`

Sejm w sieci, TV i kinie. "Tego nam brakowało. Ale nie jest dane raz na zawsze"

4 min. czytania
11.12.2023 17:02
Obserwuj nas na Google

- Polityka, jeśli ma być czymś żywym, co interesuje obywateli, nie może być traktowana śmiertelnie poważnie - komentuje rekordową oglądalność obrad Sejmu prof. Przemysław Sadura. Jego zdaniem jednym z powodów wielotysięcznej widowni jest Szymon Hołownia. - Stara się on być atrakcyjny w stylu speakerów z krajów anglosaskich. To jest coś nowego dla polskiego parlamentaryzmu - wyjaśnia socjolog w rozmowie z RadioZET.pl.

Szymon Hołownia
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Ponad 230 tys. osób w serwisie YouTube 11 grudnia oglądało obrady Sejmu, expose Mateusza Morawieckiego i głosowanie nad wotum zaufania dla jego rządu. Transmisja z Sejmu bije też rekordy popularności w stacjach telewizyjnych. Skąd takie nowe zjawisko?

Prof. Przemysław Sadura, kierownik Katedry Socjologii Polityki na Wydziale Socjologii UW: - Jest to kontynuacja trendu zapoczątkowanego niesłychaną mobilizacją wyborczą. 15 października elektorat, który do tej pory nie brał udziału w wyborach albo niechętnie brał udział - zwłaszcza młodzi ludzie w tym młode kobiety - dał się zmobilizować. Poszedł na wybory i to w inny sposób niż dotąd.

Radosny?

- Tak, było widać, że w tych ostatnich tygodniach kampanii zadziałało odwołanie do pozytywnych emocji, do wspólnoty, bycia razem. Pomogło też wzajemne wspieranie się liderów partii tworzących demokratyczny ekosystem. Wybory z 15 października wytworzyły nową demokratyczną wspólnotę. Do tej pory kolektywne głosowanie było domeną prawicy i wyborców PiS-u, którzy po mszy, grupowo w gronie rodzinnym szli głosować na partię Jarosława Kaczyńskiego.

Teraz młodzi ludzie w atmosferze karnawału, jako wspólnota, kolektyw, czekali, by oddać swój głos. Widać było, że mimo długich kolejek świetnie się bawią, a z drugiej strony czują wagę swojej decyzji. Te obrazki z wyborów przyciągały i są teraz kontynuowane w grupowym oglądaniu obrad Sejmu w internecie czy w kinie. Jest to efekt pojawienia się nowej demokratycznej wspólnoty.

Jaki udział w większym zainteresowaniu pracami Sejmu ma postać Szymona Hołowni?

- Atrakcyjność prowadzenia przez niego obrad to kolejny czynnik. Hołownia przewodniczy pracom posłów w zupełnie nowym stylu. I nie chodzi tu tylko o wyrzucenie barierek, czy wpuszczenie dziennikarzy do Sejmu. Szymon Hołownia stara się być atrakcyjny w stylu speakerów z krajów anglosaskich: z USA czy z Wielkiej Brytanii. Jednocześnie dba o kulturę polityczną. Jeśli wypowiada się ironicznie, to jest to finezyjny i subtelny język. To jest coś nowego dla polskiego parlamentaryzmu i świetnie, że się to odbywa. Nawet jeżeli Hołownia jest motywowany chęcią zbudowania swojej pozycji w wyborach prezydenckich.

Redakcja poleca

Trzecim czynnikiem wpływającym na tak wysoką oglądalność obrad Sejmu jest oczekiwanie na nowy demokratyczny rząd. Szopka z odchodzeniem Mateusza Morawieckiego przedłużała się, więc wyborcy oglądają, co dzieje się w Sejmie, oczekując na nowy rząd.

Transmisję obrad wyświetla też Kinoteka w Warszawie. 11 grudnia przyszło tu ponad ponad pół tysiąca widzów. Wejściówki rozeszły się w 30 minut. Ale krytycy stwierdzili, że z poważnej pracy posłów robione jest show.

- Dla mnie to jest wyłącznie pozytywne zjawisko. Gdyby przyjmowało to charakter seansów nienawiści, można byłoby to krytykować. Ale widzowie w kinie oglądają obrady Sejmu po prostu z ciekawością. Polityka, jeśli ma być czymś żywym, co interesuje obywateli, nie może być traktowana śmiertelnie poważnie.

Nie rozumiem, jak można krytykować te zjawiska. Mają one wymiar edukacyjny, budujący więzi między instytucjami publicznymi, Sejmem i Senatem, a obywatelkami i obywatelami. Tego nam brakowało, bo jesteśmy społeczeństwem o bardzo niskim poziomie zaufania do instytucji publicznych i o dużym poziomie alienacji politycznej.

Słychać też głosy, że to moda. A moda ma to do siebie, że przemija. Jak będzie dalej z zainteresowaniem obradami Sejmu i polityką? Przeminie?

- Tak jak z mobilizacją Polek i Polaków, którzy w najbardziej spektakularny sposób zmobilizowali się na wybory. Mówię przede wszystkim o młodych wyborczyniach i wyborcach, bo wśród nich był najwyższy skok poziomu frekwencji. Z badań sondażowych, które prowadziłem z IPSOS-em już po 15 października, było widać, że gotowość udziału w najbliższych wyborach jest taka, jak parę miesięcy przed wyborami. Czyli dużo niższa niż ostateczna frekwencja. To pokazuje, że entuzjazm i mobilizacja z 15 października były póki co jednorazowe. One nie są dane raz na zawsze. Trzeba je podtrzymać i to jest zadanie dla nowego rządu.

W jaki sposób to zrobić?

- Prowadząc politykę w taki sposób, jakiego oczekiwaliby wyborcy. Jeżeli okaże się, że ich najważniejsze postulaty dotyczące praw kobiet, osób LGBT, zmiany światopoglądowe, kulturowe zostaną zaniedbane to będziemy mieli do czynienia ze spadkiem emocji. Widać to było po strajkach kobiet. Najpierw wzbiły one entuzjazm młodzieży na wyżyny, a potem, gdy okazało się, że te ogromne protesty nie są skuteczne, mieliśmy do czynienia z dużym spadkiem zainteresowania tym tematem.

Wszystko więc zależy od tego, jak nowa większość będzie prowadzić swoją politykę, czy nie zawiedzie wyborców, czy będzie w stanie utrzymać z nimi kontakt. Jeżeli oczekiwania wyborców nie zostaną zawiedzione, to można być pozytywnej myśli.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET