Cała prawda o recyklingu. Jest tak dziurawy, że toniemy w śmieciach

Redakcja
2 min. czytania
18.04.2018 08:46
Obserwuj nas na Google

Makulatura, plastiki i szkło są chodliwym towarem, ale tylko według unijnych teorii. W praktyce w Polsce na surowce nie ma chętnych — pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Według gazety „tracą na tym wszyscy, ze środowiskiem na czele”.

|undefined
fot. Pixabay

Jak czytamy w „DGP”, naukowcy i eksperci z klastra gospodarki odpadowej i recyklingu apelują o szybkie i radykalne zmiany w przepisach. „W liście skierowanym do ministra środowiska przekonują, że nie przestawimy gospodarki na nowoczesne tory, jeżeli nie odciążymy gmin, przykręcając jednocześnie finansową śrubę firmom wprowadzającym odpady na rynek”.

Chodzi o wdrożenie zasady „zanieczyszczający płaci” i rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP).

— W innym przypadku wprowadzone w ubiegłym roku nowe zasady selektywnego zbierania odpadów skończą się porażką. W skrajnej sytuacji surowce wtórne będą znowu trafiały na składowiska albo do spalarni — mówi gazecie Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Przypomina, że obowiązek finansowania kosztów zbiórki i recyklingu przez producentów zapisano w dyrektywach UE i ustawach. Niestety przepisy te nie zdały egzaminu.

— Z szacunkowych wyliczeń wynika, że firmy te powinny ponosić koszty selektywnego zbierania i przetwarzania odpadów w wysokości ok. 1 mld zł w skali roku. Tymczasem do organizacji odzysku oraz urzędów marszałkowskich wpływa z tego tytułu niespełna 50 mln zł — zwraca uwagę Matlak.

Jak pisze „DGP”, swoje na sumieniu mają również samorządy. Jak przekonują eksperci, często zawodzą lokalne systemy segregacji — odpady, które mogłyby być przetworzone, już na etapie ich wyrzucania zostały pomieszane i zabrudzone. A to sprawia, że końcowy produkt, o ile w ogóle zostanie poddany recyklingowi, jest kiepskiej jakości.

Gazeta zapytała ministerstwo środowiska, czy rozważa wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

— Resort potwierdza, że ROP przesuwa ciężar zarządzania niektórymi odpadami z samorządów na firmy — czytamy. — To z kolei stymuluje je do takiego projektowania opakowań, by zapobiegać powstawaniu nadmiernej ilości odpadów i zwiększać potencjał ich recyklingu — cytuje „DGP” odpowiedź biura prasowego ministerstwa.

 

Rzecznik prasowy ministerstwa Andrzej Brzózka podkreśla, że na forum unijnym dobiegają końca prace nad pakietem odpadowym, na który składa się kilka projektów dyrektyw, m.in. ws. odpadów. Zaproponowano w nich m.in. rozszerzenie obowiązku selektywnego zbierania śmieci i określenie minimalnych wymagań rozszerzonej odpowiedzialności producenta — czytamy.

RadioZET.pl/DGP/maal

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET