVP złożyła propozycję D. Tuskowi, żeby stanął do debaty z premierem Morawieckim. D. Tusk odmówił. - Słusznie powiedział nie. Jeżeli D. Tusk ma prowadzić debatę, to z politykiem, który podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje w kraju, czyli z Jarosławem Kaczyńskim  odpowiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska, dodając: - Jeżeli taka debata ma się odbyć, to niech w niej wezmą udział dziennikarze, którzy stworzą takie same warunki dla jednego i dla drugiego. A moje zdanie jest takie, że w telewizji tzw. publicznej nic dobrego człowieka nie spotka, a nawet pytań sensownych nie zadadzą.

-  Trudne pytania? Proszę bardzo, ale nich je zadają dziennikarze. Mówienie, że tv publiczna to jest miejsce gdzie powinny się odbywać debaty w tej chwili, to jest po prostu kpina. Bardzo bym chciała, aby taką debatę zorganizowały różne media, tak jak było to kiedyś, kiedy organizowały to różne telewizje i stacje radiowe i wówczas gwarantowało to obiektywizm -  powiedziała wiceprzewodnicząca Platformy. - Potraktujmy Polaków poważnie i poczekajmy na debatę w kampanii. Kampania polega na tym, że są debaty, liderzy ze sobą rozmawiają i to jest normalne i tak powinno być.

Czy budowa tymczasowej zapory na granicy z Rosja, to jest dobry pomysł?  - Wszystko, co zapewnia bezpieczeństwo granic ma sens. Ale patrząc na to, co miało miejsce na granicy z Białorusią, widzę że te mury do końca się nie sprawdzają. To jest zadanie ministra spraw wewnętrznych, nie ministra obrony, więc czy to jest znowu rywalizacja ministrów? - Rząd przyjął taką decyzję, że to ma chronić naszą granicę. Ja jestem tylko zaskoczona, że dowiadujemy się tego w taki sposób, bez wcześniejszych informacji rządu i że mówi to minister obrony narodowej, nie minister spraw wewnętrznych -  powiedziała wicemarszałek Sejmu.

- Jak przyjęła pani informację, że w Polsce powstaną trzy elektrownie jądrowe?- zapytała prowadząca. - Jedno jest dobre, że zapadła taka decyzja, ale to jest bardzo odległy termin, kiedy one powstaną. Dobrze, że ludzie zaakceptowali to, bo przez lata każda próba budziła protesty społeczne, ludzie mieli w pamięci Czarnobyl – odpowiedział gość - Mam nadzieję, że premier w najbliższym czasie opowie nam, jak to będzie wyglądać, jakie będą koszty budowy, pokażą harmonogram. Sporo rzeczy zostało zrobionych wcześniej. Ja przypomnę, że w 2015 zamknięto tę sprawę, więc teraz zaczynamy od początku. Te elektrownie nie będzie już budowało PiS.

Na pytanie Beaty lubeckiej „Co się wydarzyło  w tej sprawie do 2015 roku?”, padła odpowiedź: -  Były przygotowane wszystkie plany strategiczne. Zabrakło czasu, zabrakło determinacji, ale też przypomnę, że w tedy był bardzo duży opór społeczny.

"Czy zamierza pani startować w przyszłych wyborach prezydenckich?"  

Słuchacz zapytał „Czy zamierza pani startować w kolejnych wyborach prezydenckich?” - Nie. Było minęło. Nie żałuję, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Nauczyło mnie, że trzeba być wiernym sobie. Robić to, co się uważa za słuszne. Uważam, że podjęłam dobrą decyzję, teraz zrobiłabym to samo.

RadioZET.pl