Zamknij

Wiceszef MSZ o kopalni Turów: Mam nadzieję, że rozmowy z nowym czeskim rządem będą bardziej owocne

Bartłomiej Chudy
11.10.2021 17:36

- Nie odnotowaliśmy żadnego wezwania ze strony unijnej, aby zapłacić kary [za nie zamknięcie kopalni w Turowie - red.] Jeśli wpłynie, to będziemy je dopiero analizować. Nie jest tajemnicą, że nie zgadzamy się z orzeczeniem europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. To nie jest wyrok, ale jedynie postanowienie o zabezpieczeniu - mówił Marcin Przydacz w Radiu ZET. Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych podkreślił, że polski rząd złożył w tej sprawie odwołanie.

Marcin Przydacz przyznał, że kopalnia w Turowie nie zostanie zamknięta. - Sformułowaliśmy odwołanie, ponieważ uważamy, że decyzja TSUE jest absurdalna. Wygaszenie kopalni z dnia na dzień nie jest możliwe. Na pewno nie zapobiegnie problemowi, którzy zgłaszają Czesi - zaznaczył w Radiu ZET wiceszef MSZ. Jego zdaniem negocjacje ze stroną czeską jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. - Nie ma żadnej woli politycznej ze strony Czechów, aby ten problem rozwiązać. Mam nadzieję, że rozmowy z nowym czeskim rządem będą bardziej konstruktywne niż dotychczas - dodał gość Radia ZET.

Dopytywany przez Joannę Komolkę o odwołanie ws. kopalni Turów, wiceszef MSZ odpowiedział: “Musimy się spodziewać, że to odwołanie nie zostanie uwzględnione przez TSUE. Orzeczenie, aby zamknąć kopalnie i w połowie województwa wyłączyć prąd jest absurdalne. Mam nadzieję, że europejski trybunał tę sprawę rozpatrzy bez kontekstu politycznego, za to w odwołaniu do realnej sytuacji. Skutki orzeczenia są bardzo poważne”.

- Zależy nam na rozwiązaniu sporu z Czechami ws. kopalni w Turowie. Składaliśmy wiele ofert, zarówno jeśli chodzi o konkretne sumy pieniędzy, czy monitorowania odpływu wody. W taki sposób powinniśmy ten problem rozwiązać, a nie poprzez zamykanie kopalni - podsumował Marcin Przydacz.

"Prowadzimy rozmowy z naszymi partnerami na Bliskim Wschodzie. Ludzie nie mogą być wykorzystywani przez Łukaszenkę" 

- Zapora, która ma powstać na granicy z Białorusią, to będzie najprawdopodobniej wysoki płot. Będzie on posiadał odpowiednie zabezpieczenia. Ma nie stanowić żadnego zagrożenia, ale jednocześnie ma być zaporą, której nie można przekroczyć w sposób niezauważony. Chodzi o zniwelowanie prób nielegalnego przekroczenia granicy - mówił w Radiu ZET Marcin Przydacz. Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił że, polscy dyplomaci są aktywni na Bliskim Wschodzie. 

- Staramy się przekonać naszych bliskowschodnich partnerów, żeby zniechęcili swoich obywateli do wyjazdu na Białoruś i nie pozwalali na wykorzystywanie ludzi przez Łukaszenkę. Tutaj chodzi o destabilizację Polski na arenie międzynarodowej - ocenił w Radiu ZET wiceminister spraw zagranicznych.

Marcin Przydacz podkreślił, że napięta sytuacja z Białorusią ma prowadzić do ożywionej debaty w kwestiach pomocy humanitarnej. - Zapora ma zniechęcić do nielegalnego przekraczania granicy. Sytuacja jest bardzo trudna. Debata o kwestiach humanitarnych, która prowadzona jest w Polsce, nie ułatwia nam działań. Dyplomaci muszą tłumaczyć rzeczywistość w sferze stanu wyjątkowego. Po drugiej stronie mamy niebezpiecznych żołnierzy. Uważam, że Straż Graniczna powinna prowadzić swobodne działania bez udziału osób postronnych - zaznaczył wiceszef MSZ.

- Przyczyną konfliktu jest prezydent Białorusi, który sprowadza imigrantów na naszą granicę. Łukaszenka obserwuje naszą reakcję, a im bardziej jesteśmy podzieleni w tej sprawie, tym bardziej zaostrza to konflikt. Cała ta dyskusja o ataku hybrydowym, który przeprowadził Łukaszenka, ogranicza się do kwestii humanitarnej i obecności dziennikarzy na terenach objętych stanem wyjątkowym. Polskie służby robią co mogą, aby chronić polską granicę - podsumował Marcin Przydacz.

Marcin Przydacz o Andrzeju Poczobucie i Andżelice Borys: Stan ich zdrowia jest stabilny 

- Cały czas staramy się uwolnić Andrzeja Poczobuta i Andżelikę Borys z białoruskiego więzienia. Te postacie są ważne dla Polaków. Stan ich zdrowia nie jest dobry, jednak najbardziej krytyczne momenty już są za nimi. Z pięciu osób, które zostały zatrzymane przez białoruski reżim, uwolniliśmy już troje - mówił w Radiu ZET wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

- Strona białoruska jest niekonstruktywna w tych rozmowach. One są bardzo trudne. Polski konsul nie ma możliwości, aby odwiedzić więźniów politycznych. Uwolnienie Andrzeja Poczobuta i Andżeliki Borys to priorytet dla polskiej dyplomacji. Oni nie zrobili nic złego, są po prostu więźniami politycznymi. Łukaszenka powinien uwolnić swoich obywateli - podkreślił Marcin Przydacz.

RadioZET.pl