AI zabierze ludziom pracę? “Nie możemy wszyscy zostać hydraulikami”
- To jest temat nr 1 w mojej głowie. Codziennie o tym myślę. W mojej bańce informacyjnej jestem tym bombardowany - żali się Arek, programista z Warszawy. Jest jedną z niewielu osób, które poważnie zastanawiają się nad swoją przyszłością zawodową w czasach ekspansji sztucznej inteligencji. A jest się czego bać, bo w Polsce podatnych na automatyzację zadań przez AI jest ponad 5 mln stanowisk.
- Według ekspertów NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy ponad 800 tys. osób pracuje w zawodach o najwyższej podatności na AI.
- Czy pracownicy obawiają się wpływu sztucznej inteligencji na ich pracę? - Próbuję przewidywać, co się wydarzy w przyszłości, ale tak naprawdę tego nikt nie wie - mówi Arek, programista.
- Mariusz, doświadczony programista z Poznania, nie boi się, że straci pracę przez AI. - To nie jest tak, że duży model językowy zrobi za ciebie wszystko.
- Nie tylko branża IT jest zagrożona wpływem AI. Najbardziej podatną grupą zawodową są pracownicy biurowi. Wśród nich aż 71,6 proc. wykonuje zadania możliwe do zautomatyzowania.
Arek jest programistą w stolicy. Ma 35 lat, ale już sporo doświadczenia. Zaczynał w liceum od tworzenia grafik 3D. Skończył studia informatyczne. Dziś pracuje w firmie, która zajmuje się m.in. tworzeniem konfiguratorów mebli dla sklepów internetowych. - Chodzi o to, żeby użytkownik mógł sobie zobaczyć mebel z różnych stron, poobracać nim i przyjrzeć się jego detalom. Później może sobie nałożyć jakiś materiał na niego i zobaczyć końcowy efekt - tłumaczy.
Jeszcze rok temu zajmował się tworzeniem stron internetowych. Firma, w której przepracował osiem lat, w końcu upadła. Nie było to jego największe zmartwienie, bo i tak od dłuższego czasu nie widział przyszłości w tej pracy. - Podejrzewałem, że lada chwila sztuczna inteligencja sama będzie generowała szablony stron internetowych. To jest rzecz powtarzalna i mało skomplikowana. Pracując w poprzedniej firmie, już widziałem takie generatory - opowiada.
Sztuczna inteligencja zastąpi ludzi? Jedna firma, jeden człowiek i agenci AI
Według ekspertów NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) ponad 800 tys. osób (co stanowi 4,9 proc. zatrudnionych) pracuje w zawodach o najwyższej podatności na AI. Czyli tych, w których wykonywanie większości zadań może przejąć sztuczna inteligencja. Zadania związane z projektowaniem stron internetowych są wysoko podatne na automatyzację. Sztuczna inteligencja zastąpi ludzi m.in. w opracowywaniu scenariuszy projektów tekstowych, graficznych, fotograficznych w celu tworzenia stron www.
- Co prawda klient sam sobie nie wygeneruje strony internetowej, ale pójdzie do agencji marketingowej, która stworzy mu ją bez udziału programisty - twierdzi Arek.
Zawody związane z marketingiem internetowym też są jednak podatne na działanie sztucznej inteligencji. - Facebook chce sam robić całe kampanie marketingowe. Jest bardzo prawdopodobne, że jak rozwiną swoją sztuczną inteligencję, to wyprą agencje marketingowe. Nie będziesz już potrzebował strony internetowej, bo będziesz obecny w mediach społecznościowych - wyjaśnia programista.
Arek widzi sporo zagrożeń wynikających z wpływu sztucznej inteligencji na jego pracę, ale dostrzega też sporo ułatwień. - Na początku mieliśmy w kontraktach, że nie można używać sztucznej inteligencji, bo niejasne były kwestie np. z wykorzystaniem praw autorskich. Teraz jednak firma wykupiła pakiet jednej z firm dostarczających narzędzia AI. Używamy tego i muszę przyznać, że niesamowicie przyśpiesza to naszą pracę – mówi.
Według Arka wielu programistów może teraz szybciej tworzyć prototypy, czy pisać kod. Doświadczone osoby mogą skorzystać z tego, gorzej z młodymi pracownikami. Ich zadania mogą wykonywać już algorytmy. - Kod stworzony przez juniora jest już gorszy od tego wygenerowanego przez AI. Dlatego zatrudnia się już mniej początkujących osób, a coraz więcej poszukuje się ekspertów. Najlepiej takich z umiejętnościami związanymi z AI - mówi Arek i dodaje:
- To może doprowadzić do tego, że jeden ogarnięty człowiek będzie mógł w stanie założyć firmę, do której nie będzie potrzebował zatrudniać zbyt wielu ludzi. Agenci AI będą mu pomagać w projektach - zauważa programista.
Prompty, czyli instrukcje dla modelu AI, ktoś musi jednak pisać i sprawdzać. Bez udziału człowieka sztuczna inteligencja nie może zostać w pełni zastosowana. - Sama technologia nie wygeneruje super aplikacji. Trzeba mieć trochę pojęcia o tym, jak dobrze napisać prompt - mówi Arek.
Wtóruje mu Mariusz, programista z Poznania: - Faktycznie, jak wiesz, co chcesz zrobić i dobrze to opiszesz, to AI wygeneruj w kilka minut to, co pisałbyś cały dzień, albo testował kilka dni - potwierdza i dodaje: - Ale to też nie jest tak, że duży model językowy zrobi za ciebie wszystko.
“Nikt nie chciałby, że jakiś automat robił przelewy”
Mariusz jest senior developerem (stanowisko doświadczonego programisty). Ma prawie 10 lat doświadczenie w pracy jako programista. Głównie zajmuje się dużymi systemami, np. bankowymi. Teraz pracuje nad projektem systemu do zamawiania biletów, np. na pociąg czy autobus.
- AI wszędzie nie będzie stosowane samodzielnie, np. w instytucjach bankowych. Chyba nikt nie chciałby, żeby jakiś automat robił przelewy, albo pieniądze na koncie były podatne halucynacjom AI. W bankowości wszystko musi być czarne albo białe - wyjaśnia.
Halucynacje sztucznej inteligencji to zjawisko polegające na tym, że model generuje fałszywe, a nawet absurdalne odpowiedzi. W wielu projektach duży nacisk kładzie się na bezpieczeństwo. Arek w tej kwestii nie polegałby wyłącznie na pracy sztucznej inteligencji. - Bałbym się użyć w oprogramowaniu samolotu kodu, którego nie zrozumiał wcześniej człowiek. Dlaczego? On mógłby być na przykład złośliwy i doprowadzić do katastrofalnych skutków – stwierdza programista z Warszawy.
Mariusz dostrzega jeszcze inną kwestię, w której AI nie ma przewagi nad człowiekiem. To relacje międzyludzkie. - Praca programisty to nie tylko klepanie kodu, ale również wyciąganie informacji od klienta, jak projekt ma wyglądać, jak ma działać produkt. Oczywiście to również można zautomatyzować, ale wiele ludzi wciąż woli pogadać o tym w cztery oczy niż z czatbotem - zapewnia.
“Sztuczna inteligencja nie rozumie emocji”
Aleksandra, graficzka z Warszawy, uważa, że w jej pracy równie ważne, co relacje międzyludzkie, są emocje. - Projekty, które tworzę, muszą wywoływać emocje. Mają wzruszać, a innym razem bawić. Sztuczna inteligencja nie rozumie emocji - przekonuje.
Dwa lata temu Aleksandra skończyła studia z grafiki komputerowej. Gdy zaczynała studiować, o sztucznej inteligencji nie mówiło się jeszcze za wiele. Gdyby było inaczej, to i tak wybrałaby te studia. Według graficzki popularność AI zwiększy zapotrzebowanie na kreatywne pomysły. - Na takie, które mogą zrodzić się w głowie człowieka, a nie zostaną wygenerowane przez AI. Co innego jest robić reklamę ze stockowym (dostępnym w bazie) zdjęciem, a co innego przygotowywać kampanię reklamową, do której zatrudnia się fotografów, modelki czy aktorów - mówi Aleksandra.
Arek śledzi wszystkie doniesienia związane z rozwojem sztucznej inteligencji i jego wpływem na branżę informatyczną, ale również inne zawody czy dziedziny życia. - Moja dziewczyna twierdzi, że za dużo się tym faszeruję. Pewnie ma rację, bo cały czas jej pierdzielę o nowinkach ze świata technologicznego. Bardzo mnie to interesuje, bo nie wiadomo, co się stanie w najbliższej przyszłości.
Programista należy jednak do nielicznej grupy osób, które zaprzątają sobie głowę rosnącym wpływem sztucznej inteligencji na życie Polek i Polaków. Aż 2/3 uczestników badania NASK i ILO nie potrafi powiedzieć, czy to dla nich pozytywne, czy negatywne zjawisko.
- Myślisz, że AI kiedyś cię zastąpi? - pytam Arka.
- Próbuję przewidywać, co się wydarzy w przyszłości, ale tak naprawdę tego nikt nie wie. Czasami ludzie trochę przesadzają w swoich wyobrażeniach o zastąpieniu nas przez AI, ale z drugiej strony zastanawiam się, czy akurat w tym przypadku te wyobrażenia nie są niedoszacowane. Postęp w rozwijaniu sztucznej inteligencji jest ogromny.
Nie tylko programiści drżą przed AI
Podatna na zastąpienie przez AI jest nie tylko branża IT. Z badań NASK i ILO wynika, że ponad 5 mln stanowisk (30,3 proc.) może zostać częściowo zautomatyzowanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. W tej grupie jest zawód korektora tekstów czy redaktora wydawniczego.
- Korektor jest ostatnią instancją, która niweluje, z założenia, drobne zmiany typu: literówki, błędy ortograficzne, ale też interpunkcyjne. Polska interpunkcja akurat jest dość złożona i zależna od kontekstów, niekiedy fakultatywna. Trudno umieścić wszystkie jej niuanse w automacie - mówi Adrian, korektor tekstów i redaktor językowy.
Adrian pracuje dla kilku wydawnictw. Jest freelancerem. Sam szuka sobie zleceń. Siłą rzeczy nie grozi mu zwolnienie wynikające z wpływu AI na jego pracę. - To jest wolny zawód. Nie mam biurka w wydawnictwie. Czasy, gdy redaktor językowy czy korektor tekstów był zatrudniony na etacie w wydawnictwie, już dawno minęły - opowiada Adrian.
Nie uważa, żeby AI było w stanie zastąpić korektorów w ciągu dwóch najbliższych lat. Potem będzie obserwował, jak proces się rozwinie. Sam często korzysta z pomocy narzędzi sztucznej inteligencji. - Korektorzy sami automatyzują sobie pracę, korzystając ze skryptów do tekstu, które automatycznie niwelują najczęstsze błędy. Współpracuję trochę z AI i widzę, że nie potrafi ona w pełni śledzić kontekstów i posługiwać się poprawną interpunkcją. A “czyszczenie” tekstu to jest zadanie korektorów – tłumaczy Adrian.
Czy w przyszłości sztuczna inteligencja nauczy się tego? Być może. Adrian nie ma wątpliwości, że część wydawców będzie starała się zastąpić korektorów narzędziami AI. Spora grupa czytelników dostrzega w tekstach np. literówki, ale już niekoniecznie błędy interpunkcyjne czy językowe. - Zresztą i tak nie przywiązują dużej wagi do poprawności językowej - nie kryje Adrian i dodaje:
- Jest taki lekki niepokój, kiedy dowiaduję się nowych rzeczy na temat sztucznej inteligencji. Czy bardzo się jej obawiam? Nie, bo nie opieram swojej pracy mocno na korekcie, tylko redakcji.
Książki obronią się przed sztuczną inteligencją? “Nie wiem, jak długo”
Adrian jest nie tylko korektorem, ale również redaktorem językowym. Musi śledzić fabułę i nierzadko ingerować w bieg wydarzeń. Redaktor pracuje również nad spójnością tekstu i “szlifuje” język. To praca kreatywna, która dla AI na razie jest zbyt dużym wyzwaniem. - Język polski jest na tyle bogaty, że czasami trzeba wręcz tropić synonimy, szukać odpowiednich wyrazów bliskoznacznych, które nie zaburzą sensu i będą pasować do stylu książki czy idiolektu danego bohatera - wyjaśnia.
O ile w prozie gatunkowej, w kryminałach, w obyczajach i literaturze młodzieżowej AI będzie bardziej przydatna, o tyle literatura piękna będzie dość mocno bronić się przed wpływem sztucznej inteligencji. - W niej potrzeba wrażliwości człowieka-redaktora i mniej schematycznych pomysłów, które teraz może zaproponować AI - tłumaczy Adrian i podobnie jak poprzedni rozmówcy kładzie nacisk na relacje międzyludzkie: - Dużą rolę we współpracy z autorami czy tłumaczami odgrywa rozmowa z nimi i wspólne dyskutowanie pomysłów.
Adrian jest w branży od 9 lat. Nie myśli o przebranżowieniu się czy szkoleniach ze sztucznej inteligencji. - Jestem młodym redaktorem. Raczej myślę o szlifowaniu swoich umiejętności zawodowych, aby jak najdłużej nie dało się mnie sensownie zastąpić - wyjaśnia.
A co z zarobkami? Czy automatyzacja działań przez AI spowoduje spadek wartości pracy korektora? Adrian przez chwilę zastanawia się, że może wówczas wydawcy więcej będą płacić głównemu redaktorowi, gdy oszczędzą na korekcie. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że sam w to nie wierzy.
- To jest trochę myślenie życzeniowe. Nie mam pewności, że budżet zaoszczędzony na korektę będzie przeznaczany na prace redaktorskie czy językowe, a nie na promocję - racjonalizuje.
Naturalnym awansem dla redaktora jest stanowisko tłumacza albo copywritera. To mało optymistyczny scenariusz, bo oba te zawody są bardzo podatne na automatyzację zadań przez sztuczną inteligencję. Adrian widzi pozytywy gdzie indziej. - Wydawcy boją się powierzać pracę nad książkami wyłączenie narzędziom AI. Przy publikacjach internetowych pewnie już się to dzieje. Książki jeszcze się przed tym bronią, ale nie wiem, jak długo.
Elastyczność, otwartość i ograniczone zaufanie. Recepta na AI
Według badań najbardziej podatną grupą zawodową na wpływ sztucznej inteligencji są pracownicy biurowi. Wśród nich aż 71,6 proc. wykonuje zadania możliwe do zautomatyzowania, a niemal połowa (47,2 proc.) znajduje się w grupie najwyższego ryzyka.
Małgorzata Horbal mieszka w Gdyni, ale może pracować dla klientów z całej Polski - nie tylko. Jest wirtualną asystentką. Ma szeroki zakres kompetencji i obowiązków. Tworzy ogłoszenie o pracę, analizuje aplikacje kandydatów, robi reaserch, a nawet tworzy grafiki, czy prowadzi księgowość. - Wirtualna asystentka to bardzo elastyczny zawód. Jeśli coś się zmienia, można dostosować kierunek działania i rozwijać się w nowym obszarze - opowiada.
Małgorzatę praktycznie w każdym zadaniu wspierają narzędzia AI - choć jak tłumaczy - nie wszystko da się zautomatyzować, to raz. A dwa, brakuje jej pełnego zaufania do sztucznej inteligencji. - Jeśli chodzi o księgowość, to przepisy zmieniają się dynamicznie i to człowiek ponosi odpowiedzialność za ich interpretację. Nie powierzyłabym AI tej odpowiedzialności – mówi.
Mimo że wyniki badań NASK i ILO nie pozostawiają złudzeń co do przyszłości zawodów bazujących na pracach biurowych, to eksperci uspokajają, że AI to tylko narzędzie i nie zastąpi całkowicie ludzi. – Nie oznacza to jednak, że te zawody znikną. Po prostu pojawią się nowe zadania, których AI nie wykona – uspokaja Filip Konopczyński, dyrektor Biura i Analiz w NASK oraz współautor raportu.
Tak samo podchodzi do tego Małgorzata. AI traktuje jako wsparcie, a nie zagrożenie. To dla niej narzędzie, które przyspiesza pracę i odciąża przy rutynowych działaniach. - AI nie zastąpi czegoś, co klienci naprawdę doceniają, czyli proaktywnego myślenia, przewidywania potrzeb i wspierania biznesu, zanim ktoś zdąży o to poprosić – stwierdza.
Zwolnienia już widać. Powodem AI?
O swoją przyszłość spokojny jest też Mariusz, programista z Poznania. Jak na razie nie boi się, że sztuczna inteligencja zabierze mu pracę. Podobnie uważają jego koledzy z branży. - Projektów jest bardzo dużo. Zawsze jest coś do zrobienia. Ile ludzi tyle pomysłów. To nie będzie tak, że nagle ludziom skończą się pomysły na nowe aplikacje czy produkty. Nie ma obaw, że AI nas całkowicie zastąpi – mówi.
Mariusz przyznaje jednak, że dochodzi do zwolnień w branży IT. W Poznaniu mówiło się o kilku firmach, które znacznie zredukowały zatrudnienie. Trudno jednak ocenić, czy powodem była rosnącą popularność sztucznej inteligencji, bo wiele firm zatrudniało więcej pracowników, niż potrzebowało.
- Działały tam tzw. ławki. To znaczy, czekało się w kolejce na projekt i już za sam czas oczekiwania niektórzy płacili. Jak zauważono, że na rynku jest coraz gorzej, to komunikowano, że nie kontraktu nie przedłużono na ławkę, bo firmy nie stać na to - mówi programista.
Według Arka zwolnienia w branży to jednak działania w dłuższej perspektywie ukierunkowane na inwestycje w sztuczną inteligencję. - Pieniądze zaoszczędzone na mniej użytecznych pracownikach firmy chcą zainwestować w procesory, karty graficzne czy serwery, bo to będzie paliwem dla sztucznej inteligencji - przewiduje Arek, który nastawia się na dużą dysrupcję, czyli zmianę istniejącego porządku w swoim zawodzie.
W szybkim tempie będą powstawały nowe aplikacje i agenci AI (oprogramowanie automatycznie wykonujące zadania), których trzeba będzie się nauczyć. Kluczowe będą umiejętności wykorzystania najnowszych narzędzi sztucznej inteligencji. Odpadną ci, którzy widzą jedynie kod.
- System sam wszystkiego nie wymyśli. To człowiek jest architektem oprogramowania. Potrafi wygenerować sobie fragmenty kodu, ale jednocześnie ma wizję całego projektu w głowie - mówi Arek.
- Czy to wystarczy? - dopytuję.
- Nie wiem, ale nie możemy przecież nagle wszyscy zostać hydraulikami - podsumowuje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET