Zamknij

Klinika Budzik gotowa przyjąć Polaka z Wysp. "Ten człowiek żyje i sam oddycha"

19.01.2021 15:05

Walka o życie Polaka odłączonego od aparatury na Wyspach trwa. Brytyjski sąd przychylił się do wniosku szpitala w Plymouth i nie zgodził się, by konsul RP miał do niego dostęp. Tymczasem, jak podaje Interia, gotowość przyjęcia pacjenta zadeklarowała klinika Budzik.

Polak w Plymouth
fot. Facebook.com/archiwum rodzinne

Klinika Budzik jest gotowa, żeby przyjąć Polaka, który, decyzją brytyjskiego sądu, został odłączony od pokarmu i wody - poinformował we wtorek portal interia.pl. - Nie ma problemu z przewiezieniem pacjenta do nas – przekazał prof. Wojciech Maksymowicz, poseł Porozumienia i członek rady nadzorczej kliniki.

Chodzi o R.S, mężczyznę w średnim wieku (personalia ukryte ze względu na dobro rodziny), który od kilkunastu lat mieszka w Anglii. 6 listopada 2020 r. Polak doznał zatrzymania akcji serca na co najmniej 45 minut. Według szpitala doszło później do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu. Dlatego placówka w Plymouth, gdzie przebywa nasz obywatel, wystąpiła do sądu o zgodę na odłączenie od pokarmu oraz wody.

Sprawa wywołała takie emocje, że zaangażowali się w nią politycy. Na prośbę Andrzeja Dudy interweniował m.in. prezydencki minister Krzysztof Szczerski, ale przełomu nie osiągnięto, co oznacza, że szanse na przeżycie R.S. maleją. "Odbyłem dziś długą rozmowę z ambasador Wielkiej Brytanii Anną Clunes o sprawie naszego rodaka. Nie ukrywam, że rozmowa była trudna. Rozmawiałem także z ambasadorem RP w Londynie, jestem cały czas w kontakcie z polskimi konsulami, którzy są na miejscu w Plymouth (pisownia oryginalna - red.)" - przekazał w poniedziałek na Twitterze Szczerski, o czym przypomina portal.

Klinika Budzik przyjmie chorego Polaka. "Mówimy o bezpośrednim ratowaniu życia"

Maksymowicz podkreślił, że Polak przebywający w Wielkiej Brytanii nie jest pod respiratorem i nie wymaga podtrzymywania życia w sposób sztuczny i dlatego, w jego ocenie, przewiezienie pacjenta nie jest problematyczne. Interia przypomina, że za takim rozwiązaniem opowiedziały się żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są matka i dwie siostry. 

Według Interii Wojciech Maksymowicz - neurochirurg, profesor nauk medycznych - nawiązał wcześniej kontakt z prezydencką administracją. - Przekazałem służbom pana prezydenta Andrzeja Dudy, żeby w rozmowach prowadzonych przez ministra Szczerskiego padła informacja o naszej ofercie. Trzeba wyraźnie podkreślić, że temu choremu nie chcą dać jeść i pić. Są oczywiście kolejki, ale w tej sytuacji mówimy o bezpośrednim ratowaniu życia - powiedział Maksymowicz.

Nie wnikam w sposób uszkodzenia mózgu, jednak ten człowiek żyje i sam oddycha. To zupełnie mi wystarcza. Nie ma znaczenia czy to stan wegetatywny, czy minimalnej świadomości. W takiej sytuacji trzeba pacjentowi podać rękę i próbować.

Wojciech Maksymowicz

Podkreślił raz jeszcze, że przewiezienie pacjenta z Londynu - z medycznego punktu widzenia - nie powinno być żadnym problemem. - Tacy chorzy są transportowani. Niedawno przyjęliśmy Polaka w śpiączce, który trafił do nas z Holandii - zaznaczył lekarz i polityk.

Przypomnijmy, mężczyzna już kilkukrotnie był odłączany od urządzenia podającego pożywienie i wodę. W sieci pojawiło się wideo z archiwum rodzinnego Polaka, na którym widać, że pacjent reaguje na bliskich i mruga oczami. "Polak samodzielnie oddycha, reaguje na obecność rodziny oraz cierpi i płacze" - można przeczytać w jednym z opisów nagrania ze szpitala w Plymouth. Krewni są zdania, że stan mężczyzny znacznie się poprawił. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Interia