`

Szokujące zdjęcia znad Bałtyku. Internauci są wściekli. "Ręce opadają"

2 min. czytania
16.04.2025 10:35
Obserwuj nas na Google

Wraz z początkiem wiosny coraz więcej turystów zaczęło odwiedzać Morze Bałtyckie. Wysokie temperatury zachęcają do odpoczynku na plaży. Niestety nie każdy wie, jak w odpowiedzialny sposób spędzać czas nad wodą. Internautów zaszokowała sytuacja z Dziwnówka, gdzie ojciec wszedł z małym dzieckiem na falochron.

fot. Piotr Blawicki/ East News/ Wypadki i pożary w zachodniopomorskim Facebook
  • Ojciec w Dziwnówku naraził dziecko na niebezpieczeństwo, prowadząc je na śliski falochron
  • Internauci są zaszokowani zachowaniem mężczyzny. "Ojciec roku" - komentują
  • Ratownicy ostrzegają przed wchodzeniem na falochrony w Bałtyku, przy których dno jest często bardzo nieregularne

Szokujące zachowanie ojca w Dziwnówku

To mogło skończyć się tragedią. Do szokującej sytuacji doszło w niedzielę 13 kwietnia w Dziwnówku. Ojciec wszedł razem z kilkuletnią córką na falochron w Bałtyku. Ratownicy od lat przestrzegają przed takim zachowaniem, które może doprowadzić do poważnego wypadku, a nawet śmierci.

Zdjęcia skandalicznego zachowania mężczyzny udostępnił profil "Wypadki i pożary w zachodniopomorskim" na Facebooku. Widać na nich, jak dziewczynka stoi na samym krańcu falochronu, kiedy ojciec patrzy w innym kierunku. Internauci są zaszokowani tak dużym brakiem odpowiedzialności mężczyzny. "Ojciec roku", "Głupota ludzka nie zna granic", "Ręce opadają, co za nieodpowiedzialne zachowanie", "Jak można tak narazić dziecko, straszne" - piszą w komentarzach przerażeni internauci.

Redakcja poleca

Dlaczego nie wolno wchodzić na falochrony?

Wchodzenie na falochrony w Bałtyku to skrajnie niebezpieczne zachowanie. Drewniane pale są pokryte śliskimi glonami i algami, które zwiększają prawdopodobieństwo upadku i uderzenia o twardą powierzchnię. Dodatkowo dno morza przy falochronach jest często o wiele głębsze, niż mogłoby się wydawać.

W ubiegłym roku Morska Służby Poszukiwania i Ratownictwa opublikowała film, na którym jeden z ratowników dosłownie znika pod taflą wody obok falochronu. Nagranie pełniło jedynie funkcję pokazową, ale niestety co roku plażowicze topią się w Bałtyku, skacząc z drewnianych pali.  "Bardzo lekkomyślne jest pływanie w miejscach, gdzie kąpiel jest zakazana lub nie znamy głębokości, siły nurtu oraz ukształtowania dna. Skoki na główkę mogą skończyć śmiercią lub kalectwem" - ostrzega Państwowa Straż Pożarna.

Źródło: Radio ZET/ PSP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET