Wrze po katastrofie Śląska Wrocław. Radny: "O nieprawidłowościach mówię od lat"
W niedzielę było już wiadomo, że Śląsk Wrocław spadł z ekstraklasy, bo stracił matematyczne szanse na utrzymanie się. O wystawieniu na sprzedaż klubu, który jest finansowany z budżetu miasta, mówi się od dawna. Biorąc pod uwagę kontrowersje wokół całego procesu, wydaje się, że niektórzy stracili już nadzieję na prywatyzację. - Aby móc mówić o przyspieszeniu prywatyzacji Śląska Wrocław, należy najpierw ten proces rozpocząć. Niestety władze miasta wychodzą z założenia, że klub musi być pod kontrolą polityków - mówi portalowi RadioZET.pl radny PiS Andrzej Kilijanek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego finansowanie Śląska Wrocław przez miasto wzbudza tak wiele kontrowersji?
- W jaki sposób miasto próbuje przeprowadzić proces prywatyzacji klubu?
- Jak spadek Śląska z ekstraklasy skomentował prezydent Jacek Sutryk?
Katastrofa Śląska Wrocław i kolejne obietnice prywatyzacji
Spadek piłkarzy Śląska Wrocław do I ligi przez wielu kibiców - i nie tylko - został okrzyknięty katastrofą i kompromitacją zarówno klubu, jak i miasta. Przypomnijmy - z raportów finansowych wynika, że zdecydowana większość akcji piłkarskiej spółki należy do gminy Wrocław. Przynosi jednak duże straty i funkcjonuje głównie dzięki ogromnej pomocy finansowej ze strony miasta, która wzbudza coraz więcej kontrowersji. Jednym z wielu przykładów jest sytuacja, o której pisaliśmy w październiku ubiegłego roku. Wówczas okazało się, że w 2023 roku gmina Wrocław pożyczyła Śląskowi Wrocław 13,3 mln zł. Całość nie została jednak spłacona w formie przelewu lub gotówki - "umorzono" 7,5 mln zł pożyczki w zamian za nowy pakiet akcji wyemitowanych przez klub. W stolicy Dolnego Śląska zawrzało, a radni apelowali do prezydenta Jacka Sutryka o wyjaśnienia - m.in. tego, na jakiej podstawie wyraził zgodę na podniesienie kapitału zakładowego spółki WKS Śląsk Wrocław.
Nie mniej kontrowersji wywołuje również proces prywatyzacji klubu, który ciągnie się od lat. Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zapowiadał wielokrotnie, że "prywatyzacja piłkarskiego Śląska będzie kontynuowana i klub nie będzie sponsorowany z miejskich spółek". Do tej pory kończyło się to jednak fiaskiem. Po ostatniej decyzji radnych miejskich ogłoszono kolejną próbę prywatyzacji Śląska. To już trzecie podejście do sprzedaży klubu w ciągu zaledwie dwóch lat. Potencjalni inwestorzy mogą się zgłaszać do 26 maja. Jest też nowa wycena klubu - ale utajniona. Warto dodać, że w ubiegłym roku to właśnie nagła zmiana wyceny Śląska z ok. 8 na ponad 50 milionów złotych spowodowała, że nie został sprzedany. Wkrótce wrocławianie będą się mogli przekonać, czy tym razem prezydent Sutryk rzeczywiście zamierza sprzedać klub. Kibice i niektórzy radni mają co do tego wątpliwości.
Radny: "O nieprawidłowościach mówię od lat"
Z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do niektórych radnych miejskich, do momentu publikacji artykułu odpowiedzi udzielił Andrzej Kilijanek z PiS. - Mam najgorszą opinię o postępowaniu miasta względem WKS-u. O nieprawidłowościach mówię od lat. A miasto zamiast rozpisać strategię dla klubu, opracowało opinie prawne i błędnie powoływano się na Kodeks Spółek Handlowych, żeby tylko nie udostępniać informacji radnym - mówi nam Kilijanek, odnosząc się do sytuacji, o której pisaliśmy w lutym. Wówczas Śląsk odmówił członkom komisji rewizyjnej dostępu do większości żądanych dokumentów. - To dla mnie absolutnie niedopuszczalne i wyraz absolutnej buty i arogancji, a także okazanie braku szacunku dla organu kontrolnego, a w konsekwencji również mieszkańców Wrocławia - mówił nam w lutym Łukasz Kasztelowicz, jeden z członków komisji.
Zdaniem radnego Kilijanka odkąd prezydentem miasta jest Jacek Sutryk, władze tak naprawdę nie zajmowały się sprzedażą klubu. - Prezydent chce pozyskać partnera biznesowego przez sprzedaż części udziałów. Przez ostatnie 6 lat nie kreślono planów zdjęcia z miasta odpowiedzialności prawnej i finansowej za klub. Zatem deklarowana sprzedaż jest jedynie wybiegiem PR-owym, na potrzeby polityczne prezydenta Sutryka. Bez względu na wynik obecnego postępowania, WKS wciąż będzie finansowany ze środków publicznych - zaznacza Kilijanek, który na przestrzeni dwóch kadencji wielokrotnie interweniował między innymi w sprawie przekazania milionów złotych dla klubu bez zgody rady miasta.
Zdaniem radnego przez większość czasu klub nie robił nic w kierunku maksymalizacji zysku. - Co roku podnoszono kapitał zakładowy spółki po to, żeby przekazane środki wypadły spod kontroli rady miejskiej i nie podlegały zwrotowi. W zasadzie nie było żadnych kryteriów, jakie klub ma spełnić, żeby otrzymać pieniądze. To zwykły skandal w sytuacji korzystania ze środków publicznych - mówi nam Andrzej Kilijanek. - Aby móc mówić o przyspieszeniu prywatyzacji Śląska Wrocław, należy najpierw ten proces rozpocząć. Niestety władze miasta wychodzą z założenia, że klub musi być pod kontrolą polityków i szukają jedynie bogatego naiwnego, który będzie służył jako przysłowiowy chłopiec do bicia w razie braku wyników sportowych - podsumowuje.
Wrze po porażce Śląska. "To dopiero początek"
Na temat spadku Śląska Wrocław wypowiedział się m.in. Marcin Torz, wrocławski dziennikarz. "Przenikanie polityki do sportu zawsze kończy się źle. I nie łudźcie się, że będzie lepiej - to dopiero początek złych czasów. Nie zmieni się nic, jeśli Śląsk nadal będzie miejski, a politycy nadal będą mogli liczyć na zblatowanych dziennikarzy i - niestety - część kibiców. Od dawna było wiadomo, jak to wszystko się skończy, że dojdzie to katastrofy. Ale prawie nikt nie reagował. Bo kasa się zgadza?" - napisał na platformie X.
Z kolei dziennikarz sportowy Filip Macuda pisze: "W sezonach 21/22 i 22/23 roku udało się oszukać przeznaczenie i utrzymać w ekstraklasie. W 23/24 kibice Śląska mogli się poczuć jak we wrocławskiej wariacji bajki o Kopciuszku, który został zabrany na bal i przyćmił większość jego uczestników. Wraz z końcem sezonu wybiła jednak północ, czar prysł i wszyscy znów przekonali się, że kolejnego nie będzie". W dalszej części wpisu dodaje dobitnie: "Głównym odpowiedzialnym za spadek Śląska i dramat ostatnich sezonów jest miasto i jego prezydent Jacek Sutryk, który chętnie ogrzewał się w blasku wyników i mamił wizją zapowiadanej prywatyzacji klubu, gdy akurat trwała kampania wyborcza".
Sutryk: "Klubu nie da się sprzedać od ręki"
W rozmowie z Radiem Wrocław Jacek Sutryk zwrócił uwagę, że jest obarczany winą za spadek Śląska, ale gdy klub został wicemistrzem Polski, to sukcesu nie przypisywało się miastu. W dalszej części rozmowy wyraził również nadzieję, że spadek z ekstraklasy nie wpłynie na proces sprzedaży klubu. - Tak, jak zadeklarowałem, my jesteśmy gotowi i przecież jesteśmy właściwie w tym procesie sprzedażowym od dawna. Nie ma teraz czasu, aby wyjaśnić wszystkie szczegóły, chociaż to jest ważne, bo niektórym wydaje się, że proces sprzedaży jest czymś banalnym, prostym i właściwie do zrobienia od ręki. Tak nie jest. Śląsk nie został dotychczas sprzedany właśnie dlatego, że tych silnych gwarancji od przyszłych potencjalnych nabywców, co do jego finansowania, nie było - oznajmił Sutryk w Radiu Wrocław. Zapytany o to, czy trzeba będzie teraz dopłacać do Śląska więcej, odpowiedział, że "trzeba się będzie zastanowić nad strukturą wydatków".
Oświadczenie pojawiło się również w niedzielę na stronie Śląska Wrocław. "Ten fatalny wynik sportowy jest nie do zaakceptowania i trudno się z nim pogodzić zarówno piłkarzom, trenerom, pracownikom klubu i przede wszystkim kibicom, których przepraszamy za ogrom rozczarowań, jakie dotknęły ich w tym sezonie" - czytamy we fragmencie tekstu. "Choć ten sezon w wykonaniu Śląska Wrocław był bardzo nieudany, kibice Trójkolorowych spisali się wspaniale i potwierdzili, że są nie tylko na ekstraklasowym poziomie, ale mogą być przykładem dla całej piłkarskiej Polski jak wspierać klub w trudnym okresie" - dodano.
Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET