`

Rozpoczęcie roku szkolnego zakłócone. "Mamy do czynienia z ogromnym kryzysem"

3 min. czytania
26.07.2023 11:47
Obserwuj nas na Google

Nowy rok szkolny 2023/2024 rozpocznie się 4 września. 1 września nauczyciele zapowiadają wielki protest. Szef ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że powodem pikiety jest przede wszystkim sytuacja płacowa oraz warunki nauki i pracy w oświacie.

klasa
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER (zdj. ilustracyjne)

Powrót do szkół w roku szkolnym 2023/2024 nastąpi 4 września. 1 września nauczyciele wezmą udział w proteście Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pikieta ZNP ma się rozpocząć w południe przed siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki przy al. Szucha 25 w Warszawie. Jak zapowiadają związkowcy, wezmą w niej udział także przedstawiciele rodziców i oświatowych organizacji społecznych oraz liderzy edukacyjni.

"Mamy rekordowo wysoką inflację i rekordowo niskie pensje w oświacie – 3690 zł brutto dla początkującego nauczyciela. Państwo nie ceni nauczycieli. Dosłownie. Dzisiaj pensja początkującego jest tylko o 90 zł wyższa niż płaca minimalna" - czytamy na stronie ZNP. Jak zauważają związkowcy, "pogarszają się warunki nauki i pracy w oświacie, brakuje nauczycieli, a będzie gorzej, bo starzeje się obecna kadra".

Protest nauczycieli 1 września. "Zarabiamy często mniej niż kasjerzy"

Mirosław Kozik, przewodniczący Klubu Młodego Nauczyciela Okręgu Śląskiego ZNP i nauczyciel chemii z Pszczyny, mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że o kolejnej pikiecie zdecydowała "narastająca frustracja". - Od paru lat mamy do czynienia z ogromnym kryzysem, który tylko pęcznieje pod kierownictwem ministrów partii rządzącej. Nauczyciel wchodzący do zawodu otrzymuje zarobki na poziomie pensji minimalnej. A dokładniej: o 90 zł więcej niż minimalna krajowa - stwierdza.

Kozik dodaje, że mówiąc o młodych nauczycielach, uruchamia wyobraźnię, "bo ich po prostu nie ma". Jak podkreśla, szkoły "pożyczają" między sobą specjalistów. Według ZNP można już mówić o brakach zbliżających się do poziomu 40 tys.

Według rozmówcy "GW" to jedne z najgorszych wakacji dla nauczycieli. - Część w ogóle rezygnuje z wyjazdów. Wolą dorobić sobie w innych branżach - zaznacza. To zarobki doprowadzają najczęściej do rezygnacji z zawodu. - Wymaga się od nas kwalifikacji, ciągłego szkolenia się, dostępności dla rodziców. A zarabiamy często mniej niż kasjerzy w marketach. Czara goryczy po prostu już się przelała - podsumowuje.

Redakcja poleca

"Kolejne utrudnienie i zakłócenie rozpoczęcia roku szkolnego"

Nie wszyscy odnoszą się do protestu przychylnie. Zdaniem Marzeny Kamińskiej, dyrektorki VI Liceum Ogólnokształcącego im. Hugona Kołłątaja w Lublinie, pora na pikietę nie jest najlepsza. - Teraz jest bardzo trudna rekrutacja, mamy jeszcze bardzo dużo młodzieży, która szuka w tym momencie miejsc w szkołach. W naszej szkole, gdzie zwykle otwieraliśmy 5 oddziałów, w tej chwili mamy 8 zapełnionych po 32 osoby w klasie i ponad 100 podań o przyjęcie. Więc rok jest trudny nie tylko dla nas, nauczycieli, ale także niesamowicie trudny dla młodzieży, więc kolejne utrudnienie i zakłócenie rozpoczęcia roku szkolnego będzie dla młodzieży trudne, bardzo trudne nawet - ocenia w rozmowie z Portalem Samorządowym.

Również rodzice nie do końca rozumieją pobudki związkowców. - Szczerze mówiąc, jestem tym zdziwiony i lekko oburzony, ponieważ wydaje mi się, że toczą się od dawna rozmowy pomiędzy stroną społeczną a resortem edukacji - stwierdza kolejny rozmówca serwisu Wojciech Starzyński, prezes fundacji „Rodzice Szkole”.

Mirosław Kozik ma nadzieję, że kolejna pikieta zakończy się dla nauczycieli pomyślnie. - ZNP ma na koncie dużo sukcesów. Dwa razy zablokowaliśmy "lex Czarnek". Nawet prezydent podczas drugiego weta mówił, że znaczącą rolę odegrała petycja, którą podpisało kilkanaście tysięcy osób. To była nasza petycja. Byłem jej inicjatorem. Oddaliliśmy majstrowanie przy Karcie nauczyciela i dodatkach ustawowych - zauważa, cytowany przez "GW".

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/portalsamorzadowy.pl/znp.edu.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET