Zamknij

Monika Strzępka: To zamach na kobiety i wartości. Nie spodziewałam się tego

30.11.2022 16:00

- To zamach na kobiety i wartości. Nie spodziewałam się tego - powiedziała Monika Strzępka w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej

Monika Strzępka
fot. Radio ZET

- Nie chciałabym się do tego odnosić, siadać do tego stolika, który dla mnie ustawiono. Ja zajmuje się wywalaniem stolików. Beata Lubecka: - Czyli rebeliantka. - Nie wiem tego, pewnie trochę też, ale myślę o tym, że to zamach na kobiety, zamach na wartości -– powiedziała w popołudniowym Gości Radia ZET u Beaty Lubeckiej Monika Strzępka, reżyserka teatralna i dyrektorka Teatru Dramatycznego w Warszawie, odwołana przez wojewodę mazowieckiego. - Wciąż pozostaje dyrektorką Teatru Dramatycznego, naczelną i artystyczną. Natomiast jestem zawieszona, co oznacza, że nie mogę pełnić swojej funkcji, nie mogę podejmować decyzji i nie otrzymuję wynagrodzenia. Wygrałam konkurs pod koniec stycznia, a dyrektorką zostałam 1 września –  wyjaśnia Monika Strzępka.

„Jako społeczeństwo mamy ogromny problem z przemocą”

- Według Konstantego Radziwiłła teatr miałby stać się miejscem dla mniejszości, tożsamości nienormatywnych – powiedziała Beata Lubecka. - Ja do tego konkursu nie podeszłam sama. Podeszłyśmy jako kolektyw dramatyczny. Oczywiście prawo nie przewiduje sytuacji, że możemy wspólnie prowadzić teatr. Musi być jedna dyrektorka i to jestem ja. Jak podkreśla dyrektorka warszawskiego teatru Dramatycznego „wygrałyśmy ten konkurs z wspaniałymi, kompetentnymi osobami i to się wydarzyło po raz pierwszy w historii tego kraju. Nie ma precedensu. Trzeba podkreślić, że to jest jedyne miejsce, które prowadzą kobiety. Jedno, jedyne miejsce na mapie tego kraju.”

- Jedno miejsce, gdzie można prowadzić feministyczną instytucję kultury. Co nie oznacza, że my kogokolwiek wykluczamy. Feministyczna instytucja polega na tym, że my ją transformujemy w kierunku bycia instytucją bezprzemocową – komentuje dalej Strzępka, dodając: - Nie muszę mówić z jakimi problemami przemocowymi boryka się środowisko teatralne. Generalnie, jako społeczeństwo mamy ogromny problem z przemocą. Idziemy w kierunku uspołecznionej, ekologicznej instytucji kultury. Chcemy zmieniać warunki pracy, żeby było inaczej niż jest zwykle.

„To jest po prostu sygnał dla wyborców”

- Zwykle jest przemocowo, czyli patriarchalnie. My zapraszamy wszystkich, dla wszystkich jest tam miejsce. Bardzo istotne, żebyśmy sobie powiedzieli, powiedziały, że jest to atak na wartości, które my wyznajemy. Dal mnie w sposób jasny nawiązują one do tradycji tej sceny – zaznaczyła Monika Strzępka. - Czy pani odwołanie, to też jakaś forma cenzury? – zapytała Beata Lubecka. - Ten dokument został tak skonstruowany, że z całą pewnością nie miał na celu, żeby ta akcja się powiodła. To jest po prostu sygnał dla wyborców, ale ja nie chcę w tym brać udziału – powiedziała Strzępka.

"Żyjemy w państwie totalitarnym i jako ludzie kultury jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji"

- Jako ludzie kultury robimy, co możemy i gdzie możemy. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo żyjemy w państwie totalitarnym. Ale mówię to z zupełnym spokojem, bo jestem przekonana, ze ta władza długo się nie utrzyma. My żyjemy w kraju, gdzie możemy uprawiać wolną sztukę tam, gdzie np. pozwalają na to samorządy. My żyjemy w kraju, gdzie możemy uprawiać wolną sztukę tam, gdzie np. pozwalają na to samorządy, albo u siebie w garażu. Tego nam jeszcze nie zabraniają – powiedziała Monika Strzępka w popołudniowym gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.

- Moje zawieszenie. Oczywiście, że jest to forma cenzury. To jest 24 instytucja kultury, gdzie PiS ingeruje, która jest przejmowana i rozwalana. Teraz zastępują mnie dwie osoby, moja zastępczyni i dyrektor administracyjno – techniczny, a także nasz kolektyw – powiedziała Strzępka, dodając: - Taka sytuacja nigdy nie miała miejsca i my po prostu możemy wdrożyć naszą myśl o kolektywnym zarządzaniu instytucją. To się teraz dzieje.

Beata Lubecka: - Ratusz chce się odwołać od tej decyzji, ale to potrwa. A co jeżeli sąd przyzna rację wojewodzie? Monika Strzępka: - Liczę na to, że mamy w Polsce wciąż niezawisłe sądy. Żeby zostać dyr. tego teatru przez rok pracowałam bez wynagrodzenia, 20 lat pracowałam, żeby w ogóle móc się ubiegać o to stanowisko. To nie jest takie proste. Ile zna pani w Polsce dyrektorek? Według gościa Beaty Lubeckiej: - Jesteśmy w takim miejscu, że kobieta wygrywa konkurs, idzie do pracy, jest bardzo źle widziane, np. przez pana wojewodę. Jeżelibyśmy przestudiowały ten dokument, unieważnienie, to w gruncie rzeczy o to jest ta gra.

- Wojewoda miał też zastrzeżenie, że instalacja stanęła w teatrze -  przypomniała gospodyni programu. - To był mój pomysł. On się długo rodził. To jest praca wspaniałej artystki Iwony Demko. We współczesnej sztuce wagina jest na każdym kroku. Związki z przyrodą, ziemią są eksploatowane przez artystów z całego świata – odpowiedział Monika Strzępka. - Ja potrzebowałam rytuału. Rytuał nie jest zarezerwowany dla kościoła. Ja nie mam obecnie żadnych związków z Kościołem katolickim, nie potrzebuje ich mieć. Jestem przed apostazją. Ja zrozumiałam, co przez lata działo się z moim ciałem, dewastowanym wstydem. To jest to, co ludzi wynoszą z Kościoła katolickiego.  

„Czy za poprzedniego dyrektora w tym teatrze dochodziło do sytuacji przemocowych?”

- Oczywiście, że tak. Nie będę tego rozwijać, bo nie mam do tego upoważnienia. Jeżeli zespół będzie chciał o tym rozmawiać, to będzie rozmawiał. Ja nie ma do tego prawa, nie każda osoba dotknięta tym, chce aby to poruszać – powiedziała Strzępka.

RadioZET.pl