Zamknij

Dominika Lasota: Prezydent Duda nas ignorował. Uznałam, że to jedyna opcja

09.11.2022 15:58

- Przez ostatnie cztery lata prezydent Duda nas ignorował. Spotkanie było czystym przypadkiem. Uznałam, że to jedyna opcja. Wiedziałyśmy, że politycy nie będą traktować tego szczytu poważnie. Dla mnie to nieakceptowalne- powiedziała Dominika Lasota w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej.

Dominika Lasota
fot. Radio ZET

- Jak to się stało, że wpadła pani na prezydenta Dudę podczas tego szczytu klimatycznego? – zapytała Beata Lubecka Dominike Lasotę podczas popołudniowego Gościa Radia ZET. - To nie jest nowa rzecz, że politycy przechadzają się po tych korytarzach, co my. To był zupełny przypadek. Wiedzieliśmy oczywiście, że na pierwsze dwa dni przyjeżdżają światowi liderzy – odpowiedziała aktywistka klimatyczna. - Wiedzieliśmy oczywiście, że na pierwsze dwa dni przyjeżdżają światowi liderzy i że będą prowadzić tu różne spotkania, ale spotkanie z prezydentem Dudą było naprawdę czystym przypadkiem. Uznałam, że skoro przez ostatnie cztery lata prezydent Duda nas ignorował, a wysyłaliśmy różne zaproszenia, żeby się z nami spotkał, żeby porozmawiać m.in. o luce węglowej. Tej odpowiedzi nie otrzymałyśmy, więc uznałam, że to jedyna opcja, żeby z nim porozmawiać.

Zdaniem Dominiki Lasoty „trajektoria działań prezydenta Dudy, w kontekście kryzysu energetycznego, to jest zapis działań faworyzujących spółki energetyczne i wąskie grono zarządów i szefów. Nie interesów ludzi.”

Beta Lubecka: - Prezydent zarzucił pani stosowanie jednostronnych argumentów. Dominik Lasota: - Argumenty, których używałam, o nich mówi nauka, eksperci zwracający uwagę na odblokowanie ustawy wiatrakowej. To już mielibyśmy wypełnioną tę lukę węglową i nie byłoby chociaż trochę tego kryzysu energetycznego.  Energią wiatrową nie da się zastąpić węgla. - Dlatego mówimy o zmianie w miksie energetycznym. To musi być energia z wiatru, ze słońca, biogazownie, pompy ciepła, różne technologie, ale muszą być bezpieczne. Według popołudniowego Gościa Radia ZET, ta energia musi być dostępna dla ludzi.  - W tym państwie spółki energetyczne, zobowiązane do tego, żeby nam tę energię zapewniać, nie spełniają swojej roli. Gdyby spełniały, nie mielibyśmy luki węglowej, a dostępność innych źródeł  byłaby większa.

- Udałyśmy się do Egiptu, ponieważ wiedziałyśmy, że nasi politycy nie będą traktowali tego szczytu na poważnie. Ważą się tutaj losy polityki klimatycznej, a więc nasze losy, to też ten głos ze strony aktywistów klimatycznych musi wybrzmieć w tym miejscu -  powiedziała Dominika Lasota, aktywistka klimatyczna związana z ruchem Fridays For Future i inicjatywą „Wschód”, w  popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej. - To ważne żebyśmy tu byli, widzimy co się dzieje. Politycy przylatują na dwa dni, wydają piękne – głośne przemówienia, wypiją wspólnie szampana i wracają do domu i kryzys klimatyczny odhaczony. Dalej można przyjaźnić się z prezesami spółek energetycznych – powiedziała Lasota, dodając: - Dla mnie to jest nieakceptowalne. Musimy walczyć o to, żeby tę politykę sprowadzić na ziemię. Żeby to robić musimy być w takich miejscach, jak teraz.

- Czy politycy – decydenci traktują to, co mówicie i was poważnie? – zapytała gospodyni programu. - Oni słyszą nasz głos tutaj, ale przez to, że żądamy przyspieszenia sprawiedliwej transformacji, odejścia od paliw kopalnych, że musimy pociągnąć spółki energetyczne, które zarabiają teraz krocie, nie jest to dla nich wygodne – odpowiedziała Dominika Lasota. - Czy politycy wdrożą to, czego żądają ludzie z całego świata, to na tym szczycie klimatycznym się nie dowiemy, a dopiero w najbliższych miesiącach, kiedy nastąpi zmiana kierunku polskich władz, chociażby w temacie kryzysu energetycznego – stwierdził popołudniowy Gość Radia ZET. - Internauci pytają, czy wie pani, jaki ślad węglowy zostawia samolot na trasie, którą odbyła pani do Egiptu? – zapytała Beata Lubecka. - Kolega to obliczył i zapewniam, że jest to trochę mniej, gdybyśmy przebyli całą drogę samolotem. Ślad węglowy zostawia każda nasza aktywność, a transport publiczny nadal jest za mało rozwinięty, żebyśmy mogli przyjechać tu bezemisyjnie – odpowiedziała Lasota.

- Nam często zarzuca się, że używamy plastikowych butelek, albo jeździmy samochodami. Tymczasem najwięksi emitenci, to są korporacje, spółki paliwowe, również polskie. To jest przemysł. Skala emisji, która oni generują jest nieporównywalna do tego, co my ludzie emitujemy na co dzień. To na nich musimy zwracać największą uwagę w tym momencie.

Słuchacz pyta: Kto zapłacił za pani podróż? - Zbierałam swoje oszczędności, ale też prosiliśmy różne organizacje klimatyczne polskie i zagraniczne. Robiliśmy zrzutkę, żeby tutaj być.  Czy Fundacja Batorego wspierała ten wyjazd? – W tym momencie nie. Do Glasgow tak. Tym razem m.in. Europejska Fundacja Klimatyczna.

„Energia jądrowa, to taka trochę bajka i ułuda”

- Dane miksu energetycznego z tego roku. Dominuje węgiel kamienny ponad 51%, brunatny 29%, farmy wiatrowe 8%, inne 7%. Czym ten węgiel zastąpić, energią jądrową? – zapytała prowadząca.  - Energia jądrowa to taka trochę bajka i ułuda. Elektrownie jądrowe najwcześniej powstaną za 15, 20 lat. Atom, to nie jest prawdziwe rozwiązanie na kryzysy, które są tu i teraz – odpowiedziała gość. Minister Ziobro twierdzi, że powinniśmy stawiać na węgiel, jak Japończycy, bo to gwarantuje bezpieczeństwo energetyczne. - To ja się zapytam ministra Ziobro dlaczego, skoro polski węgiel jest tak bezpiecznym surowcem, przez ostatnie lata rządów PiS 20% węgla spalanego przez polskie elektrownie pochodzi z Rosji?

Lasota kontynuowała wątek polskiego węgla mówiąc: - Polski węgiel jest drogi, warunki w polskich kopalniach są coraz trudniejsze, wydobycie staje się coraz bardziej niebezpieczne dla górników. Sami górnicy wiedzą, politycy obiecują im wydobycie przez 20-30 lat, a widzą, że świat się zmienia. Węgiel w Polsce staje się coraz bardziej nieopłacalny. Nie ma ze strony rządu żadnych alternatyw, nie dziwię się górnikom, że chcą aby ich miejsca pracy zostały, bo dla nich to jest bezpieczeństwo ich rodzin, jakiś cel w życiu, którego polski rząd być może ich pozbawia.

Prowadząca popołudniowego Gościa Radia ZET Beata Lubecka zapytała, czy w obecnej sytuacji nie lepiej byłoby opóźnić działania europejskiej transformacji klimatycznej? - Jeżeli opóźnimy działania w kierunku polityki klimatycznej w Europie, będzie to świetny sygnał dla Putina, któremu zależy, żeby tej sprawiedliwej transformacji nie było. Im dłużej opóźniamy transformację, tym dłużej pompujemy pieniądze dla Putina. – Ale Europa nie jest miejscem produkującym najwięcej CO2. Liderami są Ameryka, Chiny, Arabowie -  zauważyła prowadząca. -To jest też kwestia pewnej odpowiedzialności. Kraje UE mają na sumieniu bardzo dużo. To nie jest argument do tego, żebyśmy i my emitowali dużo więcej – odpowiedziała Dominka Lasota.

RadioZET.pl