Pasożytnictwo cieplne to olbrzymi problem. Jak się przed tym bronić?
Pasożytnictwo cieplne to coraz częstszy problem. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że przykręcając kaloryfery w swoim mieszkaniu, po prostu kradnie ciepło sąsiadów. Jak temu zaradzić?
Czym jest pasożytnictwo cieplne?
Wzrost cen energii sprawia, że dużo poważniej podchodzimy do kwestii oszczędzania. Nie chcąc narażać się na duże opłaty za ogrzewanie w okresie jesienno-zimowym próbujemy "sprytnie" zarządzać domowym ciepłem. Jednym ze sposobów jest przykręcanie kaloryferów.
Niektórym wydaje się, że utrzymywanie niskich temperatury w mieszkaniu ma wpływ tylko na ich mieszkanie. W końcu to oni liczą się ze spadkiem ciepła i koniecznością założenia grubszego swetra. Jednak sprawa nie jest tak prosta, bo w ten sposób po prostu ogrzewają się ciepłem sąsiadów. To, że ich liczniki "nie biją", oznacza tyle, że u sąsiadów jest wręcz odwrotnie. W ten sposób — nawet nieświadomie — można zostać "pasożytem cieplnym".
Pasożytnictwo cieplne prowadzi do nierówności w rozliczeniach za energię cieplną, bo sąsiedzi, aby utrzymać tę samą temperaturę w swoim mieszkaniu, muszą mocniej odkręcić kaloryfery. Do tego rosną koszty ogrzewania całego budynku, ale ich podział nie jest sprawiedliwy.
Czy można uchronić się przed cieplnym pasożytnictwem?
Problem tzw. pasożytnictwa cieplnego jest coraz częstszym wyzwaniem dla spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. Szereg przepisów reguluje to zagadnienie, m.in. ustawa o efektywności energetycznej, prawo budowlane, a także rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska. Aby radzić sobie z "pasożytami", wspólnoty i spółdzielnie mogą podjąć szereg kroków. Jednym z nich jest na przykład instalacja indywidualnych ciepłomierzy. Wówczas rozliczenia dokonywane są na podstawie rzeczywistego zużycia energii cieplnej. Inny sposób to wprowadzenie minimalnej temperatury, która ma być utrzymywana w lokalach. Spółdzielnie mogą też montować podzielniki kosztów ogrzewania, które mierzą różnice w temperaturze pomiędzy grzejnikami a pomieszczeniami.
Niestety, część ekspertów jest zdania, że takie metody nie są dostateczne. Dr Kazimierz Dudziński ze Stowarzyszenia ds. Rozliczania Energii, na łamach Portalu Samorządowego zaznacza, że "ten, kto kombinuje, może płacić średnią, a nie tyle, ile marnotrawi".
Źródło: Radio ZET/serwisy.gazetaprawna.pl/portalsamorzadowy.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET