"Zamknąć kierunki lekarskie, które nie spełniają wymogów". To zadanie dla nowego ministra nauki
Braku prosektoriów i innych pracowni. Do tego zajęcia nie odbywają się albo są przekładane. Naczelna Rada Lekarska wciąż dostaje wiele takich skarg na nowo otwarte kierunki lekarskie. Dlatego postuluje: trzeba zamknąć te, które nie spełniają wymogów, a studentów przenieść do normalnych uczelni. - To nie jest ich wina, że zostali oszukani przez państwo i pseudouczelnie - stwierdza Damian Patecki z NRL.
Gdy Katolicki Uniwersytet Lubelski na kilka miesięcy przed uruchomieniem u siebie medycyny podał program zajęć, a w nim takie przedmioty jak biblia, czy katolicka nauka społeczna, wielu medyków nie kryło zdziwienia. Ich wątpliwości były tym większe, gdy przychodziło do rozmowy o anatomii, jednym z ważniejszych przedmiotów na medycynie. Kolejne uczelnie np. Uniwersytet Kaliski czy Akademia Mazowiecka w Płocku pokazywały na to jedynie wizualizacje prosektoriów. W realu budynki te nie istniały (i w wielu przypadkach wciąż nie istnieją).
Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu od razu zapowiedziała, że z powodu braku odpowiednich pracowni na zajęcia z anatomii studenci będą kursować do Radomia. Czyli jakieś 260 km. Akademia Nauk Stosowanych z Nowego Targu postanowiła wysyłać swoich słuchaczy nieco bliżej, bo 200 km do Krakowa.
Gdy rozpoczął się rok akademicki 2023/2024, wiele placówek m.in. Akademia Nauk Stosowanych w Poznaniu, czy Społeczna Akademia Nauk w Łodzi wciąż kompletowały studentów. Na medycynę mogły się więc dostać osoby, które w maju oblały maturę, a we wrześniu z sukcesem przystąpiły do poprawki. Kolejne uczelnie jak np. Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu ojca Tadeusza Rydzyka szukając studentów, przesuwały start zajęć na drugą połowę października.
Zaledwie po trzech pierwszych tygodniach nauki studenci informowali o kolejnych nieprawidłowościach. W SAN w Łodzi „zajęcia z anatomii polegają na oglądaniu prezentacji na rzutniku”, a z histologii „żadne z 4 zajęć się nie odbyły”. To skargi, które otrzymało Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Z kolei w Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej prodziekanem Collegium Medicum został Konrad Kaminiów, który zaledwie rok wcześniej skończył medycynę i obejmując stanowisko, nie miał jeszcze pełnego prawa wykonywania zawodu lekarza. Brak infrastruktury czy nieprawidłowe programy studiów Polska Komisja Akredytacyjna stwierdziła też w Płocku, Kaliszu czy w nowo powstałej bialskiej filii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Uczelnie z medycyną nie mają nic
To tylko niektóre nieprawidłowości z długiej listy absurdów towarzyszących otwieraniu nowych kierunków lekarskich na uczelniach, które wcześniej niewiele miały wspólnego z medycyną. - Wciąż trafiają do nas skargi od studentów - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Damian Patecki, przewodniczący Komisji Kształcenia Naczelnej Rady Lekarskiej. Zgłoszenia są, niestety, anonimowe, więc NRL traktuje je jako sygnał, że coś jest nie tak.
- Wiele z nich pokrywa się jednak z opiniami Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Mowa tu o braku prosektoriów, innych pracowni. Studenci narzekają, że zajęcia się nie odbywają, że są przekładane i że ich jakość jest bardzo niska – wylicza Patecki i przyznaje: - Trudno jest czasem nadążyć, bo minister Czarnek niemal każdego miesiąca otwierał nowe kierunki lekarskie, a pod koniec kadencji jeszcze przyśpieszył swoją aktywność.
Od października 2024 przyszłych lekarzy planuje kształcić Akademia Tarnowska i Politechnika Bydgoska. Obie placówki PKA oceniła negatywnie, ale MEiN wydało zgodę im zgodę na uruchomienie medycyny (opinia PKA nie jest wiążąca dla ministra).
- Uczelnie mówią: nie mamy tego, nie mamy tamtego, czasem nie mamy nic, ale sobie wybudujemy. Może za rok, może za pięć lat. Trochę tak jak w „Ziemi Obiecanej”: „Ja nie mam nic. Ty nie masz nic. To razem mamy tyle, żeby założyć fabrykę” – porównuje Patecki. Dlatego poprosił aktualnie jeszcze obowiązującego Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Krzysztofa Szczuckiego o spotkanie, by zająć się tym problemem. - Myślałam, że zdążymy się spotkać, ale pan minister nie odpisał – mówi Patecki.
Zamknąć kierunki lekarskie, a studentów przenieść
A Naczelna Rada Lekarska ma gotowe rozwiązanie na niekończące się problemy uczelni z nowo powstałymi kierunkami lekarskimi. - Trzeba wdrożyć zasadę, że każda negatywna opinia Polskiej Komisji Akredytacyjnej jest wiążąca i oznacza zamknięcie kierunku – nie ma wątpliwości Patecki. Do tego jednak, jak mówi, trzeba usunąć czarnkowskich ekspertów.
Przemysław Czarnek tuż przed odejściem z MEiN powołał bowiem nowy skład Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która ocenia jakość kształcenia na kierunkach lekarskich. Wśród nowych członków znalazły się osoby związane z uczelniami, którym PKA wytykała liczne uchybienia, gdy te masowo otwierały medycynę.
- Studentów, którzy studiują na medycynie z negatywną opinią PKA, trzeba przenieść do normalnych uczelni. Dajmy im kredyt zaufania. To nie jest ich wina, że zostali oszukani przez państwo przez pseudouczelnie. Jak będą się dobrze uczyć, to zdadzą, jak nie - to nie zdadzą – stwierdza Patecki.
Studentów z wątpliwych jakościowo kierunków przyjąć na drugi rok czy od nowa na pierwszy? To zdaniem Pateckiego już jest kwestia do dyskusji. - Z tego co wiem, trudno byłoby uznać za zaliczony ich pierwszy rok na medycynie, bo często mają takie przedmioty jak etyka, marketing, zarządzania, do których wystarczy wykładowca i krzesła. Uczelnie medyczne zaczynają naukę studentów od takich przedmiotów jak anatomia, biochemia czy fizyka – przypomina Patecki.
Przypomnijmy, że aż 11 uczelni uruchamiając medycynę, otrzymało negatywną ocenę Polskiej Komisji Akredytacyjnej. To: ANS w Nowym Sączu, ANS w Nowym Targu, ANS w Poznaniu, SAN w Łodzi, Uniwersytet Kaliski, Uniwersytet w Siedlcach, Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej, Politechnika Wrocławska, bielska filia śląskiej uczelni oraz Akademia Tarnowska i Politechnika Bydgoska, które za rok mają otworzyć medycynę.
To oznacza, że niemal co czwarty kierunek lekarski nie powinien kształcić przyszłych medyków. Medycynę, która nie spełnia wymogów PKA, studiuje ponad 500 osób.
Źródło: Radio ZET
- Pogarda plus. Koniec kadencji Przemysława Czarnka w MEiN. Jak oceniają ją nauczyciele?
- „Czyżby Czarnek wracał na uczelnie?” MEiN szykuje wyższe pensje dla nauczycieli akademickich
- Rok akademicki trwa i wciąż można dostać się na medycynę. "Studiowanie medycyny nie ma już sensu"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET