Zamknij

Piotr Woźniak: Ja nie wiem, czy jesteśmy zabezpieczeni.To stachanowskie podejście

27.09.2022 17:30

-  Ja nie wiem, czy jesteśmy zabezpieczeni. W obronie swoich stanowisk w administracji, odpowiedzialni za to postanowili przyśpieszyć. To takie stachanowskie podejście, na ogół kończące się kiepsko wykonaną robotą. Polityka energetyczne to polityka bezpieczeństwa powiedział Piotr Woźniak w popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej

Piotr Woźniak
fot. Radio ZET

W popołudniowym Gościu Radia ZET u Beaty Lubeckiej Piotr Woźniak, były    minister gospodarki (2005-2007), były prezes PGNiG powiedział: -  Ja nie wiem, czy jesteśmy zabezpieczeni. Można się z tego śmiać, ale zaopatrzenie w gaz jest sprawą poważną. Polityka energetyczna to polityka bezpieczeństwa. Jeżeli się to ignoruje, to konsekwencje mamy paskudne. Zawsze tak był i jest. Z większym, lub mniejszym opóźnieniem.

O początkach powstawania Baltic Pipe Piotr Woźniak powiedział: - Rzeczywiście udało mi się namówić pana premiera Buzka do tego, aby wszcząć rozmowy z Norwegami.Pomysł na gazociąg i połączenie z Norwegami zawsze był taki sam. Później przyszedł pan Leszek Miller i rozwalił ten kontrakt, który nie podpisał żaden rząd z rządem, tylko firma z firmami. W 2002 roku śladu nie było po tym projekcie, on został zdewastowany. Prezydentem był pan Kwaśniewski, szefem rządu Miller. Tak twierdzili, że chcą nas uniezależnić od rosyjskiego gazu, przynajmniej oficjalnie. Miller pisał w artykułach „chce kupować gaz od Rosji, proszę mi w tym nie przeszkadzać”.

- Co to znaczy dla naszego bezpieczeństwa energetycznego. Czy gazu nam wystarczy? – zapytała Beata Lubecka. - Nie wiem, co podawał PGNiG, bo ostatnio komunikaty wydawane przez nich są niewiarygodne. Wiem ile kupowałem gazu od Rosjan i to nie było 9,9 mld, było mniej – odpowiedział Woźniak, dodając: - Jeżeli ktoś nie chce odbierać jak my, to trzeba ponieść tego konsekwencje. Rosjanie nie dali nam tej możliwości, bo po prostu zamknęli przesył gazociągiem Jamalskim, ale kontrakt Jamalski, to nie to samo, co gazociąg Jamalski.

- Założenie było takie, żeby zastąpić gaz rosyjski gazem z Baltic Pipe. Po wysokiej wygranej w arbitrażu z Gazpromem, mieliśmy powiedzieć Rosjanom, że na przełomie roku 2022/23 kończymy kontrakt rosyjski. Beata Lubecka: - I mamy 27 września 2022 r. i co? Piotr Woźniak: - Powinien być dostawiany gaz w takich samych wolumenach, jak ze strony wschodniej. Obawiam się, że nie będzie. W planach i założeniach, tych sensownych, gazociąg miał być w pełni operacyjny od 1 stycznia ‘23, a nie od września ’22.

W obronie swoich stanowisk w administracji, odpowiedzialni za to postanowili przyśpieszyć. To takie stachanowskie podejście, na ogół kończące się kiepsko wykonaną robotą”.

 Ja nie mówię, że tak jest, bo to prawdopodobnie jest dobrze zrobione ­– powiedział gość Radia ZET - Rurociąg nie miał być pomnikiem przyjaźni polsko – norweskiej, tylko miał być funkcjonalną częścią infrastruktury. W związku z tym powinien pracować pełną mocą przesyłową od momentu uruchomienia. Ponieważ termin przyśpieszono, więc tutaj się rozjeżdżamy.

O możliwościach przesyłowych Baltic Pipe: - Czy on będzie operacyjny w pełni od 1 stycznia ’23? Tego nie wiem, dlatego żeby kierować się obowiązkami giełdowymi PGNiG, która powinna raportować podpisane kontrakty m.in. na zapełnienie gazociągu, ale tego nie da się wyczytać, bo raporty są składane z opóźnieniem, albo wcale.

"Jakie mamy gwarancję, że gaz pochodzący z kontraktów nie będzie gazem rosyjskim?"

- Czy mamy jakiekolwiek gwarancje zawierane z producentami na Morzu Północnym, że gaz przez nich dostarczany nie okażą się gazem rosyjskim? Gdyby było to do zakomunikowania, że cały gaz zakontraktowany od Equinor’a rocznie, nie w październiku, to byłoby napisane, że będzie w całości transportowany przez Baltic Pipe – powiedział w popołudniowym Gościu Radia ZET Piotr Woźniak, były minister gospodarki i prezes PGNiG.

- To jest dobrze postawione pytanie. Jakie mamy gwarancje, że kontrakt to będzie gaz pochodzący bezpośrednio z Morza Północnego i w całości tłoczony przez Baltic Pipe? Norwedzy nie chcieli tak tego powiedzieć, co uruchamia wyobraźnię i spekulację. Oni są niesłychanie precyzyjni i wymagający – powiedział Woźniak.

Beata Lubecka: - Firma norweska nie jest w stanie dostarczyć takiej ilości gazu? Piotr Woźniak: - Prawdopodobnie skorzystają z innej drogi. Jeśli kontrahenci tylko będą mieli taką możliwość. Jeśli warunki dostaw z innych źródeł będą odpowiednio atrakcyjne.

Wiele mówi się o tym, czy możliwości przesyłowe Baltic Pipe są wystarczające? - Przy rezerwacji mocy gazociągu obowiązują regulacje europejskie. Z zasady 10% mocy nie może być kontraktowane na długo, tylko w krótkich terminach, na tzw. aukcjach. Więc jeżeli nominalna zdolność jest 10, to do długiej kontraktacji pozostaje 9. Myśmy jeszcze zostawili jeszcze 5%, więc 85% mocy powinno należeć do PGNiG i powinno być zakontraktowane w długim terminie. To co najmniej 8,5 mld. m/3. Nie mogłem się doczytać w raportach spółki, czy to jest zakontraktowane.  

 

Jest jeszcze coś takiego, jak wydobycie własne. - Tylko polskiego gazu nikt nie będzie tłoczył do Baltic Pipe, żeby go potem odebrać, tego z Pakistanu też, zostaje ten gaz na Morzu Północnym. Zacytowałem ten poprzedni komunikat z pamięci, on jest nie do zrozumienia. To jest bełkot – odpowiedział Piotr Woźniak.

Gaz-Systemu szacuje zapotrzebowanie na 18 mln. m/3, były prezes PGNiG odpowiada: -  Bardzo możliwe. Czy Polska zapewni tyle gazu? Ja nie wiem. Trzeba na wiarygodnych danych. Nie są podawane, a ja z nich korzystam. To jest wbrew prawu. Ale dowiadujemy z ust polityków, że został zawarty kontrakt z firmą, ale nie ogłasza tego spółka, to jest przekroczenie prawa.

„Tego nie udało się moim następcom zdewastować.”

- Magazyny wypełnione w 99%? To jest następny przesąd. Magazyny wypełnione w całości i co roku od 60 lat na 1 października. Inaczej zdejmowało się głowę temu, kto nimi zarządzał. Te 3 mld m/3 od 1 października będą uwalniane do sieci – powiedział Piotr Woźniak, dodając: - Jest jeden optymistyczny fragment. Przetarg rozpisany na budowę „metanowców”, został pozytywnie rozstrzygnięty i w tej chwili dwa kadłuby są gotowe. Jeden „Lech Kaczyński” i drugi „Grażyna Gęsicka”. Tego nie udało się moim następcom zdewastować.

RadioZET.pl