Wyciek arkusza z angielskiego rozszerzonego? CKE może unieważnić maturę
Podczas egzaminu maturalnego z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym mogło dojść do przecieku. Sprawa nie jest jeszcze potwierdzona, jednak kilka minut po godzinie 10 na Twitterze pojawił się wpis, w którym zamieszczono zdjęcia arkuszy. Zapytaliśmy o sprawę Marcina Smolika, dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Trwa matura 2023. We wtorek o godzinie 11:30 zakończył się tegoroczny egzamin maturalny z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym. W mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki wpisów uczniów - ich zdania na temat poziomu są zróżnicowane. Większość twierdzi jednak, że poradziła sobie całkiem nieźle.
Na maturze z angielskiego doszło do przecieku?
Nie brakuje jednak kontrowersji. Zaledwie kilka minut po godzinie 10 na Twitterze pojawił się wpis, w którym opublikowano zdjęcia arkuszy. Pewność co do tego, czy są one prawdziwe, zyskamy dopiero po godzinie 14. Wtedy bowiem Centralna Komisja Egzaminacyjna opublikuje pełne arkusze z dzisiejszego egzaminu. Jednak wpisy maturzystów mogą sugerować, że doszło do kolejnego przecieku podczas matur 2023.
Na zdjęciu, które pojawiło się na Twitterze, przedstawiono rzekome zadanie 10., w którym maturzyści musieli wypowiedzieć się na jeden z dwóch tematów:
- Coraz więcej znajomych osób, np. sportowców lub aktorów, decyduje się na udział w różnego rodzaju reklamach. Napisz rozprawkę, w której przedstawiasz dobre i złe strony tego zjawiska.
- W odpowiedzi na konkurs ogłoszony przez anglojęzyczne czasopismo napisz artykuł przedstawiający Twoją wizję świata za 30 lat. W swoim artykule omów aspekt życia, który - Twoim zdaniem - zmieni się na lepsze, oraz przedstaw problem, który będzie największym wyzwaniem dla ludzkości.
PRZEJDŹ DO: Matura 2023: język angielski rozszerzony [Arkusze CKE i odpowiedzi]
RadioZET.pl nieoficjalnie potwierdziło, że przeciek był prawdziwy.
Przecieki na maturze z angielskiego. CKE może unieważnić egzamin
CKE do tematu ewentualnego przecieku podchodzi ostrożnie. Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w rozmowie z RadioZET.pl nie potwierdza doniesień o przecieku. Zapewnia jednak, że jeśli do niego doszło i możliwe będzie ustalenie jego źródła, egzamin zostanie unieważniony. - Jeśli mamy możliwość identyfikacji takiej osoby, bo np. na zdjęciu widać dowód osobisty albo naklejkę z peselem to egzamin unieważniamy – wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl Marcin Smolik, dyrektor CKE. Przyznaje jednak, że w wielu wypadkach nie wiadomo, kto robi te zdjęcia, czy to maturzyści, czy nauczyciele z zespołów nadzorujących. I tu komisja jest bezradna.
- To nie problem technologii i tego, że ktoś ma telefon, że są media społecznościowe. Niczym nie zastąpimy ludzkiej uczciwości – stwierdza Smolik i przypomina: nie ma znaczenia, czy w trakcie matur, ktoś korzysta z telefonu, czy nie, czy telefon jest włączony, czy wyłączony. Chodzi o sam fakt wniesienia na salę urządzenia telekomunikacyjnego (to nie musi być telefon, może też być smartwatch). - Jeśli zespół nadzorujący to wykryje, to taki maturzysta ma natychmiast unieważniony egzamin – mówi Smolik.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET