Wypadek radiowozu z nastolatkami. Nowe doniesienia w bulwersującej sprawie
Zatrzymany i przesłuchany został drugi z policjantów, który brał udział w rozbiciu radiowozu z dwiema nastolatkami – podał w środę Onet. Miał usłyszeć w prokuraturze zarzuty spowodowania wypadku oraz niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień – tak samo jak kolega z patrolu.
Wypadek radiowozu policyjnego z nastolatkami w środku wzburzył w styczniu br. opinią publiczną w całej Polsce. Mundurowi przyjechali na interwencję ws. rzekomego podpalania traw. Zatrzymali i zamknęli w radiowozie dwie nastolatki (17 i 19 lat), po czym ruszyli w drogę i niedługo później rozbili pojazd w Dawidach Bankowych. Z relacji nastolatek wynika, że po rozbiciu radiowozu policjanci składali im dwuznaczne propozycje, po czym kazali dziewczynom "sp*******ć".
Wobec funkcjonariuszy wszczęło postępowanie dyscyplinarne. Jednocześnie Komendant Stołeczny Policji zdecydował o zawieszeniu dowódcy patrolu. Śledztwo w sprawie wypadku prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Wcześniej prokurator przedstawił zarzuty jednemu z policjantów. Jak ustalił Onet, w środę 5 kwietnia podobne usłyszał też drugi z mundurowych z feralnego patrolu.
Wypadek radiowozu z nastolatkami. Nowe doniesienia z prokuratury
Informację przekazał serwisowi prof. Marek Skrzetuski, zastępujący rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej w Warszawie. "Okazało się, że drugi z policjantów przez trzy miesiące nie został nawet przesłuchany. Kiedy zapytaliśmy prokuraturę, dlaczego, usłyszeliśmy tylko, że wcześniej nie było takiej możliwości. Prawdopodobnie chodziło o to, że formalnie przebywał on na zwolnieniu lekarskim" – podał Onet.
Jak ustalił serwis, drugi z policjantów usłyszał zarzuty podobne do kolegi - spowodowania wypadku oraz niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Grozi im za to do 3 lat więzienia.
- Przyznaję, że spadł mi kamień z serca, kiedy usłyszał zarzuty również ten drugi policjant, który, jak się wydaje, był prowodyrem całej tej sytuacji. Bo już zaczęłam tracić nadzieję, że w ogóle poniosą oni karę – powiedziała Onetowi mama 17-latki. Podkreśliła jednak z rozczarowaniem, że policjanci nie odpowiadają za nieudzielenie pomocy córce i jej koleżance. - W tych zarzutach nie ma również nic o tym, że bezprawnie wzięli je do radiowozu, narażając na tak potworny stres. Jest pełno niedociągnięć w procedowaniu tej sprawy – dodała mama nastolatki.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET