`

Ostatni dzień ultimatum. Ostre słowa Trumpa o planach ws. Rosji

3 min. czytania
08.08.2025 09:44
Obserwuj nas na Google

8 sierpnia mija czas, jaki Rosji dał prezydent USA Donald Trump w związku ze swoim ultimatum. W sytuacji, gdy Kreml nie zgodzi się na zawieszenie broni w Ukrainie, przewidziane były sankcje i cła wtórne. W czwartek amerykański lider oświadczył, że to, czy ten termin wciąż obowiązuje, zależy od Władimira Putina.

Trump Putin
fot. SAUL LOEB/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Prezydent USA Donald Trump ustalił ultimatum dla Rosji na 8 sierpnia, grożąc sankcjami i cłami na kraje importujące rosyjską ropę, jeśli porozumienie z Ukrainą nie zostanie osiągnięte.
  • Administracja USA rozważa nałożenie sankcji na tzw. flotę cieni, międzynarodowe cła oraz inne środki, aby zmusić Rosję do zawieszenia broni. Trump już nałożył 25-procentowe cła na Indie i planuje rozważyć podobne działania wobec Chin.
  • Rozmowy w Moskwie prowadzone przez wysłannika Trumpa, Steve'a Witkoffa, były według prezydenta USA produktywne, choć nie jest jasne, czy Putin zgodzi się na warunki ultimatum. Kreml jest sceptyczny wobec amerykańskich groźb i nie spodziewa się, by sankcje były katastrofalne.

Trump grozi Rosji poważnymi konsekwencjami. Dziś mija termin ultimatum

Prezydent USA Donald Trump dał Rosji czas do 8 sierpnia, by zgodziła się na zawieszenie broni w Ukrainie. W 50 dni Kreml miał zawrzeć porozumienie w tej sprawie. Trump zapowiedział, że jeśli do tego nie dojdzie, nałoży na Rosję sankcje i ogłosi cła na kraje kupujące od niej ropę, podkreślając, że jest bardzo niezadowolony z rosyjskich działań. W ubiegłym tygodniu Trump skrócił ultimatum, które miało upłynąć na początku września, do 8 sierpnia.

Wśród środków, które administracja USA może zastosować wobec Rosji, przewidziano sankcje przeciwko wykorzystywanej przez Rosjan do transportu ropy tzw. floty cieni. Jak podał "Financial Times”, dodatkowe sankcje USA wobec tzw. floty cieni są postrzegane jako łatwy pierwszy krok w kierunku obciążenia Rosji kosztami za agresję.

Trump zagroził też cłami wobec krajów kupujących ropę od Rosji. Prezydent nałożył już na Indie cła w wysokości 25 proc. i zapowiedział, że kolejne kraje, w tym Chiny, mogą zostać objęte podobnymi taryfami.

"Nie jest jasne, czy Putin się zgodzi"

Prezydent przyznał wcześniej w tym tygodniu, że to, czy nałoży sankcje i cła na Rosję i jej partnerów handlowych, będzie zależeć od środowych rozmów jego wysłannika Steve'a Witkoffa w Moskwie. Po tym spotkaniu Trump stwierdził, że było ono bardzo owocne i poczyniono wielkie postępy. Przyznał też w rozmowie z europejskimi sojusznikami i Wołodymyrem Zełenskim, że możliwe jest jego spotkanie z Władimirem Putinem, a następnie spotkanie trójstronne - także z udziałem Zełenskiego. 

Axios zauważa, że telefon wywołał dezorientację po stronie rozmówców. Nie wiedzą oni, czy polityka USA się zmienia i czy w piątek zostaną ogłoszone sankcje przeciwko Rosji, tak jak zapowiadał Trump. "Nie jest jasne, czy Putin zgodzi się na ultimatum Trumpa, ani czy Kreml uzna groźbę sankcji za wystarczająco wiarygodną, by znacząco zmienić swoją kampanię wojskową. Putin może zaproponować częściowe zawieszenie broni, obejmujące wstrzymanie ataków rakietowych i dronowych, które Rosja nasiliła w ostatnich miesiącach (...)” - komentuje z kolei "Time”. 

Według agencji Reutera, która powołała się na źródła zbliżone do Kremla, Putin nie zamierza ugiąć się pod ultimatum Trumpa. Na Kremlu ma przeważać opinia, że sankcje będą "bolesne oraz nieprzyjemne”, ale nie są katastrofą. W otoczeniu Putina ma też panować sceptycyzm, czy Trump w ogóle zdecyduje się sięgnąć po sankcje. Ultimatum upływa tydzień po nakazaniu przez Trumpa rozmieszczenia dwóch okrętów podwodnych o napędzie nuklearnym w "odpowiednich rejonach” w reakcji na groźby byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa.

W czwartek amerykański przywódca, pytany o to, czy piątkowe ultimatum dotyczące sankcji na Rosję wciąż obowiązuje, odparł, że "to zależeć będzie” od Putina. - Zobaczymy, co będzie miał do powiedzenia. Jestem bardzo rozczarowany - oznajmił Trump. Podczas kampanii wyborczej Trump obiecywał, że zakończy wojnę w Ukrainie w 24 godziny po objęciu urzędu.

Jak podkreśla CNN, Trump "chce wykorzystać siłę swojej osobowości, by wypracować porozumienie, wierząc, że sześć miesięcy nieustępliwości Moskwy można przełamać, spotykając się twarzą w twarz z przywódcą Kremla”. Putin z kolei chce zyskać na czasie - za wielce nieprawdopodobny serwis uznał wariant przewidujący zgodzenie się przez przywódcę Rosji na bezwarunkowe zawieszenie broni. Kreml ma stopniowe zdobycze na froncie i nie widzi sensu w powstrzymywaniu tych postępów - napisał portal.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET