Marcin Przydacz: Jest po wyborach, rozmawiajmy o Polsce. Trzaskowski przegrał, jest niewybieralny
- Jest już po wyborach, możemy teraz rozmawiać o Polsce, a nie prowadzić kampanijną dyskusję, o tym jak świetnym kandydatem był Rafał Trzaskowski, a złym Karol Nawrocki - tłumaczył Marcin Przydacz, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były prezydencki minister w "Popołudniowym Gościu Radia ZET", jak sam zdradził, do naszego studia przyjechał prosto z siedziby PiS, ze spotkania z udziałem władz partii i prezydenta elekta.
Przydacz ocenił, że “Trzaskowski przegrał i przegrał też swoją karierę polityczną”. - Czy ktoś będzie chciał inwestować dalej w karierę Trzaskowskiego? - pytał.
Przypomniał, że Trzaskowski “dwa razy przegrał wybory prezydenckie, ewidentnie widać, że jest niewybieralny na to stanowisko”.
Wygrał Karol Nawrocki. - Nawrocki był świetnym kandydatem, świetnie prowadził kampanię i przez pięć lat będzie udowadniał, że to był dobry wybór - zapewnił Przydacz.
- Byłem w sztabie i jestem, wspieramy prezydenta elekta w nowych aktywnościach - zdradził.
- Wracam prosto z Nowogrodzkiej, ze spotkania, także z udziałem prezydenta elekta - mówił i przekazał, że Nawrocki “dziękował całemu sztabowi, wszystkim ludziom”. - Nie było żadnego toastu, to było robocze spotkanie, nie uroczyste - dodał
Przekazał, że “ja, jako że zajmowałem się polityką międzynarodową, to myślę, jak tu składać podziękowana na gratulacje spływające od przywódców światowych”.
- Są już gratulacje z Francji, Niemiec, z Ukrainy, z państw Bałtyckich - wymieniał i dodał, że “będziemy też umawiać w najbliższym czasie bezpośrednie kontakty z tymi prezydentami, pewnie telefoniczne”. Ocenił, że to jest reguła w takich sytuacjach, “tak samo było w 2015, po wygranej Andrzeja Dudy”.
- Będziemy starać się budować te kontakty i rozmowy z politykami zagranicznymi - podsumował.
Przydacz w Radiu ZET: Polacy nie uwierzyli, że to przez Dudę rząd nie może uchwalać ustaw
- Polacy nie dali wiary w ten zakłamany komunikat, że to niby przez prezydenta Andrzeja Dudę, w sytuacji, w której żadna z tych ustaw nie trafiła w ogóle na biurko prezydenta, bo ci lenie z rządu nie byli w stanie jej stworzyć, a drudzy lenie z koalicji rządzącej nie byli w stanie jej przegłosować - tłumaczył Marcin Przydacz, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były prezydencki minister w "Popołudniowym Gościu Radia ZET".
- Ja mam nadzieję, że pan premier Donald Tusk dzisiaj poda się do dymisji - powiedział. - Polacy nie chcą tego rządu, widać to było po głosowaniu - tłumaczył Przydacz.
Dodał, że “nam by odpowiadało to, żeby w Polsce funkcjonował rząd, który jest w stanie realizować to, czego oczekują od niego Polacy. Ten rząd przez ostatnie półtora roku nie wykonał w zasadzie nic i dla tego dostał czerwoną kartkę, ze stu obietnic nie zostało nic”.
- Polacy nie dali wiary w ten zakłamany komunikat, że to niby przez prezydenta Andrzeja Dudę, w sytuacji, w której żadna z tych ustaw nie trafiła w ogóle na biurko prezydenta, bo ci lenie z rządu nie byli w stanie jej stworzyć, a drudzy lenie z koalicji rządzącej nie byli w stanie jej przegłosować - zaznaczał.
Zdaniem Przydacza, “ten rząd dostał czerwoną kartkę, większość Polaków wypowiedziało się w wyborach bezpośrednich”. - To nie jakieś sondaże, to bezpośrednie głosy na kandydata związanego z opozycją i przeciwko kandydatowi będącego zastępcą Donalda Tuska - mówił.
Ocenił, że “widzą to nawet politycy z wewnątrz koalicji. Dzisiaj wystąpienie marszałka Szymona Hołowni, takie pełne emocji, buńczuczne. Co prawda, jak zwykle pan marszałek Hołownia już po 10 minutach się wycofuje z tego, co mówi. Najpierw tam odgraża się Donaldowi Tuskowi, później nie wiem, czy na zasadzie SMS-a, czy dostaje sygnał do ucha, że jednak trzeba stanąć na baczność i trochę tak to wygląda, ale widać ewidentnie, że zrozumieli, co zresztą sam marszałek mówił, że to czerwona kartka dla rządu”.
Na dziś na godzinę 20:00 premier zapowiedział wystąpienie. Według medialnych doniesień, ma zwrócić się do Sejmu o wotum zaufania wobec rządu.
Przydacz w Radiu ZET: Ukraina powinna zabiegać o to, by Polacy chcieli ją w NATO i UE
- Ukraina musi zacząć zabiegać o to, aby Polska i Polacy przede wszystkim, polscy obywatele chcieli Ukrainę przyjąć do NATO, Unii Europejskiej - oświadczył Marcin Przydacz, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były prezydencki minister w "Popołudniowym Gościu Radia ZET".
Wskazał, że “dzisiaj nie ma przestrzeni do tego, aby Ukraina mogła wejść do NATO, bo trwa wojna i żadne państwo natowskie się nie zgodzi na to, aby być częścią tej wojny”.
- Miejsce Ukrainy jest raczej w szeroko pojętej wspólnocie Zachodu niż Wschodu i to jest w naszym interesie. Natomiast dzisiaj nie ma ku temu ani warunków geopolitycznych, ani Ukraina na to nie jest gotowa, ani nie ma pełnej zgody wśród wszystkich członków NATO - tłumaczył.
Dodał, “i czwarte, najważniejsze, to będzie nasz sygnał do Ukrainy. To Ukraina musi zacząć zabiegać o to, aby Polska i Polacy przede wszystkim, polscy obywatele chcieli Ukrainę przyjąć do NATO, Unii Europejskiej. To jednak jakby państwo polskie należy do Polaków i to oni będą decydować o tym w jakim kierunku ma być prowadzona polityka zagraniczna”.
- Jeszcze raz powtórzę, uważam, że miejsce Ukrainy gdzieś w przyszłości jest w szeroko pojętych strukturach Zachodu. Ale Ukraina musi zacząć też zabiegać o to - wskazał.
Przypominał, że na przykład “mamy ciągle nierozwiązane kwestie historyczne”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET