Czarnek zapowiada rewolucję. Środowisko oburzone. "Zaszkodzi przede wszystkim dziecku"
Przemysław Czarnek zlikwiduje Kartę Nauczyciela. Tak wynika z jego deklaracji, która padła podczas wystąpienia w Sejmie. Nauczyciele nie ukrywają oburzenia. Dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty Marek Pleśniar w rozmowie z Wirtualną Polską mówi wprost: - To nie jest dobry przywódca do zmiany w tym zakresie. - Likwidacja Karty Nauczyciela zaszkodzi przede wszystkim dziecku - ocenił z kolei szef ZNP Sławomir Broniarz.
Przemysław Czarnek pozostanie ministrem edukacji i nauki. W czwartek wieczorem Sejm odrzucił wniosek opozycji o wotum nieufności dla polityka. Szef MEiN z sejmowej mównicy zapowiedział też, że późną jesienią zlikwidowana zostanie Karta Nauczyciela. Zmiany w prawie dotkną wszystkich nauczycieli.
Zajmująca się edukacją dziennikarka Justyna Suchecka nie ukrywała swojego niezadowolenia z zapowiedzi Czarnka. "Likwidacja Karty Nauczyciela, którą zapowiadał z mównicy sejmowej minister Czarnek, nie jest najlepszym hasłem wyborczym. Chyba że zakładamy, iż PiS już całkiem spisało nauczycieli jako wyborców na straty" - napisała.
Czarnek zapowiedział likwidację Karty Nauczyciela
Zmiany skomentował też w rozmowie z Wirtualną Polską Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jak powiedział, minister edukacji już kilka miesięcy temu mówił o likwidacji Karty Nauczyciela. Zaznaczył, że do tej pory nie wie, jaki jest powód takiej decyzji. - Zapytaliśmy pana ministra o uwagi i zapisy, które punkty w karcie są anachroniczne i mu przeszkadzają. Do dzisiaj nie mamy odpowiedzi - ani pisemnej, ani ustnej - skwitował.
Broniarz stwierdził, że Czarnek nie zna prawa oświatowego i uznał, że lepsze będzie populistyczne stwierdzenie niż merytoryczna dyskusja. - Likwidacja Karty Nauczyciela zaszkodzi przede wszystkim dziecku - ocenił. I dodał, że w razie wprowadzenia planu Czarnka w życie, w zakresie pracy nauczycieli zapanuje wolna amerykanka. - Karta Nauczyciela jest elementem, który jest jednym z najczęściej zmienianych. Eliminuje możliwość powstania nierówności społecznych w drodze komercjalizacji edukacji - stwierdził. - Chyba że pan minister wprowadzi coś innego w zamian - dopytywał.
Bogata gmina zatrudni lepszych nauczycieli, a biedna gmina nie będzie miała na to środków. Karta zawiera cały katalog zdarzeń, które określają stosunek pracy nauczycieli. Cały zespół mechanizmów, które zobowiązują nauczyciela do najlepszej pracy z dzieckiem. Jeżeli są jakieś problemy, to najczęściej wynikają z nieumiejętnego nadzoru pedagogicznego.
Zdaniem prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego deklaracja Czarnka to puste słowa, bo o likwidacji Karty słyszymy od roku. - Poza populizmem nie pokazał żadnych dokumentów, prace się nie rozpoczęły - mówił WP. Zapowiedział także, że jeśli prace ruszą, to związkowcy będą reagowali na bieżąco.
"Nie mamy zaufania do Czarnka, bo nam dewastuje oświatę"
Dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty Marek Pleśniar także nie popiera pomysłu szefa MEiN. - Tu akurat wyjątkowo mówimy tak samo, jak związki zawodowe. Wszystko wskazuje na to, że nauczyciele na tym przegrają - stwierdził. Według rozmówcy Wirtualnej Polski uruchomiła się "negatywna selekcja do zawodu".
- Nie wierzymy w dobre intencje w tej sprawie. Uważamy, że ta grupa zawodowa powinna protestować poprzez swoje związki. Nie mamy zaufania do ministra Czarnka, bo on nam dewastuje oświatę. To nie jest dobry przywódca do zmiany w tym zakresie - mówił.
Resort edukacji jest samotną wyspą. Nauczyciele i ministerstwo to są kompletnie inne światy. Wszyscy mamy marazm i zniechęcenie w oświacie. Wszyscy czekają na zmianę polityczną, na zdjęcie ministra ze stanowiska.
- W jaki sposób minister chce jeszcze dołożyć nauczycielom pensum, skoro już teraz wszyscy nauczyciele mają nadgodziny? Nie ma już rezerw, nie przychodzą nowi kandydaci do zawodu. Młodzi nie będą pracowali za minimalną pensję. Mamy 1,5 rocznika, bo beztrosko się wymyśla reformy, likwiduje gimnazja, wprowadza do szkół sześciolatki - wyliczał.
I dodał, że raz minister straszy, że zwolni 200 tysięcy nauczycieli, a potem chce zwiększyć dla nich liczbę godzin. - To mamy za dużo czy za mało nauczycieli? Minister uprawia politykę, traktuje instrumentalnie tę branżę, nie ma o niej żadnego pojęcia - podsumował dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET