Gazeta.pl podaje, że część elektoratu PiS jest zdemobilizowana w związku z aferą z wizami. - Ja się wcale nie dziwię. Widzę reakcje na mnie, kiedy rozdaję ulotki, ludzie przychodzą – panie ja jestem wierzący, do tej pory głosowałem na PiS, ale ja już nie mogę – powiedział Paweł Poncyliusz – wiceprzewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej, w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.
„To jest dzisiaj karna kompania, która będzie maszerowała dokąd ostatniego tam nie wybiją politycznie” - Pani mi wytyka [że byłem w PiS – red.]. Tylko, że to był inny PiS. To był PiS, w którym był Marek Jurek i Wiesław Walendziak, Kazimierz Marcinkiewicz i Joanna Kluzik-Rostkowska. Wszyscy się mieścili w tym PiS-ie. Porównywanie dzisiejszego PiS-u do tego w którym ja byłem w 2010, czy 2011 roku jest w ogóle nie do przyrównania. To jest dzisiaj karna kompania, która będzie maszerowała dokąd ostatniego tam nie wybiją politycznie, czy jakkolwiek inaczej. To jest inna kategoria. To jest PiS [obecnie – red.], w którym kiedyś była możliwość posiadania różnych poglądów np. na temat Unii Europejskiej, na tematy obyczajowe. Dziś albo z nami maszerujesz, albo giniesz – tłumaczył Poncyliusz.
Czy ta afera wizowa wpłynie na wynik wyborów? - Na pewno wpłynie. Widziałem na Woli kiedy byłem w sobotę reakcje członków PiS. Byli mocno zirytowani w momencie, kiedy zgłaszałem ten problem afery wizowej, wtedy oni bardzo agresywnie się zachowywali. Z PiS-owcami się można pokłócić, ale jest to taka konstruktywna kłótnia. Tu widać było agresję, widać, że nerwy zżerają. Ta konferencja Ziobry dzisiaj to pokazuje. Coś by chcieli zrobić, odwrócić uwagę opinii publicznej, ale nie bardzo mają konkrety. Desperacja – zaakcentował gość Beaty Lubeckiej.
„Sami wpadli w sidła, które próbowali zastawić na konkurencję polityczną” - My musimy o tym przypominać. Ignorowanie tej afery, kiedy mamy do czynienia z próbą samobójczą min. Wawrzyka, życzę mu jak najdłuższego zdrowia i życia. To też coś pokazuje, jeżeli minister się targa na swoje życie i wiadomo, że jest to związane z tą aferą wizową, to nie dlatego, że nic się nie stało, jak próbują niektórzy politycy PiS mówić. Tylko, że jednak coś się stało. Jeśli do tego dołożymy całą machinerię, którą dwa lata temu uruchomiło PiS w związku z imigrantami i takim straszeniem Polaków, a z drugiej strony okazuje się, że wydaje się wizy w krajach azjatyckich, nie pytając kto, co i gdzie robił. Sami wpadli w sidła, które próbowali zastawić na konkurencję polityczną, a my musimy usiąść w którymś momencie w Polsce do dyskusji ponad podziałami politycznymi o polityce migracyjnej – podsumował Paweł Poncyliusz.
#LUBECKA Wśród 100 konkretów na 100 dni jest wasz postulat – zlikwidujemy szlak przemytników z Bliskiego Wschodu przez Białoruś do Polski.
"Gdyby miała zagrzmieć dzisiaj ziemia, to Ziobro powinien podać jakiś liczby" Minister Zbigniew Ziobro powiedział, że tak naprawdę afery wizowe to działy się za czasów Donalda Tuska, zamiatano to pod dywan i teraz jest w tej sprawie śledztwo. - Gdybym naprawdę miał coś twardego do powiedzenia, to bym od razu to dzisiaj ogłosił. Jeżeli on tego nie ogłosił, to znaczy, że prawdopodobnie ma jakieś kapiszony w kieszeni.
- Myślę, że nie mamy się czego bać. Jednej, zasadniczej rzeczy brakowało w oświadczeniu pana min. Ziobry. W wystąpieniu ministra Ziobry brakowało jakichkolwiek liczb, które miałyby świadczyć o tym, jak wielka skala była wydawanych wiz. Gdyby miała zagrzmieć dzisiaj ziemia , to powinien podać jakiś liczby, które przekroczą te 250 tys. wiz. Jeżeli jest coś na większą skalę, a mamy dzisiaj jasne dowody na to, że 250 tys. wiz w ostatnich miesiącach zostało wydanych dla imigrantów z krajów dalekich od Polski. Wiz wydanych w systemie szemranym, pod tytułem płacisz 5 tys. i nikt cię nie pyta, czy masz jakieś związki z organizacjami terrorystycznymi, po co w ogóle chcesz przyjechać i czy w ogóle ty chcesz przyjechać do Polski? – stwierdził Poncyliusz.
„Jeżeli on tego nie ogłosił, to znaczy, że prawdopodobnie ma jakieś kapiszony w kieszeni, tylko byle się sam nie poparzył tymi kapiszonami” - Jeżeli dzisiaj Zbigniew Ziobro chciał coś twardego powiedzieć, to powinien podać konkretne kwoty wiz, które zostały wydane rzekomo z jakimiś nieścisłościami, łapówkami w tle itd. Tego nie powiedział. Ja bym na jego miejscu, gdybym naprawdę miał coś twardego do powiedzenia, to bym od razu to dzisiaj ogłosił. Jeżeli on tego nie ogłosił, to znaczy, że prawdopodobnie ma jakieś kapiszony w kieszeni, tylko byle się sam nie poparzył tymi kapiszonami - zaakcentował Paweł Poncyliusz.
„Każdy Polak zna Zbigniew Ziobrę, to jest człowiek, który się nie cofnie przed niczym” - Każdy Polak zna Zbigniew Ziobrę, Wie, że potrafi rzucać słowa na wiatr. Wie, że potrafi dla swoich prywatnych niszczyć lekarzy, tylko dlatego, że mu zaszli za skórę, bo jego zdaniem nie zadbali o zdrowie jego najbliższych członków rodziny. To jest człowiek, który się nie cofnie przed niczym, ale mam przekonanie, że jeżeli w tak wielu różnych konferencjach prasowych potrafił być bardzo konkretny i bardzo groźny, taki, że to dosadnie powiedział. Tu mówi to ogólnie, nie podaje liczb – tłumaczył polityk Koalicji Obywatelskiej.
"Ludzie są tak zaczadzeni w przekonaniach cedzonych przez telewizję publiczną, że w ogóle nie ma z nimi rozmowy" Po co była dzisiaj konferencja Donalda Tuska przed siedzibą TVP? - Po to, by pokazać Polakom, że to co dzisiaj robi telewizja tzw. publiczna nic nie ma wspólnego z dostępem do informacji. Ja to widzę i słyszę przy rozdawaniu ulotek na terenie miasta, gdzie widać, że ludzie są czasami tak zaczadzeni w swoich przekonaniach, takich które są cedzone przez telewizję publiczną, że w ogóle nie ma z nimi rozmowy.
- Donald Tusk chciał dzisiaj pokazać, jaki to ma zły wpływ na Polaków i na debatę publiczną, bo tam w tej telewizji nie ma, że jest punkt widzenia jednej i drugiej strony i wybierz sobie widzu, co ci pasuje. Tylko jest punkt widzenia PiS i szczucie na konkurentów politycznych. Pokazywanie już bez żadnych cytatów, albo jakieś cytaty z zamierzchłych czasów zamieszczane w tych samych materiałach – kontynuował Poncyliusz.
„Dzisiaj każde wystąpienie publiczne obciążone jest ryzykiem, że może dojść do awantury” - Czy to z waszej strony prowokacja obliczona na efekt, że może dojść do awantury? – zapytała gospodyni programu. - Dzisiaj każde wystąpienie publiczne obciążone jest ryzykiem, że może dojść do awantury. Widziałem jakieś filmiki z Radomia, gdzie M. Suski też atakuje konferencję prasową posła Konrada Frysztaka. Przed chwilą podawaliście informację o pośle Wróblewskim i Adamie Szłapce. Dzisiaj mamy do czynienia ciągle z taką konfrontacją polityków jednej i drugiej strony i tak już pewnie będzie do samego końca kampanii – stwierdził poseł Koalicji Obywatelskiej.
„Ten pan traktuje swoją pracę w telewizji publicznej, jako misję przekonywania do polityki PiS w każdym wymiarze i na każdym szczeblu” - Michał Rachoń przerwał dziś wystąpienie Donalda Tuska, ale też padły groźby pod adresem Michała Rachonia – ten pan też będzie ponosił konsekwencje karne – przypomniała Beata lubecka. - Ten pan mieni się dziennikarzem, choć jest funkcjonariuszem władzy. Traktuje swoją pracę w telewizji publicznej jako misję przekonywania do polityki PiS w każdym wymiarze i na każdym szczeblu. Ma swój program, w którym strzyka jadem razem z gośćmi, których tam zaprasza. Wiemy dobrze, że nie jest to człowiek, który czyta wiadomości tam w telewizji, tylko jest mocno zaangażowany politycznie i takie osoby w telewizji publicznej, jeżeli połamały prawo, będą musiały za to odpowiedzieć – podsumował Paweł Poncyliusz.
@MrMistrzowski: Czy znowu wyjmie kartę do głosowania przy ustawie liberalizującej aborcję tak, jak to uczynił poprzednio?
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET