Tak Nawrocki zwiedzał świat za pieniądze podatników. Podliczyli jego podróże

3 min. czytania
12.02.2025 15:15
Obserwuj nas na Google

Jako prezes IPN Karol Nawrocki zwiedził kawał świata. Jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej jeszcze większy - pisze w środowym wydaniu "Gazeta Wyborcza". Dziennik publikuje w środę informację na temat aktywności podróżniczych kandydata PiS w wyborach prezydenckich.

Nawrocki
fot. PAP

Luksusowe podróże Nawrockiego. "GW": w ciągu 8 lat odwiedził wszystkie kontynenty

Karol Nawrocki, kandydat PiS w tegorocznych wyborach prezydenckich, znalazł się pod lupą dziennikarzy. Ale tym razem nie chodzi o jego kampanię wyborczą, a o aktywności w ramach pełnionych przez siebie funkcji kierowniczych - jako prezesa Instytutu Pamięci Narodowej (którym jest od 2021 roku) oraz dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (które to stanowisko zajmował w latach 2017-21). Okazało się, że w ciągu ostatnich 8 lat Nawrocki, w ramach obowiązków służbowych, zwiedził wszystkie kontynenty.

Sprawę prześwietliła "Gazeta Wyborcza". "Hawaje, Japonia, Chiny, Australia, Nowa Zelandia - to dorobek podróżniczy Karola Nawrockiego jako dyrektora MIIWŚ. Gdy w 2021 roku został wiceprezesem, a potem prezesem IPN, również latał w dalekie kraje, m.in. do: Zimbabwe, Meksyku, Argentyny. Zrobił też oblot Stanów Zjednoczonych" - czytamy w środowym wydaniu "GW". Jak pisze dziennik, "podróże Nawrockiego kosztowały podatnika prawie 800 tys. zł".

Redakcja poleca

"Gdy stał na czele Muzeum - 463 tys., a gdy przeszedł do IPN - ponad 326 tys. zł. Tu jednak jego kadencja jeszcze się nie skończyła" - pisze dziennik. "W 2018 roku Nawrocki jako dyrektor MIIWŚ odwiedził: Ałmaty, Moskwę, Helsinki, Rygę i kilka miast amerykańskich. W kolejnym roku był w Essen, gdzie m.in. spotkał się z miejscowym Klubem "Gazety Polskiej". Poleciał też do: Brukseli, Kiszyniowa i Bukaresztu. W czasie 12-dniowej podróży do Chin i Japonii zwiedził "chińskie i japońskie muzea poświęcone II wojnie światowej" - wymienia gazeta.

"Jedną z najdroższych podróży Nawrockiego jako dyrektora MIIWŚ był wypad do Nowej Zelandii i Australii w lutym 2020 roku - kosztował podatników 121 tys. zł. Cel? Również wizyty w muzeach, ale też spotkania z Polonią" - czytamy w "GW". Łącznie podczas swojej pracy w IPN i gdańskim muzeum (czyli na przestrzeni ostatnich ośmiu lat) Nawrocki wyjeżdżał za granicę ponad 50 razy.

Wyjazdy Nawrockiego uzasadnione? Posłowie KO i PiS zabrali głos

O pożytek z tych "wojaży" pytali w Sejmie podczas konferencji prasowej posłowie KO: Adrian Witczak i Patryk Jaskulski. - Jaka wartość płynie z tych podróży? Po co pan był na Hawajach? Po co pan był w Chinach, Japonii, Australii, Nowej Zelandii? Co pan załatwił w USA, Meksyku, Argentynie? - wymieniał pierwszy z nich. - Kampania wyborcza to taki czas, w którym poznajemy bliżej kandydatów, ich zainteresowania, pasje, hobby. Ostatnio okazuje się, że jedną z największych pasji pana Karola Nawrockiego jest podróżowanie. Można śmiało powiedzieć, że stworzył Instytut Podróżowania Nawrockiego - ironizował z kolei Jaskulski.

Co na to PiS? Szef klubu największej partii opozycyjnej Mariusz Błaszczak stwierdził, że jego zdaniem wizyty Nawrockiego były uzasadnione. Jak tłumaczył, "Nawrocki jako szef IPN odwiedzał miejsca związane z historią Polski i z historią II wojny światowej". - Dopytywany o podróż do Nowej Zelandii, Błaszczak zwrócił uwagę, że trafiło tam wielu Polaków, "którzy nie mogli wrócić do Polski, ze względu na reżim komunistyczny". - USA też bardzo wielu Polaków znalazło schronienie, tych Polaków, którzy zapewne byliby zamordowani, gdyby wrócili do PRL - dodał w rozmowie z PAP. Sam Nawrocki nie odniósł się jeszcze do sprawy.

Źródło: Radio ZET/PAP/"GW"/PTr

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET