Matka zbierała na leczenie córki, sama miała zadawać jej ból. Prokuratura ujawnia
Śledczy twierdzą, że Monika B., która organizowała zbiórki na leczenie swojej 9-letniej córki, sama zadawała jej cierpienie. Kobieta nie przyznaje się do winy. - Prokurator skierował wobec niej wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy - powiedziała Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
"Fakt" opisuje historię Moniki B. - jak przez dług czas się wydawało, kochającej matki, która robi wszystko, by jej dziecko wróciło do zdrowia. Informacje o jej córeczce, Julii, często pojawiały się w sieci i mediach społecznościowych. Wszystko dlatego, że jej matka regularnie organizowała zbiórki na leczenie swojego dziecka.
Monika B. opisywała cierpienie swojej córki
W opisie internetowych zrzutek mogliśmy przeczytać, że Jula cierpiała na chorobę skóry - pęchęrzyce. Niestety, jak tłumaczyła kobieta, żaden z lekarzy nie wiedział, jak jej pomóc. "Skóra odchodząca płatami i ból, który nie ustępuje nawet na chwilę, tak wygląda życie mojej córeczki" - widniało w opisie jednej ze zbiórek.
Monika B. opisywała, że jej córka krzyczy z bólu i nie pomagają jej nawet silne leki sterydowe. "Lekarze podejrzewają u Julki EB, czyli pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Obecnie czekamy na wyniki badań genetycznych, które stwierdzą, jaka to odmiana choroby i jakie leczenie dobrać, by jak najlepiej pomóc i powstrzymać to potworne cierpienie" - widniało w opisie, cytowanym przez tabloid.
Internetowe zbiórki
Opisy choroby dziecka chwytały za serca. Monika B. twierdziła, że nie jest w stanie przytulić swojej córeczki - na poruszających słowach zbudowała swoją wiarygodność i zaskarbiła sobie przychylność internautów i społeczeństwa. W zbieraniu pieniędzy na leczenie pomagały rozmaite fundacje.
Dziś wszystko sugeruje, że była to jedynie fikcja, a realny był tylko ból dziecka. Sprawą zajęła się prokuratura, a śledczy twierdzą, że wszystko było dobrze zaplanowanym oszustwem. - Monika B. usłyszała w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie zarzut o to, że w czasie od końca lutego 2017 do stycznia 2024 w powiecie łukowskim województwa lubelskiego oraz w innych miejscowościach na terenie kraju, znęcała się fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką - przekazała Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Lekarze zaczęli mieć podejrzenia
Kępka wyjaśniała, że dziecko było nieporadne ze względu na swój stan psychiczny oraz fizyczny. - Kobieta doprowadziła do kontaktu skóry dziecka w obrębie twarzy i karku z bliżej nieustaloną płynną substancją toksyczną o cechach drażniących lub żrących, powodując rozległe zmiany skórne w różnych fazach rozwoju - dodała prokurator.
Sprawa wyszła na jaw dzięki interwencji lekarzy z jednego ze szpitali, którzy zaczęli podejrzewać, że zmiany skórne u 9-latki nie są wywołane chorobą, a celowym działaniem. O sprawie zawiadomiono prokuraturę, a śledczy zaczęli przyglądać się całej sprawie.
Kobieta nie przyznaje się do winy
Dzięki analizom biegłych lekarzy i zeznaniach świadków wszyło na jaw, że to Monika B. celowo zadawała cierpienie swojej córce. Miała to robić poprzez wcieranie nieustalonej na ten moment toksycznej substancji w skórę 9-latki. Dziecko nie mogło nikogo powiadomić przez swoją niepełnosprawność.
- Kobieta nie przyznała się do winy. Prokurator skierował wobec niej wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy i w dziś (w środę 14 lutego — red.) w godzinach przedpołudniowych podejmie decyzję w tej sprawie. Za czyny zarzucane podejrzanej grozi kara do 20 lat pozbawienia wolności – dodaje prokurator Kępka, cytowana przez "Fakt".
Źródło: Radio ZET/"Fakt"
- "Poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego" USA. Nieoficjalnie: chodzi o Rosję
- Glapiński chwali się złotem. "Desperacja, czasy Gierka, wizerunkowa katastrofa"
- Wątpliwości w sprawie CPK. Padł przykład Niemców: "Utonęli finansowo"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET