Zamknij

Staroń: System musi być naprawdę beznadziejny, skoro dochodzi do wycieków matur

Jakub Plecha
04.05.2021 15:16

- Matury są mniejszym problemem emocjonalnym dla tegorocznych maturzystów niż wizja ich przesunięcia czy odwołania - mówił Przemysław Staroń w Radiu ZET. Zdaniem Gościa Radia ZET, matura od dawna przestała być egzaminem dojrzałości, a największym problemem jest to, że w uczniach zabija się kreatywność i liczy się jedynie dobry wynik z testu. 

- W zeszłym roku rząd ogłosił dwutygodniowy lockdown i co chwila informował, że "zobaczymy i damy znać". Decyzja o powrocie uczniów do szkół czy przesunięciu terminu matur była co chwila przeciągana - zauważa gość Radia ZET. Zdaniem Przemysława Staronia, stan ciągłej niepewności powodował ogromny stres wśród chociażby maturzystów z roku szkolnego 2019/20. - Jeżeli chodzi o tegoroczne matury, uczniowie nauczyli się jak radzić sobie z wyzwaniami pandemicznymi. Odbycie się egzaminów jest stosunkowo małym złem - dodał.

Pytany przez Damiana Michałowskiego o prawdopodobne wycieki maturalne, do których doszło na Podlasiu, odpowiada: Być może doszło do wycieku tematu z matury. Kiedy pojawiła się perspektywa przeprowadzania jakichkolwiek testów podczas nauczania zdalnego to alarmowano, że dzieciaki ściągają. To świadczy o tym, że w obecnym systemie edukacji liczy się dobry wynik czy wysoki procent na egzaminie. System musi być naprawdę beznadziejny, skoro dochodzi do takich wycieków. Jest to objaw tzw. "choroby testozy”.

Przemysław Staroń odniósł się również do pomysłu całkowitego zrezygnowania z matur. - Moim zdaniem dużo lepiej będzie jeżeli egzaminu ósmoklasisty czy matur w ogóle nie będzie - ocenił Gość Radia ZET. Jak podkreśla Nauczyciel Roku 2018, tego typu egzaminy tworzą sytuację uwikłania, która dotyka zarówno uczniów jak i nauczycieli. - Szkoły skupiają się na wynikach z egzaminów. Uczniowie powinni znać wymagania na różnie kierunki studiów, żeby mogły modyfikować swoją drogę edukacji - dodał.

Nauczycielom brakuje wsparcia psychologicznego, już teraz wielu z nich odczuwa wypalenie

- Przypomina mi się transparent ze Strajku Klimatycznego: “Dlaczego każecie nam się uczyć, skoro sami nie słuchacie naukowców” - tak sprawę listu protestacyjnego uczniów skomentował Przemysław Staroń w Radiu ZET. Jak twierdzi, minister Przemysław Czarnek popełnia fundamentalne błędy przy podejmowaniu decyzji o procesie kształcenia. - Uczniowie potrafią się uczyć, gdy są w komfortowej i empatycznej relacji. Młodzi ludzie o edukacji wiedzą więcej niż te “sabaty boomerów”, które podejmują decyzje - dodał.

Przemysław Staroń odniósł się do słów ministra edukacji, który stwierdził, że "stres wielu z uczniów jest spowodowany tym, że trzeba będzie się pofatygować do szkoły”. - Minister Czarnek próbuje rozróżniać obowiązki od stresu. Świadczy to jedynie o tym, że nie zna on podstawowego prawa Yerkesa-Dodsona, które rządzi psychologią. Kiedy mamy dużo obowiązków to rośnie poziom stresu. Im więcej go odczuwamy tym trudniej wykonywać nam określone zadania - tłumaczył psycholog i nauczyciel Przemysław Staroń w Radiu ZET.

- Nauczycielom brakuje systemowego wsparcia psychologicznego. Uczniowie są najważniejsi, ale istotna jest w tym wszystkim rola pedagoga. Kiedy lecimy ze swoim dzieckiem samolotem i zaczyna brakować tlenu. Wypadają maseczki tlenowe. Kto ma założyć ją jako pierwszy? Zawsze dorosły, bo jeżeli tego nie zrobi i zemdleje to dziecko może tego samo nie zrobić. Nauczyciel musi otrzymać maksymalnej opieki, bo wielu z nich jest na granicy wypalenia - mówił Przemysław Staroń w Radiu ZET.

Pytany przez Damiana Michałowskiego, jakich zmian dokonałby jako minister edukacji narodowej, odpowiada: Wywaliłbym wszystko, co się da i powiesiłbym w gabinecie portrety Pana Kleksa, Mary Poppins i Albusa Dumbledore’a.

Przemysław Staroń ocenił, że kluczowe jest uspokojenie nauczycieli. - Priorytetem systemu oświaty jest przeprowadzenie badań nt. edukacji. Wszyscy zachwycają się szkołami w Finlandii, a oni takie obserwacje rozpoczęła w latach 70. XX wieku - dodał.

RadioZET.pl