Zamknij

"Putin się wściekł". Rosjanie użyli bardzo drogich rakiet do ataku na lotnisko

10.03.2022 10:53

Niedzielny ostrzał lotniska w Winnicy, w którym zginęło 9 osób, mógł nie okazać się dla Rosjan tak skuteczny, jak przedstawia to propaganda Kremla. Zdjęcia satelitarne opublikowane przez "New York Times" oraz analizy ekspertów wskazują, że Rosjanie użyli do ataku bardzo drogie rakiety dalekiego zasięgu, których mają mieć mniej niż 1000. "Putin się wściekł" - przekonuje dziennikarz Christo Gozew.

Władimir Putin
fot. Alexander Zemlianichenko/AFP/East News

Wojna w Ukrainie. W niedzielę rosyjskie wojska przeprowadziły ostrzał lotniska w Winnicy (środkowo-zachodnia część Ukrainy). Obiekt został całkowicie zniszczony, a w nalocie zginęło dziewięć osób, w tym pięcioro cywilów.

Ostrzał lotniska w Winnicy nie tak skuteczny? "Putin się wściekł"

Lotnisko zostało zniszczone ośmioma rakietami wystrzelonymi z Morza Czarnego, w wyniku czego wybuchł pożar w magazynach i zniszczeniu uległ budynek administracyjny znajdujący się na terenie obiektu.

Jak pisze portal Hromadske, powołując się na Wojskową Telewizję Ukrainy, sam atak mógł nastąpić z separatystycznego Naddniestrza, gdzie Rosjanie utrzymują 1500-osobową grupę żołnierzy. 

Czy jednak faktycznie wszystko poszło po myśli Władimira Putina? Niekoniecznie. Jak pokazują opublikowane przez "New York Times" zdjęcia satelitarne, które wykonano zaraz po ostrzale pasa startowego, nie widać zbyt dużych zniszczeń. Na to samo wskazuje analiza, której autorem jest Steven De La Fuente z Instytutu Studiów Międzynarodowych w Middlebury.

Eksperci twierdzą, że do ataku użyto pocisków dalekiego zasięgu wystrzelonych z bombowców Tu-95 lub Tu-160. Rakiety te są bardzo drogie, a Rosjanie mają ich posiadać mniej niż 1000. Jak przekonuje dziennikarz śledczy Christo Gozew, Putin miał się wściec, gdy dowiedział się o tych stratach.

Zdaniem dziennikarza dyktator z Kremla nie jest na bieżąco informowany o skali rosyjskich strat, ani tym bardziej o nastawieniu ukraińskiego społeczeństwa do armii rosyjskiej. "Boją się mu to zgłosić" - mówi Gozew.

RadioZET.pl/PAP/Telegram/next.gazeta.pl/Twitter