Nowacka bez czerwonego paska. Jaką szkołę zostawia? Ekspert: "Do bani"
- Idę o zakład, że za rok te same uwagi formułowane pod adresem szkoły nadal będą aktualne. Mimo to Barbara Nowacka wciąż nie przyjmuje do wiadomości, że herbata od mieszania nie zrobi się słodsza - mówi w rozmowie z RadioZET.pl prof. Roman Leppert, członek Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. Poprosiliśmy ekspertów od edukacji o ocenę działań szefowej MEN. Jaką ocenę wystawiają Barbarze Nowackiej na koniec roku szkolnego?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ekspert: Barbara Nowacka bez czerwonego paska za rok szkolny 2025/2026.
- Kierunek zmian dobry, ale realizacja budzi wątpliwości specjalistów.
- Jak oceniają też eksperci, reforma edukacji szefowej MEN to rewolucja bez rewolucji.
Błyskawiczna ocena kończącego się w piątek (26 czerwca) roku szkolnego 2025/2026 oczami ekspertów wygląda tak: - Ministra Barbara Nowacka wprowadziła szereg zmian bez odpowiedniego przygotowania, bez rozpoznania terenu - twierdzi w rozmowie z RadioZET.pl prof. Aleksander Nalaskowski, specjalista w dziedzinie pedagogiki ogólnej, teorii szkoły i systemów oświatowych.
- Ministra przyjmuje założenie, że innym reforma programowa się nie udała, ale jej się uda. Podejmuje za mało działań, by zmienić praktykę edukacyjną. A przecież zmiany w szkole nie nastąpią, dlatego że minister przyjedzie do jednej, drugiej, trzeciej miejscowości i spotka się z nauczycielami. Nie tędy droga - uważa prof. Roman Leppert, członek Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk.
- Błagam. To sytuacja porównywalna z tą, kiedy dziecko trafia do szpitala. Oczywiście można powiedzieć, że szpital jest po, żeby leczyć pacjentów i pacjentki. Tylko jeżeli nie będzie lekarzy i lekarek, to, co z tego, że będziemy mówić: "Tak, tak, pacjent szpitala jest najważniejszy" - to już Przemek Staroń, Nauczyciel Roku 2018 i finalista Global Teacher Prize, psycholog i autor serii "Szkoła bohaterek i bohaterów".
Tak Nowacka zmieniała polską szkołę. Co się udało?
Dwa nowe przedmioty, czyli edukacja obywatelska i edukacja zdrowotna, jedna lekcja religii zamiast dwóch, co do zasady na pierwszej lub ostatniej lekcji - to tylko niektóre zmiany wprowadzone w tym roku szkolnym. Ministra Barbara Nowacka zmodyfikowała też podstawę programową wychowania fizycznego. W klasach I-III obowiązkowe były testy sprawnościowe, a w klasach VII-VIII moduły inspirowane rekrutacją do służb mundurowych, w tym elementy samoobrony.
Jak ocenia prof. Leppert rozmaite zmiany wprowadzano bardzo głośno. - Część jest "absolutnie słuszna", ale co innego słuszność hasła, a co innego sama realizacja. A ta ostatnia po prostu jest do bani - mówi wprost. Wskazuje, że nie bardzo wiadomo, po co jest szkoła, kto ma w niej uczyć i kto tak naprawdę jest nauczycielem. - Uruchomiono studia podyplomowe dla nauczycieli edukacji zdrowotnej, ale to za mało, jak na skalę wyzwań, przed którymi stoimy - podkreśla.
O tym, że kierunek zmian jest słuszny, ale wiele do życzenia pozostawia sposób ich wdrożenia przekonany jest także Przemysław Staroń.
- Edukacja zdrowotna? Rewelacja, tylko że w realiach przeciążenia podstawy programowej, potwornego przebodźcowania oraz wyczerpania nauczycielek i nauczycieli ostatnie, co powinno się robić, to wprowadzać kolejne, dodatkowe przedmioty. Taka forma jest spalona na starcie - przekonuje. Według niego rozwiązaniem mogłoby być rozłożenie tematyki na inne przedmioty, w tym język polski, biologię, geografię, fizykę. Tak jak jest to planowane w przypadku edukacji klimatycznej.
Jak ocenia wyodrębnienie z edukacji zdrowotnej zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego? - Nie wchodzę w wojenki polityczne, mówię z perspektywy naukowej, edukacyjnej i wychowawczej: to niepojęty absurd. Seksualność jest jedną z fundamentalnych składowych naszego funkcjonowania, naszej cielesności, naszej psychofizyczności. Żyjemy w realiach olbrzymiego kryzysu psychicznego, tego nie da się rozdzielić - edukacja seksualna jest de facto edukacją psychoseksualną. To jakby na geografii uczyć tylko o połowie kontynentów, a na biologii o układzie pokarmowym, ale już nie układzie rozrodczym - mówi wprost.
"Rewolucja bez rewolucji". W polskiej szkole jest dużo do poprawy
Zdaniem prof. Nalaskowskiego również w przypadku edukacji obywatelskiej jest wiele do poprawy. - Nie zawiera żadnych treści państwotwórczych, czyli obywatelskich, patriotycznych - ubolewa. Zastrzega, że nie chodzi demonstracyjny patriotyzm, ale o to, by wiedzieć np. jak ważny dla Stanów Zjednoczonych był choćby Kazimierz Pułaski. - Niedawno rozmawiałem z uczniem VIII klasy i pytałem go, czy wie, kto to jest Pułaski. Co ciekawe mieszka na na ulicy Pułaskiego. Nie wiedział. Dla mnie to sygnał, że coś jest nie tak - przyznaje.
Także prof. Leppert zauważa, że edukacja obywatelska weszła w życie, ale jest wokół niej niespodziewanie cicho". - Rewolucja bez rewolucji - uważa.
Bez większego echa przeszła też nowa podstawa dla przedmiotu wychowanie fizyczne. - Nie spowodowała istotnej zmiany w salach gimnastycznych, tylko na papierze - podkreśla prof. Leppert. Natomiast prof. Nalaskowski, prywatnie były sportowiec, mówi krótko: - Ruch jest młodzieży potrzebny, ale czy to będzie pchnięcie kulą czy rzut granatem, jako wojskowa dyscyplina sportowa, nie ma znaczenia. Jedno i drugie rozwija.
Największe sukcesy Barbary Nowackiej? Zdaniem prof. Lepperta i Staronia to ograniczenie liczby godzin religii. Obaj przekonują, że poza środowiskami prawicowymi, nie wzbudziło to większych emocji i nie stało się przedmiotem poważniejszego sporu. - Zmiana przeszła praktycznie bezboleśnie - zauważa prof. Leppert. Staronia na plus jest też np. wybór na kuratorów i kuratorek oświaty m.in. Mariusza Biniewskiego, Igora Bykowskiego, Wioletty Krzyżanowskiej i Gabrieli Olszowskiej.
Ocena ministry Nowackiej. Od "promocji nie będzie" po tróję
A jaką ocenę eksperci wystawili Barbarze Nowackiej na koniec roku szkolnego? - Na pewno czerwonego paska nie ma i w Pszczynie lodów nie dostanie. Jak dla mnie ma tróję, bo choć jest kilka dobrych pomysłów, na które szkoła od dawna czekała, to jednak nawet nauczyciele są zdezorientowani. Najpierw edukacja zdrowotna miała być obowiązkowa, potem nieobowiązkowa, a teraz udział w niej jest premiowany przyznaniem 800 zł dofinansowania do letnich kolonii (to pomysł części samorządów - przyp. red). Przestrzelony pomysł - mówi wprost prof. Nalaskowski.
Prof. Leppert daje ocenę mierną. W jego opinii działalność ministry jest kolejną próbą wprowadzania reformy typu "top down", czyli z góry na dół. - Z opracowań międzynarodowych, ale też z polskich doświadczeń, wiadomo, że tego typu reformy rzadko się udają. Jeżeli już, to potrzeba na nie dużo czasu, jak w przypadku reformy Handkego - wprowadzenie gimnazjów zaowocowało pozytywnymi zmianami dopiero po kilkunastu latach ich funkcjonowania, kiedy podejmowano decyzję o ich likwidacji - przypomina.
I dodaje, że działalność szefowej MEN jest skoncentrowana na przesunięciu punktu ciężkości z kształcenia na rzecz takich kwestii jak dobrostan i zdrowie psychiczne uczniów Stąd pomysły wprowadzenia Rzecznika Praw Ucznia czy zakazu używania smartfonów w szkołach podstawowych. - Czy zmieni to funkcjonowanie szkoły? Nie. Idę o zakład, że za rok te same uwagi formułowane pod adresem szkoły nadal będą aktualne. Mimo to Nowacka wciąż nie przyjmuje do wiadomości, że herbata od mieszania nie zrobi się słodsza - podkreśla prof. Leppert.
Przemek Staroń oceny wystawić nie chce. Zastrzega , że całościowy odbiór szefowej MEN obniża poczucie braku realnej komunikacji z nauczycielami i nauczycielkami, a także sposób komunikacji m.in. w mediach społecznościowych. Jako przykład wskazuje jeden z ostatnich wpisów, który zaczyna się od słów „Litości…”. Chodzi o komentarz do decyzji o zakończeniu akcji „Lody za pasek” w jednej z pszczyńskich lodziarni. Po interwencji Biura Rzecznika Praw Dziecka lokal po 25 latach przestał za darmo rozdawać lody za świadectwa z czerwonym paskiem.
- Minister Edukacji Narodowej, urząd nie jest bezpośrednio wymieniony w Konstytucji RP pisze do Rzecznika Praw Dziecka, czyli urzędu konstytucyjnego, w sposób, który można odczytać jako okazanie lekceważenia, a nawet pogardy. Mam z tym olbrzymi kłopot - przyznaje. Zastrzega, że nie chodzi nawet o sam spór. Bardziej martwi go język. - Edukacja powinna się opierać na szacunku, dialogu, ciekawości drugiego człowieka i gotowości do rozmowy nawet wtedy, gdy się ze sobą nie zgadzamy - mówi Nauczyciel Roku 2018.
Przedstawiciele Akcji Uczniowskiej, w opublikowanym właśnie "Raporcie Edukacyjnym" piszą: "Promocji do następnej klasy nie będzie". Wystawiają też Barbarze Nowackiej oceny. Są to: "niedostateczny" z takich przedmiotów jak: szacunek dla uczniów i nauczycieli, plan edukacyjny i dotrzymywanie obietnic, "dostateczny" - z praw uczniów i uczennic oraz edukacji zdrowotnej, a także "bardzo dobry" - z działań populistycznych. "Żądamy odpowiedzialności, żądamy natychmiastowej dymisji" - podsumowują w raporcie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET