Burmistrz Jarocina skazany. "Nie zgadzam się z wyrokiem". W tle ogromne pieniądze i podsłuch
Burmistrz Jarocina skazany za zatajanie zobowiązania finansowego w oświadczeniu majątkowym - wyrokuje w piątek Sąd Rejonowy w Jarocinie. Chodzi o 1,2 miliona złotych. Sam włodarz szybko odniósł się do wyroku w mediach społecznościowych: nie zgodził się z wyrokiem i zapowiedział apelację. Twierdzi, że prowadzona jest na niego nagonka, a prywatne rozmowy podsłuchiwane.
Burmistrz Jarocina skazany. Miejski Sąd Rejonowy w piątek zawyrokował o grzywnie w wysokości 36 tysięcy złotych i podaniu wyroku do wiadomości publicznej - burmistrz będzie zmuszony wywiesić go w Urzędzie Miejskim tak, by mieszkańcy widzieli. On sam jednak nie zgadza się z wyrokiem, zapowiedział już apelację. Twierdzi, że od dawna jest podsłuchiwany.
Burmistrz Jarocina skazany. Chodzi o ponad milion złotych
Prokuratura Okręgowa z Poznania - oskarżyciel w tej sprawie - zarzucił samorządowcowi oszustwo w oświadczeniach majątkowych w latach 2018 -2020. Według sądu Adam P. (tym razem nie zgodził się na publikację danych) zataił zobowiązanie w wysokości 1,2 mln zł, które było wynikiem ugody sądowej. Szczegółów nie sprecyzowano, nie wiadomo o jaką ugodę chodzi. "Pieniądze na ten cel pożyczył od prywatnej osoby i dokonał jednorazowego przelewu w wysokości 500 tys. zł. W oświadczeniach nie wspomniał ani o pożyczce, ani o racie" - przekazał sąd.
W styczniu portal jarocinska.pl podawał, że włodarz wyraził zgodę na publikację danych - wtedy, podczas posiedzenia usłyszał pięć zarzutów, za które miało mu grozić do 8 lat więzienia (wszystkie finansowe, dot. oświadczeń majątkowych). Tym razem w sądzie zaznaczył, że na publikację danych nie wyraża zgody. Podtrzymał swoje stanowisko ze stycznia - nie przyznał się do winy.
- Od 2013 roku prowadzone były wobec mnie postępowania przez Prokuraturę Okręgową w Kaliszu i w Poznaniu oraz CBA. Byłem wielokrotnie przesłuchiwany, kontrolowano moje dokumenty urzędowe, a przede wszystkim notorycznie i długotrwale podsłuchiwano moje rozmowy telefoniczne - oświadczył na sali rozpraw. Obrońca bezskutecznie wniósł o uniewinnienie.
Sędzia podniosła, że "w trakcie procesu okazało się, że środki na spłatę zobowiązania (1,2 mln zł. - red.) pożyczyła burmistrzowi jedna z osób z powodu długu wdzięczności, jaki ma do burmistrza", a wiedza na ten temat "nie została zgromadzona w wyniku pracy operacyjnej funkcjonariuszy CBA".
Zdaniem sądu Adam P. celowo nie wykazał swojego obowiązania, nie chcąc przykuwać uwagi organów ścigania do pochodzenia i obrotu tymi środkami. - To jest kwota bardzo wysoka i ujawnienie jej w oświadczeniu musiałoby wzbudzić zapytania ze strony organów antykorupcyjnych, podatkowych, ale też ze strony wyborców o źródło pochodzenia. Takie kwoty nie mogą być pokryte z normalnych zarobków osoby pełniącej funkcję burmistrza - puentowała sędzia Karolina Kiejnich-Kruk.
Burmistrz Jarocina Adam P. komentuje wyrok: nie zgadzam się
Choć włodarz nie zgodził się na publikację danych, w mediach społecznościowych wprost odniósł się do wyroku. "Nie zgadzam się z wyrokiem sądu. Podtrzymuję swoje zeznania i będę składał apelację do sądu wyższej instancji. Dynamicznie i pięknie rozwijający się Jarocin oraz cała gmina bronią się same. Dziękuję za wsparcie, które otrzymałem od wielu osób w niełatwym dla mnie czasie" - czytamy.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET