"Putin był sparaliżowany". "Panowała konsternacja i chaos"
Władimir Putin, choć był uprzedzany o możliwym wszczęciu buntu przez Jewgienija Prigożyna, w pierwszych godzinach po rozpoczęciu marszu wagnerowców na Moskwę był sparaliżowany – przekazali informatorzy „Washington Post”.
Władimir Putin wiedział co najmniej dwa, trzy dni wcześniej, że Prigożyn przygotowuje rebelię. W pierwszych godzinach buntu, poza zabezpieczaniem Moskwy i strategicznych obiektów, Kreml nie podjął żadnych działań.
W sobotę o poranku 24 czerwca, po wejściu wagnerowców do Rostowa i ruszeniu na Woroneż – jak podali informatorzy amerykańskiego dziennika - Putin miał być "sparaliżowany". Przez większość dnia nie wydawał żadnych rozkazów. Wystąpił jedynie w orędziu do narodu, w którym porównał bunt do zdrady, na wzór tej, która doprowadziła do wojny domowej w 1917 roku.
"Putin był sparaliżowany". Zaskakujące kulisy pierwszych godzin buntu
- Putin miał czas na podjęcie decyzji o likwidacji (buntu - red.) i aresztowaniu organizatorów – powiedział jeden z europejskich urzędników ds. bezpieczeństwa. - Kiedy to się zaczęło, nastąpił paraliż na wszystkich poziomach. Nastąpiła absolutna konsternacja i chaos. Przez długi czas nie wiedzieli, jak zareagować – dodał.
Podlegli Prigożynowi najemnicy ruszyli na Moskwę, zatrzymali się dopiero ok. 200 kilometrów przed stolicą Rosji. Jak przekazał „Washington Post” jeden z wysokich rangą urzędników NATO, "niektórzy wysocy rangą przedstawiciele Moskwy wydawali się gotowi do poparcia Prigożyna, gdyby mu się udało". Ciężko uzbrojona kolumna wagnerowców nie była zatrzymywana przez lokalne służby. Doszło jednak do kilku starć z regularną armią.
- Wydaje się, że w strukturach władzy byli ludzie, którzy nawet jakby na to czekali. Gdyby jego (Prigożyna – red.) próba była bardziej udana, to oni również przyłączyliby się do buntu - powiedział NATO-wski urzędnik. Ustalenia "Washington Post" pokrywają się z wcześniejszymi doniesieniami szefa CIA Williama J. Burnsa. Stwierdził on, że podczas trwającego 36 godzin buntu rosyjskie służby bezpieczeństwa, wojsko i decydenci polityczni "wydawali się dryfować", czekając biernie na rozwój wydarzeń.
- Putin pokazał się jako osoba, która nie jest w stanie podejmować poważnych, ważnych i szybkich decyzji w sytuacjach krytycznych. Po prostu się ukrywał – powiedział Giennadij Gudkow, były pułkownik rosyjskich służb bezpieczeństwa (KGB), krytyk Putina. W 2012 roku został pozbawiony mandatu deputowanego do Dumy, a następnie został zmuszony do emigracji. - To zostało bardzo dobrze zrozumiane przez elitę Putina. Nie jest już gwarantem ich bezpieczeństwa i utrzymania systemu władzy – dodał.
RadioZET.pl/Washingtonpost.com
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET