Kaczyński prosi o wpłaty na PiS, a sam nie płaci? Co z Czarnkiem i Morawieckim?
Prezes Jarosław Kaczyński mówi o trudnym okresie i apeluje do sympatyków PiS o wpłaty. Tymczasem, według oficjalnych rejestrów, sam od wielu miesięcy nie wspiera finansowo partii. Tak jak Przemysław Czarnek czy Mariusz Błaszczak. A także duża grupa parlamentarzystów. RadioZET.pl ustaliło, dlaczego tak się dzieje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konkretnie kwoty wpłacają parlamentarzyści PiS na rzecz partii.
- Którzy politycy PiS nie wpłacają wymaganych składek i jak się tłumaczą.
- Co grozi politykom PiS unikającym wpłat na partię.
- Władze nielegalnie, bezprawnie pozbawiły nas dotychczas 46 mln złotych, które nam się należały. To powoduje, że mamy dzisiaj poważne trudności. Przez długie miesiące nie zwracaliśmy się o pomoc do społeczeństwa. Ale dzisiaj różnego rodzaju przedsięwzięcia, które podejmujemy, choćby cała operacja związana z naszym kandydatem na premiera, panem profesorem Czarnkiem kosztuje. Kosztują też przedsięwzięcia programowe. Mamy bardzo dużo wydatków. Stąd moja bardzo serdeczna prośba do zwolenników PiS, szerzej zwolenników prawicy, do całego obozu patriotycznego o wpłaty na konto naszej partii. Każda wpłata się liczy. Także te niewielkie - tak w czwartek, 16 kwietnia, podczas konferencji na Nowogrodzkiej, mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Szef klubu parlamentarnego Mariusz Błaszczak dodał, że parlamentarzyści (posłowie i senatorowie) oraz europarlamentarzyści płacą dodatkowe składki na partię. Politycy krajowi po tysiąc złotych miesięcznie, europosłowie – pięć tysięcy. Tłumaczył, że te wpłaty nie są w stanie pokryć wydatków, bo aktywność partii jest bardzo duża. RadioZET.pl sprawdziło w oficjalnym rejestrze, że Błaszczak mija się z prawdą. Na partię od wielu miesięcy nie płaci duża grupa parlamentarzystów, w tym on sam. Dlaczego i jak to tłumaczą?
Prezes apeluje o wpłaty, RadioZET.pl sprawdza
Konferencję prasową, o której piszemy, zorganizowano w samym środku partyjnego konfliktu, wywołanego przez Mateusza Morawieckiego, który zapowiedział budowę swojego stowarzyszenia Rozwój Plus. Wspólne wystąpienie grupy kilkudziesięciu posłów miało pokazać, że spór jest zażegnany, a PiS zjednoczony. Tuż za prezesem ustawiono liderów dwóch zwalczających się frakcji - Przemysława Czarnka przewodzącego „maślarzom” oraz Mateusza Morawieckiego, szefa „harcerzy”.
Nie był to zresztą pierwszy apel prezesa o wpłaty. Państwowa Komisja Wyborcza w sierpniu 2024 roku odrzuciła sprawozdanie wyborcze PiS. Orzekła, że podczas kampanii wyborczej ugrupowanie naruszyło przepisy Kodeksu wyborczego. Dla partii oznaczało to utratę 10,8 mln zł dotacji i obniżenie subwencji o taką samą kwotę. Stąd apele o wsparcie i decyzja prezesa, że dodatkowo płacić będą też parlamentarzyści i europosłowie.
RadioZET.pl przeanalizowało oficjalne rejestry wpłat za 2024, 2025 i 2026 rok. Wynika z nich, że z umowy nie wywiązuje się duża grupa polityków PiS. Na początek jednak wyjaśnienie. W rejestrze wpłat partii powinny znaleźć się dane o przelewach od osób, które przekazały w ciągu roku ponad 10 tys. zł. To oznacza, że nazwiska posłów PiS, którzy w 2024 roku posłuchali apelu prezesa i wpłacali po tysiąc złotych, niekoniecznie musiały pojawić się w rejestrze. Chociaż sam prezes, który wpłacił pięć tysięcy złotych, w zestawieniu się znalazł. Zabrakło w nim natomiast m.in. Mariusza Błaszczaka, Przemysława Czarnka czy europosła Waldemara Budy, którego zaległości składkowe wywoływały ogromne emocje w partii. Na drugim biegunie znaleźli się natomiast europosłowie: Adam Bielan, który wraz z rodziną wpłacił aż 320 tys., Daniel Obajtek (224 tys. zł), czy Patryk Jaki, który z żoną wpłacił 177 tys. zł.
Poseł w trudnej sytuacji i posłanka w ciąży
Znacznie ciekawszy jest ubiegły rok. Zgodnie z zaleceniem prezesa wszyscy parlamentarzyści i europosłowie PiS powinni zasilać partyjne konto regularnie. I wszyscy powinni znaleźć się w rejestrze. Każdy poseł i senator powinien przekazać łącznie 12 tys. złotych, a europarlamentarzysta - 60 tys. zł. PiS ma 188 posłów i 33 senatorów. Powinni oni przelać w sumie 2,652 mln zł.
Łącznie doliczyliśmy się wpłat opiewających na kwotę nieco ponad 75 tys. zł. Niewiele ponad 60 tys. wpłaciła 23. posłanek i posłów. Kolejne zaledwie 15 tys. zł dołożyła siódemka senatorów. Ani grosza nie wpłacili m.in. były marszałek Senatu Stanisław Karczewski czy milioner, twórca SKOK-ów Grzegorz Bierecki.
Ani jeden z polityków nie wpłacił wymaganych 12 tys. zł. Najwięcej, bo 10 tys. zł, przekazał poseł Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury. Sześć tysięcy, czyli połowę wymaganej kwoty, wpłacił były marszałek Sejmu Marek Kuchciński, po pięć tysięcy - były minister kultury Piotr Gliński i skarbnik partii Henryk Kowalczyk. Reszta polityków wpłacała średnio po dwa-trzy tysiące.
Skromne 402,47 zł wpłacił poseł Leonard Krasulski, a mimo to został ujęty w rejestrze. Posła pytamy, dlaczego nie stosuje się do zaleceń prezesa. - To wynika z mojej sytuacji rodzinnej. Mam troje dorosłych dzieci, które nie pracują, czyli w zasadzie trzy rodziny do utrzymania. To jest spore obciążenie i pewien kłopot. W związku z tym nie mam płynności finansowej i nie mogę regularnie wspierać partii. W najbliższym czasie to powinno się zmienić, zamierzam wpłacić osiem tysięcy. Taką kwotę odłożyłem i ją przekażę - zapewnia RadioZET.pl Krasulski.
Okrągłe zero po stronie wpłat w 2025 roku w rejestrze dotyczy ponad 160 posłów PiS. W tym Moniki Pawłowskiej. - W ubiegłym roku byłam w ciąży, niedawno urodziłam. W związku z tym nie byłam na bieżąco ze wszystkimi partyjnymi ustaleniami. Jestem już po rozmowie z naszym skarbnikiem Henrykiem Kowalczykiem. Gdy dostanę wytyczne w sprawie wpłat, na pewno nadrobię zaległości - przekonuje Pawłowska.
Monika Pawłowska, posłanka PiS
Na liście wpłat w 2025 roku brakuje m.in. wiceprezesów PiS: Mateusza Morawieckiego (w 2024 roku wpłacił jednorazowo 50 tys. zł), Przemysława Czarnka, Anny Krupki, czy Antoniego Macierewicza. Natomiast Mariusza Błaszczaka, wiceprezesa PiS, szefa klubu parlamentarnego, który tydzień temu (16 kwietnia) obok prezesa Kaczyńskiego prosił o wpłaty, nie ma w rejestrach za 2024, 2025 i 2026 rok. Chcieliśmy z nim porozmawiać o tym, dlaczego apelując do sympatyków partii, sam jej nie wspiera. Polityk nie odbierał od nas telefonu i nie odpowiedział na prośbę o kontakt.
Tarczyński, Bielan i Kamiński - europosłowie nie spieszą się do wpłat
Kolejne 1,2 mln zł powinno wpłynąć od 20 europosłów PiS. Ale wsparcie od europarlamentarzystów wyniosło zaledwie 495,7 tys. zł, czyli niewiele ponad 40 proc. Najwięcej wpłacili Marlena Maląg (63 tys.) i Patryk Jaki (60 tys.). Tylko oni w 100 proc. wypełnili zalecenie Kaczyńskiego. Według rejestru ani grosza na partię w ubiegłym roku nie przekazali m.in. Dominik Tarczyński, czy Mariusz Kamiński, czy także Adam Bielan (po wysokim wsparciu finansowym w 2024 roku). Michał Dworczyk pokusił się o symboliczną wpłatę tysiąca złotych.
Ten rok nie jest lepszy. W rejestrze umów z pierwsze trzy miesiące nie ma na razie żadnych wpłat od posłów. Spośród 300 tys. zł, które powinni przekazać europarlamentarzyści (po 15 tys. zł od osoby), wpłynęło ponad 75 tys. zł. Z tej kwoty 20 tys. przelał Joachim Brudziński, 15 tys. Adam Bielan, a po 10 tys. Tobiasz Bocheński, Marlena Maląg i Piotr Muller.
O powody tak słabej ściągalności wpłat od polityków PiS pytamy skarbnika partii, posła Henryka Kowalczyka, który w ubiegłym roku wpłacił tylko pięć tysięcy złotych. - W rejestrze wpłat można znaleźć osoby, które wpłaciły łącznie ponad 10 tys. zł. Myślę, że przekroczyłem ten próg. Trudno mi powiedzieć, dlaczego taka, a nie inna kwota jest w nim ujęta. Na partię wpłacała też moja żona, więc uważam, że wywiązuję się z obowiązku - przekonuje Henryk Kowalczyk.
W rozmowie z RadioZET.pl przyznaje, że nie wszyscy parlamentarzyści i europosłowie wpłacają tyle, ile powinni. - Faktem jest, że nie wszyscy mają komplet wpłat. Są różne zaległości, zarówno małe, czyli dwu-trzymiesięczne, jak i duże. Rekordzistą był senator Włosowicz, który w ostatnich latach nie wpłacił nic. Ale widać miał już w planie opuszczenie partii – dodaje Kowalczyk. Senator Jacek Włosowicz niedawno skrytykował działania PiS, mówiąc, że partia robi się „nacjonalistyczną”. Został za to usunięty z ugrupowania.
Skarbnik partii mówi, że co pewien czas przypomina parlamentarzystom o tym, żeby wpłacali pieniądze. Według niego na ogół przypomnienie jest skuteczne. - Na przykład pan poseł Buda zaczął wpłacać. Nie wszystko nadrobił, ale apel do niego poskutkował – twierdzi Henryk Kowalczyk. Z rejestru wpłat wynika, że europoseł Waldemar Buda w ubiegłym roku wpłacił dziewięć tysięcy, w tym - zero.
Henryk Kowalczyk, poseł i skarbnik PiS
Rzecznik PiS zapowiada: Będą konsekwencje
Częściowo zagadkę braku wpłat rozwiązuje Rafał Bochenek, poseł PiS i rzecznik partii. Przypomina on wydarzenia z wiosny ubiegłego roku. Gdy w kwietniu 2025 roku, tuż po śmierci Barbary Skrzypek, na sejmową mównicę wyszedł Roman Giertych, duża grupa posłów PiS krzyczała w jego kierunku „morderca”. Prezydium Sejmu ukarało za to w sumie 50 polityków partii Kaczyńskiego obniżeniem uposażenia. Prezes i posłanka Iwona Arent stracili po 20 tys. zł, a 48 innych posłów ugrupowania ok. 13 tys. zł.
- Część posłów jest zwolniona z wpłat lub uiszcza obniżoną zgodnie z indywidualnymi ustaleniami kwotę. Ma to związek z karami finansowymi nałożonymi na te osoby w połowie ubiegłego roku. Stąd może wynikać brak niektórych parlamentarzystów w rejestrze wpłat - mówi RadioZET.pl Rafał Bochenek.
Ale w rejestrze wpłat za 2025 i 2026 roku także nie ma jego nazwiska. Dlaczego? - Kalendarzowo w ubiegłym rok wpłaciłem dziewięć tysięcy złotych, a pozostałą kwotę, trzech tysięcy, uzupełniłem na początku stycznia 2026 - twierdzi Bochenek.
Rzecznik partii przekonuje, że politycy, którzy unikają wspierana PiS, powinni liczyć się z następstwami swoich decyzji. - Bardzo mocno pilnujemy, żeby każdy poseł, senator czy europoseł przekazywał ustaloną kwotę. Wobec osób, które nie wywiązują się z tej umowy, będą wyciągane konsekwencje, na przykład przy układaniu list wyborczych - zapowiada Rafał Bochenek.
Aktualizacja - 24.04.2026, godz. 9.50
Rzecznik partii przekonuje, że zarówno prezes Jarosław Kaczyński, jak i wiceprezesi Mateusz Morawiecki oraz Przemysław Czarnek wspierają partię finansowo. Według Bochenka Kaczyński w 2024 roku wpłacił łącznie 15 tys. zł, a w 2025 - sześć tysięcy (czyli połowę tego co powinien). Były Mateusz Morawiecki w 2024 roku wpłącił jednorazowo 50 tys. zł. Natomiast Przemysław Czarnek wspiera partię znacznie skromniej. W 2024 roku miał przelać na jej konto łącznie cztery tysiące złotych. Tyle samo przekazał w ubiegłym roku. Z kolei w tym zasilił partyjne konto kwotą dwóch tysięcy. Według Bochenka partia umorzyła Czarnkowi kwotę sześciu tysięcy złotych. Zakładając taki scenariusz wiceprezes PiS i tak nie wpłacił w 2025 roku tyle ile powinien zgodnie z wytycznymi.
Jak wyglądają wpłaty Mariusza Błaszczaka? W 2024 roku to cztery tysiące złotych, w 2025 - 10 tys., a w tym kolejne cztery tysiące. Z kolei poseł Leonard Krasulski, z którym rozmawialiśmy miał w 2025 roku wpłacić łącznie 10 402,47 zł. Co ciekawe w rozmowie z naszym portalem poseł nie pamiętał wpłaty na kwotę 10 tys. zł. Poprosiliśmy też rzecznika PiS Rafała Bochenka o pełne zestawienie wpłat parlamentarzystów i europarlamentarzystów partii, jednak odmówił udostępnienia tych danych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET