Zamknij

Marcin Przydacz: Scenariusz szturmu migrantów na granicy jest realny

12.11.2021 17:35
Marcin Przydacz
fot. Radio ZET

- Do tej pory sankcjami były objęte tylko przedsiębiorstwa białoruskie. Udało nam się doprowadzić do sytuacji, w której prawo pozwala na objęcie sankcjami przedsiębiorstw, które biorą udział chociażby w procederze migracyjnym. Lista sankcyjna jest na stole. Mam nadzieję, że w poniedziałek zostanie ona zaakceptowana. Na ich wejście w życie na pewno będziemy musieli chwilę poczekać - mówił w Radiu ZET wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Wiceszef polskiej dyplomacji przyznał, że przygotowane sankcje wobec białoruskiego reżimu to będzie twardy sygnał dla Łukaszenki, że Unia Europejska nie ustąpi. - Na poniedziałek zaplanowane jest posiedzenie Rady ds. Zagranicznych Unii Europejskiej. Na tym spotkaniu będzie omawiana kwestia wokół granicy z Białorusią oraz szeroko pojętej aktywności Białorusi i Rosji. Na ostatnim posiedzeniu zaproponowaliśmy nałożenie sankcji na Białoruś i zapadła wstępna decyzja o przygotowaniu listy sankcji - podkreślił gość Radia ZET.

Dopytywany przez Joannę Komolkę, czy rozważane sankcje zmuszą prezydenta Białorusi do zmiany działań, odpowiedział: “Do tej pory sankcje były zbyt słabe. Gdybyśmy kilka miesięcy temu usankcjonowali inne przedsiębiorstwa i uderzyli w sedno reżimu, to możliwe, że bylibyśmy w innej sytuacji. [..] Dzisiaj jest zupełnie inne postrzeganie tej sytuacji”.

- Polski rząd obawia się szturmu migrantów na granicę. Ten scenariusz jest realny. Białoruski reżim cały czas stara się wywołać poczucie niestabilności. Cały czas te grupy się zmieniały. Jesteśmy na to przygotowani, natomiast cały czas widzimy sygnały, które prowadzą do eskalacji konfliktu. To jest możliwe, że te próby przedarcia się do Polski będą jeszcze bardziej agresywne  - podsumował Marcin Przydacz.

"Atak Rosji na Ukrainę wciąż jest możliwy. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie"

- Ukraina wybrała kierunek proeuropejski, a Rosja tego wyboru nigdy nie zaakceptowała. Od wielu wielu lat próbuje destabilizować Ukrainę przy pomocy różnych narzędzi. Każde kolejne takie działanie jest możliwe. W tym również możliwość konfliktu zbrojnego. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - mówił w Radiu ZET Marcin Przydacz. 

Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił, że polska dyplomacja cały czas stara się monitorować sytuację Ukrainy. - Z jednej strony mamy aktywną rolę Rosji na rynku gazowym i odcięcia Ukrainy, Mołdawii od gazu. Z drugiej strony cały czas obserwujemy próby nacisków na Ukrainę i próbuję destabilizacji. Nasi sojusznicy NATO również to zauważają - podkreślił Marcin Przydacz. Wiceszef MSZ zauważył, że cały czas trwa konflikt zbrojny w Donbasie. - Mamy również okupowany Krym i działania destabilizujące na Morzu Czarnym - podsumował Marcin Przydacz.

Marcin Przydacz: Nie ma zagrożenia życia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta. Staramy się wywierać presję na reżimie białoruskim

- Sprawa Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta jest wyjątkowo trudna. Ona cały czas pozostaje na pierwszym miejscu w naszych relacjach bilateralnych polsko-białoruskich. Nie ma spotkania pomiędzy nami, gdzie ten wątek nie pojawi się jako pierwszy - mówił w Radiu ZET Marcin Przydacz. Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych przyznał, że strona białoruska cały czas utrudnia możliwość kontaktu z Andżeliką Borys i Andrzejem Poczobutem.

- Oni są naszymi braćmi. Polski konsul stara się o jakikolwiek kontakt. Mamy wiedzę na temat ich stanu zdrowia oraz ich oczekiwań. To nie jest tak, że czują się jakoś bardzo dobrze po tylu miesiącach w więzieniu, ale na tym etapie nic nie zagraża ich życiu - podkreślił gość Radia ZET.

Marcin Przydacz zapewnił, że rodziny Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta zostały objęte opieką konsularną. - Ten reżim prowadzi bardzo agresywną politykę i wziął za zakładników dwójkę naszych rodaków. Oni nie zrobili nic złego, a nam wszystkim zależy na ich uwolnieniu - podsumował wiceminister spraw zagranicznych.

Radio ZET

C