Zamknij

Marcin Ryszka: Życie osoby niewidomej to codzienne przełamywanie barier

Jakub Plecha
15.09.2021 12:55

- Wiele osób zastanawia się, jak osoba niewidoma może komentować zmagania sportowe? Wcale się temu nie dziwię. Zupełnie inaczej komentuje się pływanie, a inaczej mecz piłki nożnej. Nie chcę nikogo robić w bambuko, ponieważ nie relacjonuję tego, co dzieje się na ekranie. Nie mogę powiedzieć, że Robert Lewandowski świetnie zagrał do Damiana Szymańskiego, bo tego nie widzę. Jednak mogę opowiadać wiele ciekawych historii, które urozmaicą te zmagania sportowe - mówił w Radiu ZET paraolimpijczyk, a obecnie dziennikarz sportowy Marcin Ryszka.

Marcin Ryszka stracił wzrok w wieku 5 lat. Jest medalistą Mistrzostw Świata i Europy w pływaniu osób niewidomych. Brał udział w Paraolimpiadzie w Pekinie i Londynie. - Sport to wiele anegdot. Czasem trzeba otworzyć serce i tego, co jest na ekranie nie brać tak bardzo poważnie - podkreślił gość Radia ZET. Dziennikarz sportowy po raz pierwszy skomentował zmagania sportowe na Igrzyskach Paraolimpijskich w Rio de Janeiro. - Miałem przyjemność pracować razem z Przemkiem Babiarzem, to było dla mnie wielkie wydarzenie i sama przyjemność. Pamiętam, że Przemek krzyczał do mnie "Marcin zobacz, zobacz!". A ja patrzę i nie widzę - zażartował Marcin Ryszka. 

- Kiedy dostałem propozycję, żeby skomentować mecz eliminacji MŚ Polska - Anglia, to myślałem, że to program “Mamy Cię”, bo jak osoba niewidoma może komentować mecz? Byłem bardzo podekscytowany. Wiele osób pisało do mnie, żebym powiedział "optyczną przewagę mają Anglicy", ale musiałem do tego podejść poważnie - przyznał gość Radia ZET. Marcin Ryszka podkreślił, że życie osoby niewidomej to codzienne przełamywanie barier. - Nie jestem pewien, czy chciałbym odzyskać wzrok, bo całe moje życie zmieniłoby się o 180 stopni [...] Kocham swoje życie. Bywa ciężko, bo życie osoby niepełnosprawnej nie jest łatwe - podsumował dziennikarz.

"Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o życiu niewidomych, ale wstydzisz się zapytać"

- W październiku pojawi się twoja książka. O czym ona będzie i dlaczego warto ją przeczytać - pytał prowadzący Michał Korościel.

- To książka, która odpowiada na pytanie: "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o życiu niewidomych, ale wstydzisz się zapytać". Propozycję napisania jej dostałem rok temu, ale wtedy z dystansem podszedłem do tematu. Jednak później pomyślałem, że jestem przykładem osoby niewidomej, której życie wcale nie jest złe i smutne. Musiałem się z tym podzielić. Książka jest napisana z przymrużeniem oka. Możesz tam znaleźć rozdział: Czy osoba niewidoma po alkoholu widzi podwójnie? Opisuje w niej całe swoje życie. Wydaje mi się, że te historie mogą ułatwić zrozumienie osób niewidomych - przyznał Marcin Ryszka.

Dziennikarz sportowy podkreślił na antenie Radia ZET, że chciałby, aby postrzeganie osób niewidomych się zmieniło. - Niepełnosprawność to nie jest koniec świata. Nie udaję, że bycie osobą niepełnosprawną jest super, bo nie jest. Każde wyjście z domu to wyzwanie. Staram się "łapać życie za mordę" - mówił Marcin Ryszka.

- Od kilku lat piszą do mnie ludzie i pytają o poradę. Często są to rodzice, których dziecko jest niewidome i pytają, jak mogą ułatwić mu życie. Kiedy ktoś pozna moją historię, to może się przekonać, że da się żyć normalnie również z niepełnosprawnością. Jestem bardzo otwarty i zawsze jestem chętny do pomocy - podkreślił gość Radia ZET.

Dopytywany przez Michała Korościela o najciekawszą anegdotę, która przytrafiła mu się w życiu, odpowiedział: "Kiedyś z kolegą, który również jest niewidomy, wyszliśmy na miasto. Poszliśmy na krakowskiego kebaba i staliśmy w długiej kolejce, a że znałem właściciela, to zadzwoniłem z pytaniem, czy uda nam się zjeść poza kolejką? Razem z kolegą mieliśmy białe laski w rękach i słyszałem za plecami, komentarz jednego z klientów: »Tacy sportowcy, kije do nordic-walking, a kebaby zajadają«".

RadioZET.pl