Zmiany w szkole. Zaskakujące, jacy nauczyciele stracą pracę
Szkoły ponadpodstawowe jeśli żegnają się z kimś z kadry, to najczęściej są to nauczyciele historii. Zarówno podstawówki, jak i licea, technika i branżówki ograniczają też etaty katechetów. - Jedne zmiany nakładają się na inne. A każda zmiana, każde przesunięcie powodują, że coraz trudniej jest gwarantować nauczycielom pracę - komentują dyrektorzy szkół.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nauczyciele historii tracą etaty w szkołach.
- Czym spowodowane są roszady w zatrudnieniu katechetów
- Co dyrektorzy robią, by nie zwalniać kadry.
- Dwa, trzy lata temu, kiedy przychodziły większe roczniki po reformie, zatrudniliśmy nauczyciela na część etatu. Niestety, godzin dla niego od września nie będzie. Zostanie tylko dwóch pełnoetatowców – mówi Maria Włodarczyk, dyrektorka III LO w Łodzi. - W zaprzyjaźnionych trzech innych szkołach mają identyczną sytuację, też muszą zwolnić nauczycieli zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin – dodaje.
Mowa o nauczycielach historii i wiedzy o społeczeństwie w szkołach ponadpodstawowych. To oni uczyli także historii i teraźniejszości, przedmiotu który w szybkim tempie pojawił się w liceach czy technikach i jeszcze szybciej z nich wyszedł.
Pracy dla historyków mniej
Przypomnijmy, zaledwie trzy lata temu ówczesny minister edukacji Przemysław Czarnek do szkół ponadpodstawowych wprowadził HiT. W pierwszej klasie uczniowie LO mieli dwie godziny tego przedmiotu, w drugiej - jedną. W technikum przez pierwsze trzy lata młodzież miała zaplanowane po jednej godzinie historii i teraźniejszości. Jednocześnie rządzący wprowadzając HiT, zmniejszyli liczbę godzin historii – z ośmiu do siedmiu (przez całą szkołę średnią).
Gdy do władzy doszła koalicja 15 października, od razu ogłosiła, że przedmiot z tendencyjnym i upolitycznionym programem likwiduje. Obecnie uczą się go jedynie uczniowie, którzy rozpoczęli już realizację tego przedmiotu w roku szkolnym 2023/24. Od września 2024 roku nowe klasy nie zaczęły zajęć HiT-u. W zamian do szkół ponadpodstawowych ma wejść edukacja obywatelska, ale dopiero od września 2025 roku. Przewidziano ją najpierw dla klas II (2 godziny), potem III (1 jedna godzina) LO, a także stopniowo dla klas II–IV w technikach (po 1 godzinie tygodniowo w każdej klasie) oraz w klasach II i III branżowej szkoły I stopnia (po 1 godzinie tygodniowo). W ten sposób wytworzyła się luka.
- Liczba godzin dla historyków drastycznie się zmniejszyła. Nie sądziłam, że aż tak się zmniejszy. Zanim się to „przemieli”, to musimy zwalniać - przyznaje Włodarczyk. Zmiany spowodowane są nie tylko systemem. W III LO nie ma klas humanistycznych, więc nie ma rozszerzonej wiedzy o społeczeństwie, a co za tym idzie kolejnych godzin dla historyków. W klasach maturalnych uczniowie ze ścisłych klasach mają też historię tylko do połowy roku, a to oznacza o jedną godzinę mniej do nauczycielskiego pensum, które wynosi 18 godzin.
Niż demograficzny robi swoje
- W ogóle jest mniej godzin, bo jest mniej klas i mniej dzieci. Czasy boomu się skończyły – stwierdza dyrektorka III LO, na dowód podając liczby ze swojego liceum: rok temu było 19 klas, teraz będzie 17. To prawie 100 godzin mniej dla nauczycieli, czyli prawie 4,5 etatu. „Każda zmiana, każde przesunięcie, każda nowa siatka godzin powodują, że coraz trudniej jest gwarantować nauczycielom pracę. Jedne zmiany nakładają się na inne. Demografia też nie sprzyja. Każdego roku szkolnego przygotowuje się plan na przetrwanie” – nie ukrywa w rozmowie z „Głosem Nauczycielskim” Wojciech Władziński, dyrektor Zespołu Szkół Łączności im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku.
Jak u niego w szkole wygląda sytuacja? „Zgodnie z rozporządzeniem MEN edukacja obywatelska ma być realizowana w technikach w klasach II-IV w wymiarze jednej godziny tygodniowo. Będzie realizowana od drugiej klasy, powstaje więc luka. Do tego pojawił się niż demograficzny. Dziewięć klas odejdzie, a osiem planujemy przyjąć. W każdej z klas ubyło już po jednej godzinie historii i HiT, a mniej godzin oznacza, że zaczynają się problemy, które będą występowały przez najbliższe dwa lata.” - opisuje w "Głosie Nauczycielskim".
Dyrektor szkół z Gdańska uważa, że im większa szkoła, tym problem wydaje się większy. „Szkoła, w której są dwa oddziały, straci najwyżej dwie, trzy godziny historii. U nas, gdzie oddziałów jest osiem, tracimy co najmniej 16 godzin – po jednej z historii i HiT – to prawie pensum nauczyciela. Czyli albo jeden nauczyciel zostanie bez etatu i dochodów, albo będziemy obcinać wszystkim etaty” - nie ukrywa Władziński. Aby uchronić historyków przed stratą pracy, jak opowiada, jednego z nauczycieli z dużym doświadczeniem musiał wysłać na dodatkowe studia, żeby uczył innego przedmiotu i miał dalej pracę.
Mniej religii w szkołach, mniej godzin
Uprawnienia do nauczania historii uratują z kolei katechetkę, która w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 12 uczyła w Lublinie religii. To drugi przedmiot, wokół którego nie brakuje zmian. Decyzją MEN od roku szkolnego 2025/2026 liczba godzin religii zostanie ograniczona z dwóch do jednej tygodniowo. Do tego jeśli przynajmniej jedno dziecko w klasie nie zostanie na nią zapisane, zajęcia będą odbywać się przed lekcjami lub po nich.
W ZSP nr 12 w Lublinie w sumie uczyło czterech katechetów. - I ta sama liczba katechetów zostaje, ale niektórzy będą mieliby zmniejszoną liczbę godzin – tłumaczy Miciuk. I to znacznie, bo w ubiegłym roku szkolnym kadra od religii miała etaty i jeszcze godziny ponadwymiarowe. Od września dwóch księży dostanie po 10 godzin, tak jak wspomniana katechetka. Pełny etat z religii będzie miała jedynie siostra zakonna. Dyrektor szkoły nie ukrywa, że w przejściu przez te zmiany w miarę bezboleśnie pomogło im też to, że od maja jeden zakonnik poszedł na urlop zdrowotny. Inaczej o godziny byłoby jeszcze trudniej.
Według MEN rozwiązanie ma przynieść oszczędności, ułatwić układanie planów lekcji i ujednolicić wymiar godzin religii i etyki (etyki jest godzina tygodniowo, religii - dwie). Zwłaszcza, że liczba uczniów zapisanych na zajęcia religii systematycznie spada. - U nas na ok. 570 osób chodzi średnio 40-50 uczniów – wylicza Maria Włodarczyk, dyrektorka III LO w Łodzi. Stąd od wielu już lat w licealnej kadrze był tylko jeden katecheta. W ubiegłym roku szkolnym miał po jednej grupie w każdym poziomie (żeby utworzyć grupę musi być minimum 7 uczniów). Więcej zajęć prowadził jedynie z pierwszoklasistami, ale i tak już wtedy nie udało się uzbierać dla niego godzin do pełnego etatu.
- Według rozporządzenia o ramowych planach nauczania religii teraz będzie o połowę mniej. Nasz nauczyciel religii nie będzie miał więc nawet pół etatu. Miał 12 godzin, teraz zostało mu siedem – wylicza dyrektorka szkoły. Co prawda katecheta ma uprawnienia do nauczania wychowania do życia w rodzinie, teraz zastępowanego przez edukację zdrowotną, ale w związku z tym, że przedmiot ten będzie fakultatywny, Włodarczyk nie spodziewa się zbyt dużej liczby chętnych. - Katecheta zgodził się zostać u nas na te parę godzin. Z tego co wiem, pracuje jeszcze w dwóch innych szkołach, więc może uzbiera etat – mówi Włodarczyk.
Podobna sytuacja była w V LO w Warszawie, z tym, że tu katecheta zdecydował się odejść, nie mogąc dostać pełnego etatu. Rok temu dla katechetów dyrektor miał 20 godzin, teraz 10 do podziału. - Zmniejsza się i liczba godzin religii, i liczba oddziałów – przypomina Maciej Rusiecki, dyrektor warszawskiego liceum. LO wcześniej miało pięć klas pierwszych, teraz ze względu na ograniczenia budynku otwiera trzy klasy pierwsze. - Przedstawiłem plany księdzu i katechecie, powiedziałem, że dajemy, co możemy dać – opowiada dyrektor. Nauczyciel religii dostałby więc tylko pięć godzin, stąd zdecydował, że odchodzi. - Przeniósł się jednak do podstawówki, w której ma szansę na etat – mówi Rusiecki.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET