Zamknij

Franek Broda o “Strefach Wolnych od LGBT”: Te uchwały to ewidentna prowokacja

Jakub Plecha
09.09.2021 16:00

- “Strefy Wolne od LGBT” to pojęcie, które wprowadziły samorządy, jako broń przed ideologizacją. Jednak ideologia, według słownika języka polskiego, to zbiór pewnych poglądów. A my, jako osoby LGBT nie mamy żadnego zbioru poglądów. Naszym jedynym poglądem jest tolerancja i wolność, ale to jest nasze konstytucyjne prawo - zaznaczył Franek Broda.

Dopytywany przez prowadzącą Beatę Tadlę, czy podziela słowa premiera Morawieckiego, który stwierdził, że szacunek do mniejszości seksualnych jest stosowany lepiej niż w wielu innych krajach, odpowiedział: “Jeżeli mówimy o Afganistanie, to tak. Jednak na tle innych krajów europejskich to nie jest to prawda. Rozmawiam z wieloma aktywistami i oni nie czują się w Polsce bezpieczni”.

- Ideologia to jest jedno z mniej bolesnych słów, które padają w stronę osób LGBT. Nie czuję się ideologią. Jednak, muszę przypomnieć o ciężarówkach [organizacji - red.] pro-life, które nazywają osoby homoseksualne pedofilami. Nie ma na to żadnych dowodów. [...] W każdej grupie społecznej znajdą się takie “czarne owce”. To nie jest w porządku, my ich nie bronimy - podkreślił Gość Radia ZET.

Franek Broda w przeszłości należał do młodzieżówki Prawa i Sprawiedliwości. - Jako osoba należąca do społeczności LGBT, dałem się przekonać do tego, że “LGBT to jest sekta i najgorsze zło”. Później zrozumiałem, że to głupota. To jak mają w to nie wierzyć ludzie, którzy na co dzień nie mają styczności z osobami nieheteronormatywnymi - tak retorykę wobec osób LGBT, prowadzoną przez partię rządzącą, skomentował aktywista z Młodzieżowego Forum LGBT.

Pytany o happening z tabliczkami Stref Wolnych od LGBT zorganizowany przez Barta Staszewskiego, odpowiedział: “Nie sądzę, że to była prowokacja. To było przedstawienie faktu. Boli to prawicę, bo cały świat dowiedział się o tym, że jest to homofobiczny rząd. W mniejszych miejscowościach zaczął narastać hejt wobec osób LGBT. [...] Nie ma żadnego zagrożenia tradycyjnego modelu rodziny. Jeżeli chcę w przyszłości mieć męża, to chcę się czuć bezpieczny, że nikt nie zrobi mi krzywdy, bo będę z nim szedł za rękę. Te uchwały są w ogóle niepotrzebne i są ewidentną prowokacją. To manipulowanie ludźmi i próba uzyskania lepszych wyników w wyborach”.

"Chcę być bezpieczny w szkole i na ulicy"

- Nie jestem od tego, żeby mówić premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, co ma robić. Ja to wyrażam na ulicach [podczas protestów - red.], co mi się nie podoba w rządach Prawa i Sprawiedliwości i polityce Ministerstwa Edukacji i Nauki - mówił w Radiu ZET aktywista z Młodzieżowego Forum LGBT Franek Broda, prywatnie siostrzeniec premiera.

Gość Radia ZET podkreślił, że chciałby porozmawiać z Mateuszem Morawieckim na oficjalnym spotkaniu. - Chcę żeby to było spotkanie na linii premier-obywatel. Oddzielam swoją działalność od powiązań rodzinnych. Chciałbym żyć w wolnym kraju, gdzie nie ma zagrożenia, że Prawo i Sprawiedliwość wprowadzi ustawę dot. zamknięcia ust mediom. Chcę być bezpieczny w szkole i na ulicy, bez poczucia dyskomfortu, że ktoś mi zrobi krzywdę, bo będę miał pomalowane usta - stwierdził Franek Broda.

- Czy w Polsce jest na tyle dużo instytucji i one tak dobrze działają, że społeczność LGBT może czuć się zaopiekowana? - pytała Beata Tadla.

- Myślę, że nie. W Polsce jest wiele miejsc, które są przyjazne osobom LGBT, są też miejsca, które wspierają osoby nieheteronormatywne porzucone przez rodzinę. Super, że są takie inicjatywy. Jednak żadna fundacja nie zapewni mi tego, że "ktoś nie da mi w mordę", bo będę miał pomalowane usta. Musimy zmienić postrzeganie ludzi, że mogę ubierać się tak jak chcę, że mogę iść z chłopakiem za rękę po ulicy i mieć prawo do stworzenia rodziny, takiej jaką chcę mieć - odpowiedział aktywista.

Franek Broda zaznaczył, że młodzi ludzie są coraz bardziej świadomi i zaczynają akceptować osoby LGBT. Pytany o ograniczoną działalność organizacji pozarządowych w szkołach, odpowiedział: "To jest kolejna próba odcięcia od informacji i próba atakowania ludzi. Mówi się, że te osoby chcą tylko uczyć masturbacji i seksualizować. [...] Młodzi ludzie powinni być akceptowani. Wiele z nich ma depresje spowodowane pandemią. Uczniowie potrzebują też wsparcia od nauczyciela i potrzebują ministra edukacji, przy którym czują się bezpieczni. Potrzeba poczucia bezpieczeństwa w szkołach".

RadioZET.pl