Wiemy, jak współwięźniowie powitali w areszcie Bartłomieja M. Obrońca zapewnia, że nic mu nie grozi

Redakcja
1 min. czytania
08.02.2019 11:35
Obserwuj nas na Google

Bartłomiej M. od ponad tygodnia przebywa w areszcie w Tarnowie. Mecenas Luka Szaranowicz, który reprezentuje byłego rzecznika MON i współpracownika Antoniego Macierewicza, zdradził w rozmowie z „Super Expressem”, jak Bartłomiejowi M. minęły pierwsze dni w celi.

fot. MARIUSZ GRZELAK/REPORTER

„Czołem, panie ministrze!” – takim okrzykiem mieli przywitać Bartłomieja M. osadzeni w tarnowskim areszcie. „Nic mu nie grozi i nie jest prawdą, że współwięźniowie zachowywali się w sposób agresywny wobec mojego klienta” – dodaje mecenas. Jego klient „czuje się bezpiecznie” – w celi przebywa sam. 

Dlaczego zatrzymano Bartłomieja M.? Podejrzanych łączy... apteka [WYJAŚNIAMY]

Bartłomiej M. w areszcie

Kilka dni wcześniej do mediów przedostały się informacje o warunkach, w jakich swój 3-miesięczny okres aresztu spędza Bartłomiej M. Mowa jest między innymi o porannym apelu i… zupie mlecznej z ryżem.

Bartłomiej M. w areszcie. Pobudka o 6.00 rano, apel i na śniadanie zupa mleczna

Przypomnijmy, że były rzecznik MON został aresztowany na trzy miesiące 30 stycznia. Obrońcy Bartłomieja M. złożyli jednak zażalenie na postanowienie sądu o areszcie dla ich klienta. „Kwestionujemy zasadność stosowania aresztu wobec naszego klienta Bartłomieja M.” – mówił w środę mec. Piotr Fidura. Obrońca podkreślił też, że za Bartłomieja M. poręczył sam ojciec Tadeusz Rydzyk. „Mój klient czeka na rozpatrzenie zażalenia” – mówi w rozmowie z „SE” mec. Szaranowicz.

Areszt Bartłomieja M. bezpodstawny? Obrona złożyła zażalenie

RadioZET.pl/Super Express/MK

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET