`

Zaskakujące doniesienia ws. ciała Grzegorza Borysa. "To zupełnie nielogiczne"

3 min. czytania
08.11.2023 09:56
Obserwuj nas na Google

Sekcja zwłok Grzegorza Borysa wykazała, że oprócz ran od postrzału na skroniach, miał też nacięcia na przedramionach i udach, charakterystyczne dla osób podejmujących próby samobójcze. - Zupełnie nielogiczne wydaje mi się również to, że Borys najpierw się nacinał. Cięcia przedramion robią zazwyczaj albo młode osoby, albo kobiety z nadzieją, że a nuż ktoś nas odratuje - ocenił w rozmowie z "Faktem" były policjant Dariusz Loranty.

Policjanci z ciałem Grzegorza Borysa
fot. Piotr Hukalo/East News

Policja odnalazła zwłoki Grzegorza Borysa na mokradłach w okolicy rozlewiska Lepusz, które znajduje się w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, po drugiej stronie osiedla, gdzie zamordowany został 6-letni Olek. "Wirtualna Polska" nieoficjalnie ustaliła, że Grzegorz Borys miał ranę postrzałową głowy. Jeden z funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej powiedział portalowi, że mężczyzna prawdopodobnie popełnił samobójstwo. 

We wtorek prokuratura poinformowała o wynikach sekcji zwłok Grzegorza Borysa. Jako bezpośrednią przyczynę śmierci 44-letniego mężczyzny wskazano utonięcie. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Grażyna Wawryniuk dodała, że na przedramionach, udach oraz na szyi zmarłego były płytkie powierzchowne rany cięte charakterystyczne dla osób podejmujących próby samobójcze.

Redakcja poleca

Sekcja zwłok Grzegorza Borysa. Na ciele znaleziono rany cięte

Ponadto na skroniach stwierdzono dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej, "prawdopodobnie na sprężony gaz, niemające związku ze śmiercią" - podkreśliła prokurator. Jak dodała, "do zgonu doszło prawdopodobnie około dwóch tygodni wstecz". 

Negocjator policyjny Dariusz Loranty w rozmowie z "Faktem" ocenił, że zachowanie ciała "w tak w dobrej kondycji" po dłuższym czasie w wodzie jest możliwe tylko wtedy, gdy występują dwa czynniki – niska temperatura i "woda nieagresywna, czyli czysta". - Błoto, z którym mamy do czynienia w bagnach czy mokradłach jest bardzo agresywne. Wystarczy zobaczyć, jak zachowa się nasze ciało, gdy postoimy trochę dłużej w błocie - wkrótce pojawią się rany. Nie wykluczam jednak, że w jakimś miejscu w zbiorniku Lepusz, gdzie znajdowały się zwłoki, woda mogła być czysta - powiedział dziennikowi.

Loranty dla "Faktu": To zupełnie nielogiczne

Sceptycznie odniósł się też do hipotezy, że Borys zastrzelił się w wodzie. - Nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Owszem, zdarzają się takie cuda, że desperat mógł się zastrzelić przy wodzie, bo zastanawiał się nad wyborem śmierci. Być może zabił się w tym miejscu, bo tutaj dopadł go największy kryzys. Ale nie wierzę w ten plan. Zupełnie nielogiczne wydaje mi się również to, że Borys najpierw się nacinał. Cięcia przedramion robią zazwyczaj albo młode osoby, albo kobiety z nadzieją, że a nuż ktoś nas odratuje. Mężczyźni nacinają się zazwyczaj na przegubach dłoni - ocenił ekspert.

Rozmówca “Faktu” dodał, że nietypowe jest również przecięcie ud, aby popełnić samobójstwo. Loranty zwrócił uwagę, że Borys był żołnierzem, jeśli miał przy sobie przeróbkę broni, raczej odebrałby sobie życie, oddając strzał. - Okaleczanie się i łażenie po bagnie, to gwarancja zakażenia i umierania w mękach, natomiast oddanie strzału z broni to zazwyczaj szybka śmierć - podsumował. 

Grzegorz Borys był poszukiwany przez służby od 20 października, kiedy w jego mieszkaniu znaleziono ciało 6-letniego syna. Mieszkańcy gdyńskiej dzielnicy Fikakowo mówili w rozmowie z korespondentem PAP, że przez ponad dwa tygodnie, w trakcie poszukiwań Grzegorza Borysa, bali się wychodzić z domów. - Nareszcie będzie spokój. Ludzie już się nie będą martwili - powiedział pan Zdzisław.  

Źródło: Radio ZET/"Fakt"/Wirtualna Polska/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET